Wojciech Kamiński: Ukarać zawodników
- Moja ocena Michaela, jako zawodnika i człowieka jest bardzo wysoka, lecz myślę, że wieku niestety nie da się oszukać. - mówi trener Polonii Azbud Warszawa, Wojciech Kamiński.
Paweł Gawinecki: Słaby początek ligi, jednak teraz z meczu na mecz pana drużyna prezentuje się znacznie lepiej. Zwłaszcza ostatnie zwycięstwo z Turowem musi robić na rywalach duże wrażenie, co takiego zmieniło się w Polonii, że ta układanka zaczyna zazębiać się?
Wojciech Kamiński: Myślę, że kluczem do zwycięstw było sprowadzenie Eddiego Millera i przesunięcia na pozycjach. Dzięki temu zaczęliśmy grać zdecydowanie szybciej i agresywniej.
Ostatnio do ekipy dołączył również Harding Nana i już w debiucie przeciwko Prokomowi pokazał się z bardzo dobrej strony, chyba właśnie takiej gry oczekuje pan od tego gracza? Czy może było coś niezadawalającego?
- Harding zagrał przeciwko Prokomowi bardzo dobry mecz i życzyłbym jemu i naszej drużynie, jak najwięcej takich spotkań w jego wykonaniu. Jeżeli chodzi o błędy, to rzeczywiście pojawiły się one w Gdyni, ale wywiady to nie miejsce na ich wymienianie.
Kameruńczyk, gdy występował w Polpaku Świecie był gwiazdą ligi, później zginął gdzieś w rotacji Saso Filipovskiego, gdy bronił barw Turowa, gdzie nie poradził sobie nieco z presją i nie podołał oczekiwaniom trenerów…
- Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego Nana nie grał u trenera Filipowskiego… U mnie taka sytuacja na pewno nie będzie miała miejsca.
Wcześniej rozstaliście się z Michaelem Ansleyem, oficjalnie chodziło o kłopoty rodzinne, teraz jednak wiadomo, że nie była to do końca prawda, gdyż Amerykanin szybko związał się umową ze Sportino...
- Moja ocena Michaela, jako zawodnika i człowieka jest bardzo wysoka, lecz myślę, że wieku niestety nie da się oszukać. Wszyscy liczyliśmy, że Mike jest w stanie zagrać jeszcze jeden sezon na wysokim poziomie. Życie jednak szybko zweryfikowało nasze opinie i trzeba było poszukać rozwiązania tego problemu. Tym bardziej, że musieliśmy zrobić przesunięcia na pozycjach, a budżet niestety nie należy do najwyższych, a wręcz przeciwnie…
Czyli obecnie nie przewiduje pan kolejnych wzmocnień?
- Na dzień dzisiejszy nie, ale życie cały czas nas zaskakuje, więc trzeba być gotowym na różne scenariusze.
Chyba największym problemem Polonii są... Polacy. Frasunkiewicz i Bacik najlepsze lata swoich karier mają za sobą, Kamil Łączyński walczy ze zdrowiem a Alex Perka poza błyskiem w Kołobrzegu nie pokazał praktycznie nic...
- Ja tak nie uważam. Polaków mamy takich, na jakich nas stać. Z wieloma z nich pracujemy już od kilku lat i myślę, że każdy jest ważnym ogniwem w naszej drużynie. Oczywiście ciężar gry spoczywa na barkach graczy zza oceanu, ale to Kamil trafił najważniejszy rzut w Kołobrzegu i rzuty wolne z Czarnymi a bez doświadczenia Mariusza i Przemka nie byłoby dotychczasowych zwycięstw.
Przepis o dwóch Polakach na parkiecie to problem dla teoretycznych średniaków ligi, którzy nie mogą pozwolić sobie na ściągnięcie dobrych, ukształtowanych graczy z polskim paszportem? Potrzebne są tego typu limity w PLK?
- Nie mi oceniać, czy jest to przepis potrzebny czy nie, ale mam nadzieję, że kluby ekstraklasy zaczną w końcu zwracać większą uwagę na szkolenie młodych adeptów koszykówki.
Słychać pogłoski, że Wojciech Kamiński zgłosi się do konkursu na trenera kadry koszykarzy. Jak wyglądałaby Pana reprezentacja? Co trzeba zmienić w porównaniu do tej ekipy z polskiego Eurobasketu?
- Nie mam zamiaru zgłaszać się do konkursu, gdyż uważam, że czas Polaka na tym stanowisku jeszcze nie nastał. Co do zmian… Według mnie trzeba zmienić podejście zawodników, albo w odpowiedni sposób ich ukarać za wybryki pozaboiskowe. Chyba wszyscy słyszeliśmy lub czytaliśmy o tym co działo się przed mistrzostwami Europy, czy nawet w ich trakcie. A tak naprawdę to można śmiało sięgnąć pamięcią jeszcze dalej w przeszłość, bo nie jest to sprawa nowa. Szkoda, że nikt nie zdecydował się na ruch, jaki zaserwował nam Raul Lozano przed ME 2005, bo patrząc w jakim miejscu jest teraz siatkówka, a gdzie koszykówka to chyba nikt nie ma wątpliwości o słuszności takich działań.
