Kilka tygodni temu mogliście zapoznać się z artykułem wprowadzającym do zagadnienia tempa gry w NBA oraz z analizą najszybszych i najwolniejszych drużyn na przestrzeni lat. Mogliście przeczytać też wtedy, że za pomocą tempa gry nie da się wartościować drużyny, ponieważ wskaźnik ten charakteryzuje styl drużyny, ale nie jest wartością statystyczną na podstawie której da się określić czy zespół gra lepiej czy gorzej. W niniejszym artykule postaram się jednak przedstawić pewne zależności.


Krótkie przypomnienie – tempo gry drużyny to uśredniona liczba posiadań zespołu w przeliczeniu na 48 minut, czyli 4 kwarty bez dogrywki. Tempo wskazuje na styl drużyny w ataku, ale również szybkość akcji przeciwników, czyli wymuszanie (bądź nie) dłuższych posiadań rywali. Na przestrzeni lat średnie tempo w lidze zmieniało się, obecnie rośnie ono mniej więcej do poziomu z lat 70 i 80, podczas gdy lata 90 i początek XXI wieku to statystycznie najwolniejsza gra. W poprzednim artykule przytaczałem również najszybsze i najwolniejsze zespoły – jak łatwo się jednak domyślić, były to ekstremalne przypadki, a drużyny grające wyraźnie szybciej lub wyraźnie wolniej od reszty ligi nie zawsze odgrywały dużą rolę w play-offs.

Zobacz także: Jak liczone jest tempo gry w NBA – analiza i wyjaśnienie

Tempo mistrzów

Czy da się powiedzieć, że jakieś określone tempo, np. wyraźnie szybsze niż średnia ligowa, było charakterystyczne dla drużyn sięgających po pierścienie? Odpowiedź brzmi – to zależy, głównie od trendu szybkiej bądź wolnej gry w całej lidze. Na poniższej grafice możecie prześledzić tempo mistrzów w relacji do ówczesnego tempa ligi. Zestawienie obejmuje wszystkie sezony od momentu wprowadzenia do ligi linii rzutów za trzy, czyli od sezonu 1979-80, a średnie tempo drużyn odnosi się do 82 meczów sezonu zasadniczego.

Im ikona wyżej na wykresie, tym szybciej grali mistrzowie, im bardziej na prawo – tym szybsza wtedy była liga (po najechaniu kursorem na ikonę piłki wyświetlą się dokładne dane).

Co rzuca się w oczy – jeśli średnie tempo ligi było na poziomie niskim bądź średnim, nie widać przewag żadnego ze stylów gry, dystrybucja mistrzów „nad” i „pod” średnią całej NBA jest mniej więcej równomierna. Jeśli jednak tempo ligi wynosiło ponad 100 posiadań per 48min (obecnie mamy 99,5 i wciąż rośnie), mistrzostwo zdobywały na ogół zespoły grające jeszcze szybciej. Jedynym mistrzem wyraźnie wolniejszym niż ligowa średnia, podczas gdy liga grała szybko, byli Detroit Pistons z sezonu 1988-89. Ikona Detroit z tego sezonu jest wyraźnie poniżej ukośnej linii charakteryzującej średnią dla ligi.

Licząc wartości bezwzględne, najszybszymi mistrzami w historii (ponad 103 posiadania) byli LA Lakers w sezonach 1979-80, 1981-82 i 1984-85 – w dwóch pierwszych prowadzeni przez Magica Johnsona i Kareema Abdul-Jabbara, a w trzecim wzmocnieni dodatkowo Jamesem Worthym. Bliższe nam nieco czasy przyniosły najwolniejszych mistrzów w ciągu ostatnich 40 lat – San Antonio Spurs w roku 1999 nie przekraczali 89 posiadań w meczu, a Detroit Pistons 2004 mieli rekordowo niskie tempo: 87,9 posiadania. Nie dziwi, że w mistrzowskich sezonach oba te zespoły były w najlepszej trójce ligi pod względem obrony – zarówno licząc średnią liczbę punktów przeciwnika, jak i tzw. defensive rating (Drtg – kolejna z zaawansowanych statystyk). Trzeba jednak przyznać, że zespoły te świetnie wpasowały się w ogólne trendy NBA tamtych czasów, kiedy twarda obrona i brak „szaleństw” w ataku przynosiły skutek w postaci zwycięstw, a ich średnie tempo nie było drastycznie niskie w porównaniu do innych zespołów tamtych sezonów.

