Porównań dotyczących który z dwójki LeBron James – Michael Jordan jest lepszy nie ma końca. Po raz kolejny głos w tej sprawie zabrał wieloletni kolega z drużyny Jordana, Scottie Pippen. Jak sam twierdzi nie można porównać obu koszykarzy.

– Udzielę szczerej odpowiedzi i mam nadzieję, że to pytanie już więcej do mnie nie powróci. Nie da się porównać obu koszykarzy. Michael Jordan grał w czasach, kiedy gra była inna. Sędziowanie było inne niż teraz. LeBron James odgrywa ważniejszą rolę w zespole niż Michael. Z całym szacunkiem dla Michaela, ale nigdy nie musiał robić takich rzeczy w zespole, jakie robi Lebron. Miał mniejszą rolę i dlatego statystycznie James wygląda lepiej od Jordana. Nie wykorzystywaliśmy Michaela do wykonywania rzeczy, które w Cavaliers wykonuje LeBron. – komentuje porównywanie obu koszykarzy Scottie Pippen.

– Porównywanie nie jest sprawiedliwe. Grali na różnych pozycjach. Wiem, że ludzie lubią zadawać to pytanie w oczekiwaniu na ciekawą fabułę. Faktem jest, że nie jest możliwa odpowiedź na pytanie kto jest lepszy. Obaj są świetni w swoich czasach, są najlepsi w swoich czasach. Jednak nie dowiemy się nigdy, który jest lepszy. W moim wyobrażeniu, najlepszym koszykarzem jest Wilt Chamberlain. Porównywanie LeBrona i Jordana to tak jak porównywanie mnie i Kereema Abdul Jabbara. To nie ma sensu – zakończył swoją wypowiedź Pippen.

NBA: Suns postawią na Aytona zamiast Doncicia?

Dodaj komentarz

54 komentarzy do "Pippen: Nie można porównać LeBrona i Jordana. Najlepszy jest Chamberlain"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Problem w tym że LeBron też nie musi robić tych wszystkich rzeczy za jakie sie bierze w zespole… Jednak sam chce robić wszystko przez co otacza się zawodnikami którzy oprocz scoringu czy obrony nie specjalizują się z niczym. Dzięki czemu nikt nie wchodzi mu w paradę odnośnie prowadzebia zespołu. Teraz doszedł do momentu w którym nie ma komu oddać panowania nad zespołem nawet gdy siada 2 minuty na ławce. Gdyby Jordan nir miał Rodmana który specjalizował się w zbiorach tez robiły to Jordan. Gdyby nie miał w zespole Pippena który prowadził grę też sam by to robił. Tak samo z… Czytaj więcej »
Adrian
Gość

Gdzie doszedł Jordan gdy myślał, że jest najlepszy i może wszystko za wszystkich robić lepiej?? Do finałów? Do finałów konferencji przynajmniej? To się nie dodaje 😛

Fan NBA
Gość

Dokładnie. Scottie mądrze mówi. Mój ulubiony zawodnik. Szkoda, że czasy jego gry minęły.

mic
Gość

Pip ma rację, jedynie przesadził z porównaniem siebie i Kareema 😉

babz
Gość

to było abstrakcyjne porównanie i chyba taki był tego efekt 🙂

znafca
Gość

Trochę racji w tym jest. Ja zamiast porównywać statystyki czy też poszczególne elementy gry w koszykówkę zadaję sobie pytanie kogo bym wybrał jako pierwszego, gdybym miał zbudować drużynę marzeń. Tym wyborem jest dla mnie bezsprzecznie MJ.

Jehowy
Gość

Moim Shaq u szczytu formy, dziś nie do zatrzymania, wybiłby z głowy koszykówkę tym “trojkowym” centrom. Nie dlatego że uwazam go za najlepszego gracza ever, ale dlatego że dziś zrobiłby większą roznice niż panowie powyżej.

Jerzy
Gość

Po zmianie przepisów na lajtowe Shaq się przecież skończył. Grał najlepiej na starych przepisach prawie identycznych jak latach 90′
Zresztą to jak się bronmi skutecznie Shaqa pokazało Bulls w finałach konferencji 1996. Silny Rodman, który nie dał się spychać wyższemu i cięższemu Shaqowi z wielkoludem Longleytem nie dali mu szaleć, ale duża w tym była zasługa obrony niskich Jordana, Pippena, Harpera, który odcinali od podań Shaqa i mnóstwo piłek przechwytywali. Ale Rodmam tak czy siak nie dał sobie w kaszę dmuchać nawet Shaqowi. Nikogo się nie bał.

Cinek
Gość

Nietrudno się nie zgodzić.

