Houston Rockets wykonali kolejnych ruch w tym off-season. Do drużyny Mike’a D’Antoniego dołączy wysoki strzelec – James Ennis. Tymczasem pojawiły się głosy, iż Cleveland Cavaliers mieli szansę na trzeci numer draftu i tym samym wybór Luki Doncicia. Zespół nie chciał jednak handlować z Atlantą Hawks.

James Ennis trafił na rynek wolnych agentów i porozumiał się z Houston Rockets w sprawie 2-letniej umowy, której kwota nie jest jeszcze znana. Drugi rok kontraktu gracza jest opcją zawodnika. Ennis w poprzednich latach przedstawił się jako zawodnik 3-and-D. Powinien być bardzo pomocny, zwłaszcza po utracie przez zespół Luca Mbah a Moute i Trevora Arizy. W poprzednim sezonie został wytransferowany do Detroit Pistons i w 27 meczach notował 7,5 punktu i 2,5 zbiórki trafiając 45,7 FG% i 30,7 3PT%.

Jeżeli powróci do skuteczności na poziomie 35% z dystansu, będzie dobrze rozciągał grę dla penetrującego Jamesa Hardena i grającego w pick-and-rollu Chris Paula. O Ennisa pytali również Sixers, Nets, Pelicans, Timberwolves, Kings a także Pistons, którzy chcieli przywrócić go do składu. Według pogłosek, gracz zgodził się na minimum, więc jego 2-letnia umowa będzie opiewała mniej więcej na 4 miliony dolarów. To dobra cena za gracza, który w odpowiedniej dyspozycji może wnieść dużo jakości do gry.

Z kolei Cleveland Cavaliers przy okazji draftu postanowili odpuścić szansę na zgarnięcie trzeciego picku w drafcie od Atlanty Hawks. Według pogłosek, Jastrzębie proponowały Cavs trzeci pick razem z wysokim kontraktem Kenta Bazemore’a w zamian za 8 wybór Cavs. W Ohio nie przystali na tę propozycję i Hawks dogadali się z Dallas Mavericks, a Cavaliers w drafcie wybrali innego rozgrywającego – Collina Sextona.

Kontrakt Bazemore’a oznaczał zgodę na połknięcie 37 milionów dolarów w przekroju dwóch następnych lat. Na to salary-cap Cavaliers nie było gotowe, więc decyzja wydaje się być zrozumiała. Poza tym właściciel drużyny – Dan Gilbert jest wielkim fanem Sextona i liczy na to, że zawodnik będzie dla Cavs graczem, jakim po pierwszym odejściu LBJ-a był Kyrie Irving. Przekonamy się.

NBA: Są cztery kluby, w których może zagrać Carmelo Anthony


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o