Powyższy wykres i analiza odnosi się do wartości bezwzględnych. Wiadomo jednak, że jeśli liga wciąż ewoluuje w kwestii szybkości gry, to i mistrzowie na przestrzeni dekad będą podążać za pewnymi trendami. Jak się mają zatem style gry mistrzów i ich tempo względem ówczesnego tempa gry ligi? Na poniższej grafice zobaczycie odchylenie procentowe mistrzów NBA od średniej całej ligi, ułożone chronologicznie.

Podczas gdy Lakers z lat 80 grali po prostu najszybciej z mistrzowskich drużyn, okazuje się że Golden State Warriors z bieżącej dekady najbardziej „wyprzedzało” resztę ligi. W sezonie 2014-15, czyli kiedy zdobywali pierwszy tytuł pod wodzą Steva Kerra byli szybsi o około 5% niż średnia NBA (98,3 vs. 93,9 posiadania w meczu). Zaskakuje też fakt, że od kiedy liga zaczęła rozpędzać się na nowo (mniej więcej od 10 lat), było tylko 3 mistrzów grających w tempie poniżej przeciętnej: Dallas Mavericks, Miami Heat, Cleveland Cavaliers. Co łączy te trzy zespoły? Otóż wszystkie one były w czołówce ligi pod względem średniej wieku. Mavericks byli nawet najstarszą ekipą, ze średnią wieku całego składu blisko 31 lat oraz gwiazdami (Kidd, Terry, Nowitzki, Marion) wyraźnie powyżej 30 roku życia.

Tempo finalistów

W poprzednich akapitach mogliście dowiedzieć się jak wypadali mistrzowie na tle całej ligi. Teraz zajmiemy się seriami finałowymi. Na 39 serii w erze rzutów za trzy, 21 rozstrzygało się na korzyść drużyny grającej szybciej w sezonie regularnym, 17 ma korzyść wolniejszych ekip i w jednym przypadku w Finałach spotkały się zespoły z dokładnie takim samym tempem. Różnice możecie prześledzić na poniższej grafice. Im wyżej dany znacznik, tym większa była przewaga tempa mistrza. Im niżej, tym wolniej grała mistrzowska drużyna w porównaniu do swojego finałowego rywala.

W dwóch ostatnich finałach spotkały się drużyny grające relatywnie szybko w porównaniu do reszty ligi, nieczęsto zdarzało się by obie z ekip finałowych miały tempo porównywalne lub wyższe niż przeciętna dla ligi. W zeszłym sezonie Warriors byli piątym najszybciej grającym zespołem, Cavaliers 12. Najwolniejszymi w odniesieniu do całej ligi finałami ostatnich lat były te z 2005 roku. Spurs, mistrzowie tamtego sezonu, byli 8 najwolniej grającym zespołem w NBA, ich przeciwnicy Detroit Pistons ustępowali w tym względzie tylko Indianie Pacers.

Licząc bezwzględne wartości posiadań, najszybsze były te z pierwszej połowy lat 80 – w większości przypadków obie ekipy finałowe grały powyżej 100 posiadań w ciągu 48min. W takim samym ujęciu najwolniejszymi były finały 1999 w sezonie skróconym z powodu lockoutu, kiedy ani Spurs, ani Knicks nie przekraczali tempa 89.

