NCAA: 25-0 Gonzagi. Skromny Karnowski

NCAA: 25-0 Gonzagi. Skromny Karnowski
Luty 11 17:36 2017 Print This Article

Podopieczni Marka Fewa wciąż na fali. Tym razem na ich drodze stanęli koszykarze Loyola Marymount, jednak starania gospodarzy po raz kolejny zostały zniwelowane przez dominujących Zags.

Przed meczem, gospodarze byli typowani jako główni kandydaci do przerwania magicznej passy Bulldogów. Tego rodzaju spekulacje nie zrobiły na przyjezdnych żadnego wrażenia. Ich głód zwycięstwa potrafił, już nieraz podczas obecnych rozgrywek, przedrzeć się przez najmocniejsze zasieki, tak więc przy odpowiednim skupieniu koszykarze ze Spokane są w stanie pokonać dosłownie każdego. Ich największą zaletą jest przede wszystkim uniwersalność. Nie ma jednego lidera, który w najtrudniejszym momencie meczu bierze ciężar gry na siebie. W zależności od formy jaką prezentuje, przywódcą może być każdy, co pokazały spotkania, w których nieobecny był najlepszy strzelec zespołu, Nigel Williams- Goss. Ta elastyczność objawia się także poprzez dopasowanie do predyspozycji przeciwnika. Kiedy Mark Few widzi, że Przemysław Karnowski lub Johnatan Williams mają przed sobą o głowę niższego, niedoświadczonego obrońcę to zadaniem reszty zespołu jest dostarczanie piłek pod kosz. Jeśli natomiast obwód drużyny przeciwnej nie należy do ligowej elity to system opiera się na współpracy zawodników z pozycji 1-3. Co ciekawe w każdej takiej “grupie” widać coraz lepszą komunikację. Współpraca ta wynika z ogromnego doświadczenia całego zespołu. Przemysław Karnowski rozegrał przeciwko LMU swoje 138. spotkanie w barwach Gonzagi, Silas Melson jest blisko 100, a Josh Perkins ma ich na koncie 65. Swój trzeci sezon na parkietach NCAA gra także Williams-Goss. W cały system idealnie wpleciona jest grupa zdolnych pierwszoroczniaków takich jak Zach Collins oraz Killian Tillie.

Bulldogi od początku spotkania narzuciły gospodarzom swoje tempo gry. Zaczęły od skromnego runu 9-0, a zyskana tym samym przewaga z minuty na minutę stawała się coraz większa. Gonzaga dzięki swojej zaciekłej pracy w obronie, zatrzymała gospodarzy na bardzo niskiej skuteczności z gry (11/31). Z kolei w ataku Bulldogi grały bardzo ostrożnie o czym świadczy mniejsza ilość oddanych rzutów od przeciwnika (26) oraz liczba trafionych koszy (15). To wszystko poskutkowało zyskaniem 22-punktowej przewagi nad LMU. W drugiej połowie gospodarze byli minimalnie skuteczniejsi niż przed przerwą (13/30) co przy mądrej koszykówce Zags było tylko uzupełnieniem pierwszej części meczu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 90-60 dla przyjezdnych. Podczas meczu przeważały pojedynki siłowe, czego skutkiem była ogromna ilość rzutów osobistych. Przyjezdni stawali na linii, aż 44 razy (trafiając 34 z nich), a gospodarze zaledwie 8 ( trafiając 4). Najwięcej punktów z tego elementu gry zdobył Nigel Williams- Goss (9 pkt) , który był także najlepszym strzelcem i zbierającym zespołu (19 punktów, 11 zbiórek).

– To było jedno z najbardziej fizycznych spotkań tego sezonu- powiedział Killian Tillie– Cały czas na nas napierali co było bardzo trudne. Myślę, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty poprzez zachowanie odpowiedniego spokoju i skutecznie odpowiadając na to wszystko na parkiecie.

Ostatnio coraz częściej widzimy Gonzagę w roli dominatora strefy podkoszowej przeciwnika. Szczególną poprawę widać na zbiórce. Przeciwko LMU Bulldogi zebrały z tablic, aż 38 piłek (przy zaledwie 23 LMU). Ponadto wygrali także pojedynek punktowy w pomalowanym 42-24.

– To jest najbardziej wyważony zespół jaki kiedykolwiek mieliśmy- powiedział Williams-Goss– Oprócz tego mamy tą wielkość.

Przemysław Karnowski uzbierał skromne 7 punktów i 6 zbiórek w ciągu 22 minut gry.

Gonzaga następne spotkanie rozegra w niedzielę przeciwko Saint Mary’s.

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz