Oczywiście, że celem nr 1 są dla nas play-offy. Na tym się skupiam – mówi silny skrzydłowy New York Knicks. Przed Kristapsem Porzingisem drugi sezon w NBA. Oczekiwania wobec jego gry rosną. Stał się częścią bardzo groźnego składu i jego postawa po obu stronach parkietu będzie miała kluczowe znaczenie dla sukcesów ekipy z Big Apple.


Do New York Knicks na sezon 2016/2017 dołączyło wielu graczy, którzy mogą zrobić różnice. Derrick Rose, Courtney Lee, Brandon Jennings, Joakim Noah. Philowi Jacksonowi udało się poskładać interesującą grupę zawodników. Grupę, która ma zapewnić drużynie z Madison Square Garden pierwsze play-offy od trzech sezonów. Kristaps Porzingis poświęcił całe lato na prace. Załapał się także na treningi ze swoimi nowymi kolegami. Knicks muszą być gotowi na to, że werdykt dla tego składu przyjdzie bardzo szybko i przetestuje ich odporność na presję.

[…] Musimy udowodnić, że jesteśmy w stanie wygrywać. Koniec z gadaniem, trzeba zacząć grać – mówi Kristaps Porzingis. Rotacja bogatsza w talent oznacza większy podział obowiązków. Łotysz nie martwi się jednak o swój udział w ofensywie Knicks. – To dla mnie drugorzędna kwestia. Jeżeli zaczniemy wygrywać mecze, nie ma dla mnie znaczenia kto zdobywa punkty i ile oddaje rzutów. Jeżeli każdy z nas zacznie sezon z takim samym podejściem, to wszystko będzie w porządku – przewiduje drugoroczniak.

Zbudowanie silniejszej rotacji, która ma dostarczać zwycięstwa nie oznacza, że Knicks całkowicie zapomną o rozwoju Porzingisa i skupią się na maksymalizowaniu tego, co daje im skład. Kristaps sam przyznał, że nie martwi się o podejście drużyny do indywidualnej pracy. – W zeszłym sezonie mocno się rozwinąłem, bo poznałem smak porażki. To duży test dla odporności psychicznej. Ale zwycięstwa także mogą mi pomóc w rozwoju – dodaje zawodnik. Jego idealistyczne podejście wydaje się być odrobinę naiwne. Jednak, gdy coś będzie nie tak, media w Nowym Jorku na pewno o tym Porzingisa poinformują.

Zawodnik jest także pod wrażeniem kolegów, którzy trafili do drużyny z Chicago. Gdy po raz pierwszy zobaczył Noah podczas jego wizyty na siłowni, stwierdził – Widzę, że sporo pracowałeś…. Jo jest w znakomitej formie, ale kluczowe dla wysokiego jest zabezpieczenie swojego ciała przed kolejnymi urazami. Natomiast Derrick Rose jest według Porzingisa ciągle Derrickiem Rosem. Co chce przez to powiedzieć? – Gra z nim ciągle będzie ekscytującym przeżyciem. Jest niezwykle groźny, gdy wjeżdża pod kosz. Będę miał mnóstwo miejsca, gdy ściągnie do siebie obrońców – mówi Łotysz.

Skrzydłowy Knicks swój pierwszy sezon w lidze zakończył notując średnio 14,3 punktu, 7,3 zbiórki, 1,3 asysty i 1,9 bloku trafiając 42,1 FG% oraz 33,3% z dystansu.

fot. Keith Allison, Creative Commons

NBA: Ingram musi popracować


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o