Wracając do porównania mistrzów z pokonanymi – w ciągu ostatnich 39 lat cztery razy zdarzyło się by różnica tempa finalistów była większa niż 6 posiadań w przeliczeniu na 48 minut. Co ciekawe, w trzech z czterech przypadków, kiedy w Finałach spotykały się drużyny preferujące aż tak różny styl, serie wygrywały zespoły wolniejsze. Tak było w roku 2016, kiedy Cavaliers pokonywali Warriors, w 1993 kiedy Bulls pokonywali Suns, oraz w 1990 kiedy Pistons pokonywali Trail Blazers. W tym ostatnim przypadku różnica tempa mistrza i wicemistrza była rekordowa i wyniosła prawie 8 posiadań. Jedyny ostatnio przypadek gdzie wyraźnie szybszy zespół ograł w finale wolniejszy, to rok 2015, czyli odwrócone role Warriors i Cavaliers. Warto jeszcze wspomnieć o fakcie, że serie finałowe toczą się w większości przypadków w tempie zbliżonym do tempa wolniejszej ekipy. Z jednej strony łatwiej jest narzucić wolną grę niż bardzo szybką, ponieważ przyspieszać grę można głównie w ataku, a spowalniać da się i w ataku i za pomocą obrony. Z drugiej strony wielomeczowe serie, końcówka sezonu i najwyższa stawka potęgują zmęczenie, ograniczając możliwości forsowania szybkiej gry.

Obecny sezon

Ciekawą obserwacją odnośnie analizy szybkości gry drużyn finałowych jest to, że niezależnie od dekady wielokrotnie powtarzał się schemat, w którym Konferencję Zachodnią wygrywała najlepsza drużyna spośród tych szybkich, a Konferencję Wschodnią najlepsza spośród tych wolniejszych. Idąc tym tropem, obecnie na Zachodzie najszybszymi zespołami z czołówki są Golden State i Oklahoma, natomiast najwolniejszymi z czołówki na Wschodzie – Indiana i Boston. Na tym etapie sezonu nie są to jednak tak oddalone od siebie wartości, aby przewidywać wysoką różnicę pomiędzy tempem gry przyszłych finalistów. Liga od kilku lat przyspiesza, spodziewać się zatem można w finałach pierwszej od ponad 30 lat ekipy grającej ponad 100 posiadań per 48 minut, takie tempo charakteryzuje obecnie np. Warriors, Bucks, Thunder czy 76ers. W czerwcu możemy być również świadkami pierwszego finału od 1986, w którym oba zespoły grają ponad 100 posiadań w meczu, jak i to że będziemy oglądać najszybszego mistrza po legendarnych zespołach Lakers z lat 80. Na koniec sezonu decydować będą jednak nie ilości posiadań w meczu, a między innymi to jak drużyny będą potrafiły optymalnie wykorzystać przewagi wynikające ze swojego preferowanego stylu, dlatego zależności pomiędzy tempami mistrzów i wicemistrzów należy rozpatrywać jedynie w kategoriach ciekawostki statystycznej.

Autor: Damian Puchalski

Wizualizacje w Tableau wykonał Łukasz Zadrożny

Pozostałe teksty autora:

Jak liczone jest tempo gry w NBA? Analiza i wyjaśnienie

Który zespół NBA podróżuje najwięcej, a który najmniej?

NBA: Czym są zaawansowane statystyki rzutowe? Analiza i wyjaśnienie (część 1)

Zaawansowane statystyki rzutowe w NBA – analiza i wyjaśnienie (część 2)



4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Wojtek23RedakcjaCikosDariusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dariusz
Gość
Dariusz

Kolejny doskonały artykuł! Teraz poproszę o analizę jaki % meczów NBA zakończyłby się innym wynikiem (zwycięstwo/przegrana) gdyby przegrane drużyny nauczyły się przyzwoicie rzucać wolne, np. na poziomie 0.80-0.85FTP. To byłaby znów tylko i aż ciekawostka statystyczna, ale zawsze mnie to zastanawiało ile meczów możnaby wygrać “na lini” 🙂

Pozdrawiam serdecznie!

Cikos
Gość
Cikos

Dobry artykuł.
Podpinam sie pod prosbe powyzej,moze jakies porownanie rzuty wolne/rzuty za trzy….?😊

Wojtek23
Gość
Wojtek23

Ciekawy artykuł, dzięki.