Ponieważ nr 12 jest we Włocławku zastrzeżony, Shawn Jones odwrócił cyfry i gra z 21 na koszulce. W swoim debiucie amerykański środkowy w niecałe 19min zanotował trzy punkty, dziewięć zbiórek, asystę i blok. Jednak co ważniejsze, Anwil pokonał Telnet Giants Antwerp 80:71 i ciągle walczy w Basketball Champions League. Zapraszamy do krótkiej rozmowy z nowym graczem Mistrzów Polski.


Marcin Rutkowski: Jak Pan się czuje jako debiutant w barwach Anwilu Włocławek?

Shawn Jones: Czuje się świetnie. Naprawdę dobrze grało się przed tymi kibicami. Ta atmosfera, którą tworzą… Ona sprawia Ci radość i czujesz, że chcesz wyjść na parkiet i grać. Nawet jak jesteś zmęczony, to łapiesz energię, która cię pcha do przodu i pomaga w zwycięstwie. Chcesz je osiągnąć dla nich.

Pokonaliście Telenet Giants i w perspektywie walki w pucharach było to zwycięstwo niezbędne.

Przed meczem powiedziano mi, jak ważny jest ten mecz. Sam też spojrzałem na sytuację drużyny w tabeli, przed dołączeniem do niej. Nie powiedziałbym, że to był mecz przełomowy, ale porażka bardzo skomplikowałaby naszą sytuację. Wygraliśmy, więc dalej możemy walczyć o dobrą pozycję.

Wygraliście punkty, ale przegraliście deskę. Ten element wyszedł wam po prostu tragicznie (35-56).

Walka o zbiórki była zdecydowanie zła. Jest to problem, nad którym zespól pracuje i chce naprawić. W kolejnych spotkaniach tak źle nie będzie.

Z Pana perspektywy nie wyglądało to jednak tak źle. Dwie w ataku, siedem w obronie.

Chciałbym mieć ich jeszcze więcej! Przecież Dave Dudzinski miał ich 22! Także dzisiejsze dziewięć to nic. Starałem się dać z siebie, ile mogłem. Jednak po dwóch dniach nie masz jeszcze pełnej energii. Nie znam wszystkich zagrywek, dopiero poznaję nowych kolegów z drużyny. Chciałem pomóc zespołowi na tyle, na ile byłem w stanie i wygrać rywalizację na desce.

Jak ocenia Pan taktykę Milicicia? Skomplikowana?

Jest inna. Jest inna niż te, z którymi się spotkałem u dotychczasowych trenerów, ale oczywiście każdy ma własną. Potrzebuję jeszcze kilku dni czy tygodni więcej, by w pełni dostosować się do niej. Poczuje się wtedy bardziej komfortowo z chłopakami, z systemem i nie będę musiał zgadywać co mam robić.

Widzę, że ma Pan dużo tatuaży na swoim ciele.

One wszystkie mają dla mnie znaczenie, odzwierciedlają pewne momenty w życiu. Teraz, gdy miewam gorsze dni, mogę na nie spojrzeć i one mnie motywują.

Pojawiają się jeszcze nowe?

Tak naprawdę, to powoli kończy mi się miejsce… cała klatka, brzuch, ręce. Może jeszcze znajdzie się jakiaś przestrzeń na plecach albo na nogach.

Włocławek, Marcin Rutkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o