Michal
Gość

Najlepszy byl I dlugo jeszcze bedzie MJ. Wygrywal a nie przegrywal finaly!!! Dominowal mecze!!! Lbj jak dla mnie jest nizej niz Kobe. Statystyki to tylko statystyki liczy sie kto wygrywa. A lbj zobaczymy co pokaze w serii z Bostonem gdzie jak narazie przegrywa z dwoma mlodziakami!!!

jump
Gość

wygrywał, ale doszedł tam tylko 6 razy
bo odpadał w 1 rundzie

Jerzy
Gość

W 1988, 1989, 1990, 1995 odpadał wedlug ciebie też w 1 R ? W 1989 i 1990 grał w finałach konferencji i poza Pistons już wtedy Bulls byli najlepszą drużyną, ale Jordan jeszcze wtedy za dużo chciał sam, bo wiedział , że jest lepszy od każdego. Pistons w finale 1989 i 1990 ogrywali finaliste z zachodu łatwiej niż Bulls w finałach konferencji mimo tego, ze Jordan nie grał jeszcze tak zespołowo jak później.

Zdzisław krawężnik
Gość

Przerznal 1 finał, bo zaczął 5 przybijac z flashem,2 finał to była podkręcona klima w hali… A reszta finałów, byli lepsi, lbj nie mial wsparcia… Ale 2 przegrane finały były przegrane poza sportem w czystej i samej w sobie postaci…wiec nie przypier….. dalałbym się tak do tych 6 misiów powietrznosci, a przegranych lecraba.

Rafał
Gość

5 przegranych finałów na 8 to jednak bardzo dużo jak na kogoś kto niby pretenduje to bycia nr 2 w historii koszykówki.

o ja cie...
Gość

Przypuszczam, że Scottie ma prywatnie jakiś problem albo beef z Jordanem bo, już kolejny raz, publicznie kwestionuje wielkość Michaela. Dla każdego, kto choć trochę zna się na koszykówce, oczywiste jest, że Jego Powietrzna Wysokość jest GOATem. I nie ma żadnej dyskusji. Lebron jest, oczywiście, w pierwszej dziesiątce wszechczasów ale nie przesadzajmy, że ktokolwiek mógłby go postawić na szczycie listy. Jest przecież Magic, Larry Bird i kilku innych wielkich. Nie przesadzajmy. Może jeszcze zacznijmy mówić, że Russel Westbrook jest najlepszy bo miał triple double przez dwa sezony z rzędu?!?!?!

Jerzy
Gość
Pippen zawsze był zakompleksiony. A to upokorzył na olimpiadzie Kukoca, gdy dowiedział się, że właściciel klubu chce ściągnąć białego Magica najlepszego koszykarza Europy do Bulls i prawdopodobnie będzie grał za większe pieniądze od niego. Innym razem strzelił focha i odmówił wejścia na boisko, bo rzut miał oddawać Kukoc, a nie on w sezonie, gdy nie grał Jordan. To była świetna 2 opcja. Ale jego oblicze obnażyło to co się stało w game 7 finałów konferencji w 2000, kiedy prowadzili po 3 kwarcie z Lakers 12 punktami, a to zmarnowali, a Pippen nie brał na siebie w ogóle odpowiedzialności tylko ciągle… Czytaj więcej »
max
Gość

Pippen tylko potwierdził, że najlepszym koszykarzem w całej historii NBA był Wilt Chamberlain. Cała reszta nawet nie może się zbliżyć do osiągów Wilta.

mic
Gość

Wilt, Russell, Kareem stoją ponad resztą

Jerzy
Gość

Kareem i Russell >>>>> Wilt

Erbest
Gość

Szczególnie w playoffach 😉

mic
Gość

policz ich pierścienie ; )
zwłaszcza pana nr 2

Erbest
Gość

Pierścienie to nie wszystko. Szczególnie gdy mowa o gościach, którzy nie byli największymi gwiazdami w swoich drużynach.