Wojciech Kamiński: Myślę, że kluczem do zwycięstw było sprowadzenie Eddiego Millera i przesunięcia na pozycjach. Dzięki temu zaczęliśmy grać zdecydowanie szybciej i agresywniej.
Ostatnio do ekipy dołączył również Harding Nana i już w debiucie przeciwko Prokomowi pokazał się z bardzo dobrej strony, chyba właśnie takiej gry oczekuje pan od tego gracza? Czy może było coś niezadawalającego?
- Harding zagrał przeciwko Prokomowi bardzo dobry mecz i życzyłbym jemu i naszej drużynie, jak najwięcej takich spotkań w jego wykonaniu. Jeżeli chodzi o błędy, to rzeczywiście pojawiły się one w Gdyni, ale wywiady to nie miejsce na ich wymienianie.
Kameruńczyk, gdy występował w Polpaku Świecie był gwiazdą ligi, później zginął gdzieś w rotacji Saso Filipovskiego, gdy bronił barw Turowa, gdzie nie poradził sobie nieco z presją i nie podołał oczekiwaniom trenerów…
- Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego Nana nie grał u trenera Filipowskiego… U mnie taka sytuacja na pewno nie będzie miała miejsca.
Wcześniej rozstaliście się z Michaelem Ansleyem, oficjalnie chodziło o kłopoty rodzinne, teraz jednak wiadomo, że nie była to do końca prawda, gdyż Amerykanin szybko związał się umową ze Sportino...
- Moja ocena Michaela, jako zawodnika i człowieka jest bardzo wysoka, lecz myślę, że wieku niestety nie da się oszukać. Wszyscy liczyliśmy, że Mike jest w stanie zagrać jeszcze jeden sezon na wysokim poziomie. Życie jednak szybko zweryfikowało nasze opinie i trzeba było poszukać rozwiązania tego problemu. Tym bardziej, że musieliśmy zrobić przesunięcia na pozycjach, a budżet niestety nie należy do najwyższych, a wręcz przeciwnie…
Czyli obecnie nie przewiduje pan kolejnych wzmocnień?
- Na dzień dzisiejszy nie, ale życie cały czas nas zaskakuje, więc trzeba być gotowym na różne scenariusze.
Chyba największym problemem Polonii są... Polacy. Frasunkiewicz i Bacik najlepsze lata swoich karier mają za sobą, Kamil Łączyński walczy ze zdrowiem a Alex Perka poza błyskiem w Kołobrzegu nie pokazał praktycznie nic...
- Ja tak nie uważam. Polaków mamy takich, na jakich nas stać. Z wieloma z nich pracujemy już od kilku lat i myślę, że każdy jest ważnym ogniwem w naszej drużynie. Oczywiście ciężar gry spoczywa na barkach graczy zza oceanu, ale to Kamil trafił najważniejszy rzut w Kołobrzegu i rzuty wolne z Czarnymi a bez doświadczenia Mariusza i Przemka nie byłoby dotychczasowych zwycięstw.
Przepis o dwóch Polakach na parkiecie to problem dla teoretycznych średniaków ligi, którzy nie mogą pozwolić sobie na ściągnięcie dobrych, ukształtowanych graczy z polskim paszportem? Potrzebne są tego typu limity w PLK?
- Nie mi oceniać, czy jest to przepis potrzebny czy nie, ale mam nadzieję, że kluby ekstraklasy zaczną w końcu zwracać większą uwagę na szkolenie młodych adeptów koszykówki.
Słychać pogłoski, że Wojciech Kamiński zgłosi się do konkursu na trenera kadry koszykarzy. Jak wyglądałaby Pana reprezentacja? Co trzeba zmienić w porównaniu do tej ekipy z polskiego Eurobasketu?
- Nie mam zamiaru zgłaszać się do konkursu, gdyż uważam, że czas Polaka na tym stanowisku jeszcze nie nastał. Co do zmian… Według mnie trzeba zmienić podejście zawodników, albo w odpowiedni sposób ich ukarać za wybryki pozaboiskowe. Chyba wszyscy słyszeliśmy lub czytaliśmy o tym co działo się przed mistrzostwami Europy, czy nawet w ich trakcie. A tak naprawdę to można śmiało sięgnąć pamięcią jeszcze dalej w przeszłość, bo nie jest to sprawa nowa. Szkoda, że nikt nie zdecydował się na ruch, jaki zaserwował nam Raul Lozano przed ME 2005, bo patrząc w jakim miejscu jest teraz siatkówka, a gdzie koszykówka to chyba nikt nie ma wątpliwości o słuszności takich działań.
Komentarze (0)
Komentuj