Polski Cukier Toruń pierwszym finalistą koszykarskiego Pucharu Polski. Wicemistrzowie kraju pokonali po niezwykle wyrównanym pojedynku PGE Turów Zgorzelec 79:72. Lepiej poradzili sobie w nerwowej końcówce.

We wczorajszym spotkaniu Karol Gruszecki raził głównie z dystansu, a w starciu z Turowem pokazał też, że nie boi się wchodzić pod kosz. Dzięki współpracy jego oraz kolegów z drużyny Polski Cukier wysunął się na prowadzenie. Zgorzelczanie, po początkowej zadyszce, trzymali się blisko rywali – po serii 8:0 w wykonaniu „Twardych Pierników” odpowiedzieli zdobywając 7 punktów z rzędu. Od tego momentu oglądaliśmy rywalizację cios za cios. Dobrze funkcjonująca ofensywna maszyna z Torunia zacięła się jednak i przez dłuższy czas odbijała się od zgorzeleckiego muru. W ekipie Turowa atak nakręcał kapitan Bartosz Bochno, który pomógł im odrobić kilkupunktowe straty. Wicemistrzowie kraju prowadzili tylko 17:16.

W drugiej partii oba zespoły rozpędzały się bardzo długo. Minimalnie lepsi byli występujący w roli gospodarza zgorzelczanie. Udane akcje przeplatały się z okazjami. Dopiero po nieco ponad czterech minutach rywalizacja nabrała rumieńców. Coraz bardziej widoczny był najlepszy strzelec Turowa Cameron Ayers. W dużej mierze to dzięki niemu jego zespół znalazł się na prowadzeniu. Nie można jednak było wskazać jednoznacznego faworyta – „Twarde Pierniki” nie prezentowały się już tak dobrze w rzutach dystansowych jak w meczu z TBV Startem Lublin. Nie udało im się utrzymać przewagi z pierwszej kwarty – do przerwy Turów wygrywał 36:33.

Po powrocie zespołów na parkiet czekało nas więcej wyrównanej koszykówki. Po stronie Polskiego Cukru punktowali Karol Gruszecki i Cheikh Mbodj, z kolei w ekipie ze Zgorzelca najlepiej radzili sobie Kacper Borowski i Cameron Ayers. Na pewno należy pochwalić obie drużyny za solidną defensywę, bo chociaż kolejne punkty pojawiały się na tablicy, to o każdy z nich trzeba było solidnie powalczyć. Pod koniec tej części spotkania inicjatywa przeszła w ręce gospodarzy, czyli Turowa. Po „trójce” Jakuba Patoki zespół prowadzony przez Michaela Claxtona wygrywał 58:51.

Wicemistrz Polski zdawał sobie sprawę z tego, że musi zacząć odrabiać straty, bo w końcówce może być już na to za późno. Na prośby kibiców z Torunia odpowiedzieli Karol Gruszecki, Tomasz Śnieg i Cheikh Mbodj. Po serii 8 straconych punktów szkoleniowiec zgorzelczan poprosił o przerwę na żądanie, bo jego drużyna przegrywała 58:59. Chwilowe osłupienie szybko jednak minęło i Turów wrócił na prowadzenie. Tylko po to, żeby je stracić w kolejnych akcjach. Im bliżej było do ostatniego gwizdka, tym lepiej radzili sobie torunianie. Trener Michael Claxton dwukrotnie brał „czas”, aby porozmawiać ze swoimi zawodnikami. Nie odniosło to jednak oczekiwanego efektu – Polski Cukier  Toruń wygrał całe zawody 79:72.

[ot-video][/ot-video]

======

PGE Turów Zgorzelec – Polski Cukier Toruń 72:79 (16:17, 20:16, 22:18, 14:28)

Turów: Camphor 15, Borowski 13, Bochno 6, Ayers 13, Waldow 6 – Balmazović 8, Patoka 4, Petrukonis 7, Jarecki

Trener: Michael Claxton

Polski Cukier: Cosey 14, Wiśniewski 6, Diduszko 7, Mbodj 11, Gruszecki 26 – Śnieg 9, Sulima 6 (11 zb.), Krefft

Trener: Dejan Mihevc

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o