Jerzy
Gość
Jabbar był długo opcją nr 1. Później jego karierę wydłużył Magic. W sumie w wielu notowaniach jest nawet wyżej od Magica, bo ma 6 tytułów, a Magic 5. Do tego Jabbar ma 6 MVP sezonu, wszystkie w okresie 1971-1980, gdy był bardzo dominujący w latach 70′ W Lakers 80′ był bardzo mocną 2 opcją po Magicu. Chyba najlepiej wyszkolony technicznie center w historii obok Olajuwona. Do tego w sezonie zasadniczym do dziś ma rekord ogólny punktów 38k, a w playoff jest na 3 pozycji ponad 5700 pkt. Russell znów był liderem z krwi i kości. W playoff nic nie tracił… Czytaj więcej »
Jerzy
Gość
To czemu w playoff grał piach przeciw najlepszym drużynom , bo statsy mu leciały masakrycznie w dół. Jordan w playoff przeciw najlepszym był jednym z nielicznych, ze grał lepiej jakby sezon zasadniczy traktował jak trening i przymiarkę. Chamberlain średnia z kariery z sezonu zasadniczego 30,1 pkt. Jordan też 30,1, ale bez Wizards tylko Bulls 31,5. W playoff Chamberlain zaledwie 22,5 pkt w karierze. Gorzej od wielu wybitnych graczy w historii. Jordan 33,4 pkt w karierze w playoff. Ty serio wierzysz w taki bełkot Pippena ? Graczy się ocenia po regularze – nabijanie statsów Westbrooka czy Chamberlaina na randomach to bycie… Czytaj więcej »
Biggie
Gość

Weź pod uwage w jakich latach grał Jordan a w jakich Chamberlain.Medycyna,siłownie-wszystko idzie do przodu.Wilt wyjeżdżał się w sezonie i na play offy nie starczało sił.

Rafał
Gość

Ta jasne. Najważniejsza kwestia była taka, że w playoff grały same najlepsze drużyny. A kiedyś w playoff przypominam grało tylko 8 drużyn, 4 ze wschodu i 4 z zachodu więc to była sama czołówka. Nie było słabeuszy. To tak jakby obecnie startowały do playoff drużyny z seedów 1-4 z zachodu i wschodu. Tu był mniejszy margines błędu. Ale raz Chamberlain ograł Russela gdy grał jeszcze w Philaldelphii. No i wa razy przegrał 3-4 finały konferencji.

kingpejok
Gość

Pisanie o statystykach Chamberlaina czy Russella nie m najmniejszego sensu. Po pierwsze początek ligi składał się z 9 druzyn, potem dołaczyły dwie i cała liga składała się z 11 druzyn. Zakładając do tego ze połowa to byli połzawodowcy cały czar pryska. Wilt Chamberlaine był wybitnym graczem ale tylko w swoich czasach. A na jego statystyki trzeba brać lekką poprawke.

icenumerocinq
Gość

Niekończąca się historia. Nie da się porównać graczy z różnych okresów. Tak jak Scottie mówi, zmieniają się czasy, zmienia się styl gry, przepisy, sposób sędziowania. Na korzyść Michaela przemawia jednak to, że miał okazję rywalizować z większością, uznawanych za absolutny top, koszykarzy, np. Birdem, Magic’iem itd. I wszystkich ich pokonał, wcześniej lub później.

Jehowy
Gość

Ale więźniowie lat 90′ i tak wiedzą lepiej niż Pippen haha 😀

Jerzy
Gość

Ale PIppen ośmiesza się niewiedzą, bo Chamberlain w playoff nie błyszczał. Był cieniem siebie i statsy o połowę gorsze niż w zasadniczym. Co to za gracz jak nabija ststy na najsłabszych, a z najlepszymi gra średnio. Bryant 81 pkt przeciw Raptors jakie ma znaczenie ? Żadne. W playoff, w finałach już tak nigdy nie dominował Bryant jak popisówki strzeleckie z regulara z 2005/2006 i 2006/2007. To samo było z Chamberlainem i Westbrookiem. W playoff wychodzi prawda. I tam od Chamberlaina było wielu graczy lepszych w historii 10- 15.

kmn
Gość
juruś – zluzuj gumę. ja też jak czytam współczesnych mędrców, znających lata 90te z jutuba, mam dreszcze. koleś pisze o więźniach lat 90ych,a sam jest więźniem innej dekady. żaden z tych fanbojów leflopa nie bierze pod uwagę,że człowiek oglądał na żywca i śledził nba ćwierć wieku temu jak i obecnie. ona tam widzi brona teraz i na bank jest przekonany o jego boskości. wszystkie Twoje argumenty są jak najbardziej trafne, tzn do duuupy. bo leflop gra tu i teraz. a jordan już tylko na jutubie. a że bron gra za fschodzie z bezjajowymi raptors czy hawks to w ogóle nie… Czytaj więcej »
Erbest
Gość

Pippen nie wie wszystkiego. Albo nie pamięta. Nie pamięta na przykład tego, że kiedy sam był nieopierzonym leszczem, Jordan musiał grać jak LeBron i robił to jak na przykład w sezonie regularnym 87-88 na poziomie ponad 250 przechwytów, 130 bloków, 480 asyst i 450 zbiórek. Do tego zgarnął MVP, króla strzelców i DPOY. Wszystko w jednym sezonie.
LBJ miewał lepsze wyniki w zbiórkach i asystach, ale do reszty nawet się nie był w stanie zbliżyć.

