NBA: Prawdziwy cyrk w Los Angeles

NBA: Prawdziwy cyrk w Los Angeles
Styczeń 16 10:48 2018 Print This Article

Tuż po meczu Houston Rockets z Los Angeles Clippers, kilku graczy szturmowało szatnię gospodarzy. Z doniesień różnych źródeł można wyczytać przeróżne informacje na temat tego, co zaszło pomiędzy zawodnikami obu drużyn. Z informacyjnego chaosu da się mimo wszystko wyciągnąć kilka rzeczy, które faktycznie miały miejsce.

O wszystkim skrupulatnie pisał na twitterze Adrian Wojnarowski. Los Angeles Clippers po mocnym występie Lou Williamsa obronili własny parkiet przed Houston Rockets i Chrisem Paulem. Jednak w trakcie całego meczu pomiędzy zawodnikami obu drużyn dochodziło do przepychanek słownych i bezpośrednich konfrontacji. Emocje urosły do tego stopnia, że tuż po zakończeniu spotkania kilku zawodników gości z Teksasu próbowało dostać się do szatni miejscowych.

Trevor Ariza, Chris Paul James Harden i Gerald Green szturmowali szatnię Clippers korzystając z tylnego wejścia. Panowie rzekomo chcieli zamienić kilka słów z Austinem Riversem i Blakiem Griffinem. To właśnie ta dwójka graczy Clippers najczęściej wbijała szpilę w rywala podczas meczu. Gracze Clippers namawiali gości, by weszli do szatni, ale zaraz gdy ochrona oraz członkowie drużyn zorientowali się w sytuacji, rozpoczęła się akcja interwencyjna, która pomogła uniknąć dantejskich scen.

Klasyczna NBA. Tak naprawdę żaden z nich nie chciał się naprawdę bić – mówił w rozmowie z Wojnarowskim jeden ze świadków zamieszania. Sztab szkoleniowy Clippers wpadł do szatni zawodników widząc jak Chris Paul próbuje się dostać do środka. To Rivers miał być największym prowokatorem, dogadując przeciwnikowi pomimo tego, że nie brał udziału w meczu. Syn trenera Clips już wcześniej dał się poznać od tej strony. Podczas jednego z meczów bieżącego sezonu wdał się w pyskówkę z kibicem.

Na minutę przed końcem meczu doszło do przepychanki z Griffinem i Arizą, po której zawodnik Clippers został wyrzucony z parkietu. Chwilę wcześniej Blake prowokował trenera Mike’a D’Antoniego. W pomeczowe zamieszanie miał być też zaangażowany Clint Capela, który przechadzając się korytarzem zaczął walić w drzwi szatni gospodarzy. Otworzył mu zaskoczony gościem jeden z asystentów Doca Riversa. Zamknął mu drzwi tuż przed nosem i Capela po chwili wrócił do własnej szatni. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że liga wyciągnie z całego zamieszania konsekwencje.

Wyniki NBA: Warriors wygrywają z Cavs. Sixers lepsi od Raptors


Michał Kajzerek
Michał Kajzerek

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "NBA: Prawdziwy cyrk w Los Angeles"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Polarbear
Gość

I tak najlepiej skomentowali całe zamieszanie Chuck i Shaq https://youtu.be/UzQP7u-IOxg

Grzegorz Es
Gość

Coś czuję że Rivers w następnym meczu z rakietami dostanie parę “bodiczków”.

Cikos
Gość

No nareszcie cos sie dzieje w tej pseudolidze NBA……

wpDiscuz