Rick Barry: To żałosne kiedy nie możesz trafić 70 % z linii rzutów wolnych

Rick Barry: To żałosne kiedy nie możesz trafić 70 % z linii rzutów wolnych
Maj 07 16:35 2017 Print This Article

 Obecnie dla wielu zawodników jednym z bardziej drażliwych tematów jest ich skuteczność z linii rzutów wolnych. Mimo licznych zapowiedzi ewentualnej poprawy sytuacja nie uległa zmianie. Stanowisko w tej sprawie postanowił zająć ostatnio Rick Barry.

Rzuty osobiste są nieodłącznym elementem koszykówki. Na parkietach najlepszej ligi świata niejednokrotnie zdarzały się sytuacje, w których popularny free throw decydował o końcowym wyniku spotkania. Waga tego elementu wymusza więc na zawodnikach chociażby  przyzwoite opanowanie tego elementu. Osoby, które mają problem z rzutami osobistymi są zwykle traktowane jak kalecy, a bezwzględność sportu jak dobrze wiemy polega na wykorzystaniu słabości przeciwnika. Stąd coraz częstsze akcje typu Hack-a-Jordan czy znane ostatnio kibicom Thunder Hack-a- Roberson. Cała sytuacja bardzo często psuje obraz gry- częste spowolnienia, serie nietrafionych rzutów z linii oraz naumyślne faulowanie przeciwnika zniechęca fanów koszykówki do dalszego oglądania spotkania. Władze ligi postanowiły temu przeciwdziałać wprowadzając zaostrzenia w przepisach sprawy nazywanej Hack-a- Shaq. Podczas lipcowego przemówienia komisarz ligi, Adam Silver ogłosił, że:

– Podczas ostatnich dwóch minutach każdej kwarty umyślne faulowanie jest surowo zabronione. Jeśli drużyna celowo popełni w tym czasie faul, drugi zespół miał otrzymać jeden rzut wolny i ponowne posiadanie piłki

– Jeśli przed wybiciem piłki z autu zawodnicy drużyny przeciwnej popełnią faul w obronie w jakimkolwiek momencie spotkania, drużyna faulowana dostanie za to jeden rzut wolny i ponowne posiadanie piłki.

– Każde niebezpieczne i celowe przewinienie ( głównie chodzi o kontrowersyjne skakanie na plecy przeciwnika) będzie skutkowało otrzymaniem faulu niesportowego

Nowe przepisy zmieniły nieco przebieg spotkań, jednak dla dobrych taktyków takich jak np. Gregg Popovich obejście tych skomplikowanych przepisów nie jest wcale trudne. Pozostaje więc pytanie: Czy profesjonalni zawodnicy nie powinni skupić się na poprawie tego elementu?

Kilka lat temu pośmiewiskiem ligi w tej sprawie był Shaq O’Neal, który w najgorszym momencie kariery rzucał ze średnią skutecznością około 42%. Jakiś czas później rolę pośmiewiska przyjął niechętnie Dwight Howard, choć sam zawodnik procent trafionych osobistych miał trochę więcej, bo 49%. Nie ma jednak rekordów nie do pobicia, a ich następcami stali się DeAndre Jordan oraz Andre Drummond. Zawodnicy szybko zaczęli bić rekordy nieskuteczności. Przykładowo, 21 stycznia 2016 roku center Pistons zmarnował, aż 23 z 36 rzutów osobistych ustanawiając tym samym nowy rekord ligi. Zatrważające są też ich wyniki procentowe, które wahają się gdzieś w granicach trzydziestu kilku procent (Drummond 35.5 % podczas rozgrywek 2015/2016).

Głos w tej sprawie postanowiła zająć ostatnio legenda lig NBA i ABA, Rick Barry. Zawodnik oprócz swojego niebywałego kunsztu strzeleckiego znany jest oczywiście z niecodziennego wykonywania osobistych znanych w Polsce jako rzut ,,spod jajek”.

– Zasadniczo Ci zawodnicy czują niechęć do tego by spróbować rzucać osobiste ,,z dołu”- powiedział BarryNie rozumiem tego, dlaczego nie starasz się być lepszy i sądzę, że Twoja osobista duma nie powinna mieć wpływu na Twoje podejście do gry.

– Są tam rzeczy, które mogą pomóc tym facetom jeśli będą wyrażali chęć jakiegokolwiek postępu. To żałosne kiedy nie możesz trafić 70 procent z linii rzutów wolnych- dodał.

Poniżej granicy, której wymaga była gwiazda Warriors byli podczas obecnych rozgrywek (oprócz wspomnianych przeze mnie zawodników) m.in. nasz rodak Marcin Gortat (65%), Andre Roberson (42%) czy LeBron James (67%). Barry proponuje więc inne, nieco bardziej niekonwencjonalne wyjście z tej sytuacji.

– Muszą znaleźć jakieś rozwiązanie by to zrobić. Jeśli nie chcą skorzystać z mojego rozwiązania powinni znaleźć mojego syna Scootera, który ma w zanadrzu nową, niesamowitą technologię w postaci rękawa do rzucania z czujnikami… w trakcie trzech sesji z DeAndre Jordanem miał z nim średnią skuteczność ponad 70 %, ale on (DeAndre)nie chciał dalej nad tym pracować. To niesamowite.

Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny

  Tagi:

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Rick Barry: To żałosne kiedy nie możesz trafić 70 % z linii rzutów wolnych"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
tloknr1
Gość

a po co pracować nad tym , teraz się płaci po 100 banie za wyskok i dwutakt , drewniaki jedne

NBA
Gość

Po co liga puszcza akcję z krokami ? Kiedyś gwizdali kroki każdemu. Teraz puszczają nawet akcje z 4 krokami 🙂 Żenua.

Lisu
Gość

Nie trzeba pracować komisarz wymyśli jakieś bzdurne przepisy żeby pomóc biednym leniuszką. Wszak oni grają 82 mecze plus play-off ! jak można jeszcze ćwiczyć ,ćwiczyć ćwiczyć. A te niecne praktyki tych nędznych trenerków bez ambicji ! inaczej by takiego Andre nie pokonali więc biją “po jajkach’ wstyd!

David
Gość

Roberson – gracz na pozycje 2/3 i 42% z osobistych… Śmiech na sali, ciekawe co on robi na treningach?

cyzeisk
Gość

Żałosne lenie. Płacą im kilkadziesiąt milionów dolarów za rok, a ci ciągle są kłodą pod nogi dla potencjalnych zwycięstw, przez te swoje 30-40% rzuty osobiste. Gracze na pozycjach, które są najbardziej faulo-genne, powinni przede wszystkim być skuteczni z linii osobistych. No ale jeden nygus z drugim jak dostaną ośmiocyfrową kwotę kontraktu, to po zawodach. Dolary będą za nich trafiać osobiste. Fundamentalny składnik gry, a ci nie mają do tego żadnego szacunku.

Cikos
Gość

Ja pierdziele,jak to mozliwe,zeby oni nie rozumieja tego,co ten facet powiedzial,bez tego rekawa…..parodia.
Facet ma leb na karku,to teraz zarobi troche kasy…..masakra!!!!!

wpDiscuz