Mailman
Gość

Wyświetlenia spadają????

NYKnicks#
Gość
Porównania nie będą miały końca. Także temat był jest i będzie. Faktem jest że trudno jest porównać koszykarzy którzy grali w innym czasie. Moim zdaniem więcej zawsze osiąga ten kto ma więcej mistrzostw na koncie. Moim ulubionym koszykarzem zawsze był jest i będzie Allen Iverson ale jak chociażby porównać go do Kobe Bryanta to z góry odpowiedź jest jasna że Kobe osiągnął w NBA dużo więcej. Za kilka lat o Iversonie temat zamilknie a o Bryancie nadal będzie głośno bo zdobywał mistrzostwa. Koniec kropka. Jordan zjada LeBrona pod tym względem chociaż James jest na pewno bardziej utalentowanym zawodnikiem. Koniec kropka.
Rafał
Gość
W jaki sposób jest bardziej utalentowany od Jordana ? Tym, że nabija statsy nawet jak wie, że przegra ? tym, że niczym Westbrok dba głównie, by linijki się mu zgadzały monopolizując grę zespołu i za bardo uzależniając od siebie ? Przetrzymując piłkę i sprawia, że reszta drętwieje niczym bramkarz, który przez 80 minut nie miał żadnej interwencji 🙂 Nie ma finezji MJ. Nie ma takiego repertuaru ruchów i zagrań. Wjeżdża jak czołg, bo obrona na tych przepisach na to pozwala, ale na starych przepisach takie granie nie byłoby skuteczne. Popatrz co robili z Jamesem SAS w 2007 czy Celtics 2008… Czytaj więcej »
Reggie 31
Gość

Trzeci raz czytam odpowiedz Pippena na to pytanie.I za każdym razem mówił coś innego.Dlatego jego wypowiedzi czytam z przymrużeniem oka.Ja osobiście Lbj porównał bym bardziej do Scottiego a nie Jordana.

Jerzy
Gość

Racja James bardziej przypomina grą Magica czy Pippena, a nie Jordana. James w ogóle nie przypomina Jordana ani stylem gry, ani finezją, ani charakterem samca alpha, który samym wzrokiem chciał zabić.

Jerzy
Gość

Chamberlain ? To ten , który zawsze w playoff w najlepszymi drużynami grał gorzej. Wyraźnie poniżej średnich 🙂 Wyznacznikiem ma być sezon regularny, a nie playoff ? A może Westbrook jest najlepszy w historii w swoim 43% i nabijaniu cyferek ?

Jose
Gość

Niby czasy się zmienily i koszykowka jest inna. Niby nie da się porownac wspolczesnosci z latami 90-tymu.
Gdyby jednak przy dzisiejszych przepisach i sędziowaniu wystawić piatke z lat 90-tych :
Payton, Jordan, Pippen, Rodman, Shaq to jaka wspolczesna piatka z milionem “trójek” by im sprostała? Dajcie przykład!

Tomek
Gość

Curry i zmieniający go Westbrook, LeBron na SG, K.Leonard na Sf, i duet A.Davis / Cousins wymiennie na centrze. Jak by wchodziły trójki to wynik mógłby być różny. Też wiele bardzo zależałoby czy graliśmy wg zasad z lat 90tych czy wg obecnych.

Jose
Gość

Payton nie dałby pograć ani Curryemu ani Westowi. Davis odbijal by się od Shaqa! Rodman za punkt honoru postawił by sobie by Durant nie rzucił więcej niż 10 pkt. Pippen wiele by nauczył KL. MJ vs LbJ😊. I wszystko jasne!

Tomek
Gość

Na starych przepisach wynik 100-80 dla składu 90’Na nowych przepisach mogłaby być ostra wymiana 🙂 Skład z lat 90′ czułby się jak na treningu. Z drugiej strony sami mieliby ograniczone możliwości w bronieniu więc wynik mógłby być różny. Na starych przepisach Cury byłby niczym R.Miller tylko taki sobie all star, który z pewnością nie był superstarem. Obecnie R.Miller podobnie jak Curry robiłby rozpierdol. Tylko w obecnej nba takie kruszyny mogą tak szaleć.

