NBA: Zabójczo skuteczny Montrezl Harrell

NBA: Zabójczo skuteczny Montrezl Harrell
Styczeń 09 14:30 2017 Print This Article

Dla Hardena wczorajszy mecz był niemal typowy w tym sezonie – kolejne triple-double, “quadruple” jeśli spojrzeć na straty i to o tym wszyscy mówią. Jednak za jego plecami mieliśmy drugiego punktującego drużyny z Houston, na którego warto zwrócić uwagę.

Poza wyczynami Brody, na parkiecie w Kanadzie szalał również drugoroczniak Montrezl Harrell, który zdobył 28 punktów, wykonując 13 rzutów, z których wykorzystał 92,3%! Przez długi czas był bezbłędny, pudłując dopiero po swojej 10 próbie. Do swojego występu dorzucił 5 zbiórek i blok, będąc ważnym elementem zwycięstwa, na który Toronto Raptors nie mieli odpowiedzi.

Harrell niewątpliwie korzysta na miejscu w rotacji, jakie powstało po kontuzji Clinta Capeli. W swoim drugim sezonie Amerykanin spędza na boisku dwa razy więcej minut (18.5) niż w kampanii debiutanckiej, dając drużynie z Teksasu średnie na poziomie 9.5 PPG, 3.9 RPG, 1.0 APG. Skuteczność zdobywania punktów to w jego przypadku 65.6%.

Pewność absolwenta Uniwersytetu Louisville widoczna jest zarówno w statystykach, jak i na boisku. Harrell gra pod koszem bez strachu. Wejścia kończy często atletycznie, ale już teraz nie brak mu techniki minięcia rywala czy rzutu z półdystansu. Jego gra wygląda naprawdę poukładanie, z dozą szaleństwa typową dla młodego zawodnika. Przed Harrellem jeszcze dużo czasu w lidze – jeśli przeznaczy go na odpowiednie szlifowanie swojej gry, stanie się w końcu niebagatelną podporą Houston w strefie podkoszowej.

Montrezl to, jak zostało wspomniane, absolwent Uniwersytetu Louisville, a w tamtejszej drużynie koszykarskiej stał się #1 w ilości wsadów – podczas kariery uniwersyteckiej wykonał ich tam 163. W 2013 roku zdobył zresztą z tą drużyną mistrzostwo NCAA. W tym samym roku stał się również złotym medalistą Mistrzostw Świata U-19, a rok wcześniej uczestniczył w zdobyciu złota podczas Mistrzostw Ameryk U-18. Za czasów uczelnianego basketu, Harrell stał się przez chwilę nośnym tematem Twittera z powodu… plotek o jego związku z córką Patricka Ewinga.

W Drafcie 2015 nasz bohater został wybrany na początku drugiej rundy, z 32 numerem przez  Houston Rockets. Rok wcześniej Rakiety wybrały z 25 numerem przywołanego już Clinta Capelę, który również jest ważnym wysokim w składzie, obecnie niestety lecząc kontuzję. Niemniej wydaje się, że te dwa wybory były naprawdę udaną decyzją teksańskiego zespołu i obaj zawodnicy skutecznie podbijają swoją wartość na rynku, przy okazji pokazując nam kawałek dobrej koszykówki.

 

Foto: Mark J. Rebilas-USA TODAY Sports



Piotr Zach

Po skończeniu studiów I stopnia na kierunku marketing, kolejny etap zacząłem na... filologii polskiej. NBA pasjonuję się od kilkulatka, za sprawą kuzyna, u którego bawiłem się plikiem kart z wizerunkami koszykarzy i grałem w NBA Live 2000. Jego zainteresowanie wygasło, moje wręcz przeciwnie. Na PROBASKET często znajdziecie moje autorskie przemyślenia o miejscu, "where amazing happens".

napisz komentarz

6 komentarzy

  1. Styczeń 09, 19:48 #1 Tkk

    Niesamowite jest to ilu wartościowych graczy zostaje wybranych w 2 rundzie draftu. Przeglądałem ostatnio drafty i mam wrażenie że tendencja jest zwyszkowa. Gracze dłużej się rozwijają. Najlepszy jest I.Thomas, 60 numer draftu.

    Reply to this comment
    • Styczeń 09, 22:04 Michal

      A może jest tak, że tankujące zespoły marnują talenty, bo nie ma w składzie ani autorytetów ani rywalizacji ani wytyczonych celów ? Dlatego jestem zajadłym przeciwnikiem Minnesoty Timberwolves, 76 i niejakiego Sama Hinkiego.

      Reply to this comment
      • Styczeń 09, 22:23 Tkk

        Michał, bardzo możliwe że tak znika motywacja i talenty, cenna uwaga i jak najbardziej słuszna.

        Reply to this comment
    • Styczeń 09, 22:10 Cikos

      Np.Tony Parker tez byl chyba nr.60….albo 30 🙂 i wielu,wielu innych….
      Ktos robi bardzo fajna robote z tymi wysokimi.Przy Hardenie i jego wejsciach pod kosz,pomoca drugiego obroncy,otwiera szansa dla Capelli i Harrella.Szybkosc,sila,atletyzm…wszystko co trzeba,zeby konczyc te akcje.Oby tak dalej….

      Reply to this comment
      • Styczeń 10, 11:17 Tommy

        Manu miał 60 numer draftu, Parker był wyżej, ale też pod koniec I rundy.

        Reply to this comment
        • Styczeń 10, 15:56 tkk

          Tommy nie jest to możliwe, nie było 30 teamów jak wybierali Manu, nie było bobcats. Parker był 28 ( ostatni numer 1 rundy draftu ’99 ). Zresztą wszystko jest w googlach 😉

          Reply to this comment

Dodaj komentarz

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Also other data will not be shared with third person.
All fields are required.