Tomek
Gość

No i Durant na Pf zapomniałem dopisać 😉 (Durant qienistatnio przyznał że ma równe 208 cm wzrostu, więc spokojnie mógłby gra jako Pf)

Wojtek
Gość
Tutaj nie chodzi o statystyki tylko o instynkt mordercy, Jordan go miał i nigdy nie pękał w końcówkach ani ważnych meczach, Lebron w pierwszym etapie Cavs a później Miami miał tendencje do znikania w kluczowych momentach, przemianę w jego grze można zobaczyć od wygranych finałów z GSW tylko według mnie to o kilka finałów za późno żeby w ogóle brać pod uwagę kto z nich jest lepszy. Swego czasu była też dyskusja czy KB8 jest lepszy od Jordana a czy ktoś teraz w ogóle bierze to na poważnie?? Chociaż osobiście KB8 jest dla mnie wyżej od Lebrona bo on tak… Czytaj więcej »
Z. D
Gość

A co miał zamurowac tablice cegłami?… on wiedział kiedy rzut mu siedział….a kiedy wypracował technikę i teraz kończy jak mr. Buzzer Beater…A tak wogole to d. Rose mógł być największy w historii…

o ja cie...
Gość

Och kolego… Derrick mógł być najlepszy w historii. Bo właśnie w całej historii koszykówki, od czasów Jamesa Naismith’a (Boże daj Mu Niebo za to, że stworzył basket), nie było Kogoś kto miał taki wpływ na swój zespół. Ani MJ ani KB8 ani LBJ nie mieli takiej mocy. Szkoda Derricka… Go Bulls!!!

Tomek
Gość

Ta jasne 🙂 Playoff 2011 pokazało jaki To Rose jest wybitny 🙂 35% z gry przeciw Heat. Co by było gdyby babcia miała wąsy. Rose nawet jakby był w 100% zdrowy to pomarzyć mógłby by być w TOP 30 w historii. Wade w prime był lepszy od niego, a gdzie jego miejsce ?
20 ? 25 ? Bryant wyżej, bo dają go fachowcy 10-15. Wade 20-30.
Rose to mógłby pomarzyć jedynie o TOP 30. Czy Rose rozegrał taki sezon jak Curry w 2015/2016 ? A nikt nie daje Currego do TOP 20.

Jerzy
Gość
Przemiana Jamesa nastąpiła w playoff 2012 , a ni 2016 🙂 LOL. To co robił James pzeciw Pacers w 2012, gdy przegrywał 1-2, a w 4 meczu Paces uciekali, a on rozegrał mega mecz i wygrał game 4,5,6. I wszystko przy kontuzji Bosha. To samo przeciw Celtics 2012 przegrywał już 2-3. I rozegrał kapitalny game 6 na wyjeździe i odmienił losy tej serii ostatecznie wygryając 4-3 ze swoimi wrogiem, który go pokonał w 2008 i 2010, a on się zrewanżował w 2011 i 2012. W 2011 miał szczęście, że Rondo złamał rękę, ale w 2012 już pokazał klasę. Z tym,… Czytaj więcej »
Sachu
Gość

Jordan zawsze był i będzie nr 1 🙂

Cinek
Gość

Brawo redakcja 🙂 świetny materiał żeby wywołać burze wśród januszy na czas posuchy przed kolejnym meczem. Oczywiście bez sarkazmu itd chylę czoła i pozdrawiam. Click bait najwyższych lotów 🙂

Jose
Gość

Cinek brzmi prawie jak Janusz.

Tomasz81
Gość

Pip fajnie to powiedział NIE MOŻNA porównać tych Zawodników: inne czasy, inna koszykówka, inne zasady, inne obowiązki i pozycja grania. Porównywanie, że MJ ma 6 miśków a LJ nie to tez głupie bo miśki nie wygrywa się samemu tylko robi to cały zespół… Robert Horry miał 7 miśków czy to oznacza ze jest lepszy od obu panów?

NBA
Gość

z tym Horrym Tomasz to się robi żenujące.A ile miał mvp finałów gimbo?

Łukasz
Gość
Scottie ma jakiś problem ostatnio z MJ-em. Chyba nie dlatego, że mu traktory ukradli z farmy? Czyżby zazdrość o pieniążki? Ja rozumiem, że koleś jest bankrutem a MJ milionerem ale dogryzanie kumplowi z boiska dzięki któremu posiada się kilka pierścieni mistrzowskich to już lekka przesada. I możecie pisać, że MJ też zawdzięcza jemu te mistrzostwa ale to nie będzie prawdą. Czy myślicie, że gdyby zamiast Pippena w Bullsach grał np. Grany Hill albo inny All Star to nie dalilby rady zdobyć tylu pierścieni? Daliby radę. Zobaczcie co się stało jak Pippen poszedł do Rockets. Nawet z Barkleyem i Drexlerem nie… Czytaj więcej »