Playoffs 2000 – Lakers, narodziny mistrzów

by Wojciech Zwaduch | 10 sierpnia 2017 15:07

Przed sezonem 1999-2000 uważano, że Lakers mają wszystko, aby wreszcie odnieść sukces: doświadczonego trenera, wybornego strzelca, dominującego środkowego i solidne wsparcie z ławki. Skład ”Jeziorowców” wyglądał imponująco, sezon układał się znakomicie, jednak w głębi serca zawodnicy oraz sztab szkoleniowy nie byli pewni czy tworzą zespół, który jest w stanie zdobyć upragnione mistrzostwo NBA. Przełomem okazały się niezwykle pasjonujące i dramatyczne potyczki podczas playoffs w 2000 roku, które odmieniły Lakers i stanowiły fundament późniejszych sukcesów drużyny z Los Angeles.

Decyzja zarządu ”Jeziorowców” o przekazaniu zespołu w ręce Phila Jacksona okazała się strzałem w dziesiątkę. Legendarny trener wprowadził niekonwencjonalne metody treningowe oraz oparł grę Lakers na ”triangle offense”. Zmiany zaproponowane przez ”Mistrza Zen” zaowocowały 67 zwycięstwami w sezonie regularnym i zdobyciem pierwszego miejsca w niezwykle wymagającej konferencji zachodniej. Eksperci zgodnie uważali zespół z Kalifornii za jednego z faworytów do zwycięstwa w rozgrywkach posezonowych. Shaquille O’Neal został niemal jednogłośnie wybrany MVP sezonu regularnego, jednak jego otwarty konflikt z Kobe Bryantem o bycie liderem drużyny spędzał sen z powiek sztabu szkoleniowego Lakers. Obawiano się, że złe relacje między gwiazdami ”Jeziorowców” niekorzystnie wpłyną na pozostałych zawodników oraz zniweczą realną szansę na zdobycie mistrzostwa NBA. Końcowy sukces wydawał się być zagrożony i Phil Jackson doskonale zdawał sobie sprawę jak trudne zadanie stoi przed zespołem z Los Angeles.

W pierwszej rundzie przeciwnikiem Lakers była niezwykle utalentowana ekipa Sacramento Kings. Drużyna prowadzona przez Chrisa Webbera przez całą serię grała niezwykle twardo i widowiskowo stawiając niespodziewany opór faworytom z Los Angeles, którzy potrzebowali aż pięciu spotkań, aby rozstrzygnąć rywalizację na swoją korzyść. W półfinale konferencji zachodniej Lakers stanęli naprzeciwko Phoenix Suns. Niedoceniana drużyna z Arizony była bardzo zmotywowana, aby utrzeć nosa ”Jeziorowcom”. Suns dzielnie walczyli przez całą serię, która jednak ostatecznie zakończyła się zwycięstwem zespołu z Kalifornii (4-1). Niezwykle wyczerpujące i dramatyczne pojedynki z Suns i Kings były jednak niczym w porównaniu z rywalizacją, która miała miejsce w finale konferencji zachodniej.

Portland Trail Blazers solidnie przygotowali się do konfrontacji z Lakers i zbudowali bardzo mocny skład, na czele którego stali tak wspaniali zawodnicy jak Scottie Pippen, Rasheed Wallace czy Steve Smith. Ponadto ekipa z Oregonu miała w swoich szeregach alternatywę dla O’Neala w postaci Arvydasa Sabonisa. Doświadczony olbrzym z Litwy był w tamtym czasie jedynym graczem, który mógł się równać z wychowankiem LSU pod względem warunków fizycznych i stawić mu czoła na parkiecie. Po czterech spotkaniach stan rywalizacji wynosił 3-1 dla Lakers i wdawało się, że tylko nieoczekiwana katastrofa będzie w stanie powstrzymać ich przed dotarciem do finału NBA. Doświadczona ekipa Blazers nie dała jednak za wygraną i pewnie zwyciężyła w dwóch kolejnych meczach. Wśród zawodników Lakers dało się wyczuć obawę, że szansa na zdobycie mistrzostwa ligi zawodowej właśnie wymyka im się z rąk.

Do rozstrzygnięcia tej pasjonującej serii potrzebne było siódme spotkanie, które zostało rozegrane w Staples Center, nowoczesnym obiekcie ”Jeziorowców” oddanym do użytku przed rozpoczęciem sezonu. Sympatycy zespołu z Los Angeles przecierali oczy ze zdumienia, kiedy na początku czwartej kwarty Lakers przegrywali różnicą 15 punktów. Na trybunach zapanowała konsternacja a w szeregi gospodarzy wdarła się nerwowość. Presja była nie do zniesienia, jednak to właśnie w takich momentach prawdziwi mistrzowie pokazują charakter. Liderzy Lakers zakopali topór wojenny, połączyli siły i dali sygnał do odrabiania strat. Kobe i Shaq byli w stanie zapomnieć o wzajemnych animozjach i przy wydatnym wsparciu kolegów z zespołu zanotowali niespodziewany ”comeback”.

W decydującej akcji spotkania ”Black Mamba” minął efektownym zwodem Pippena i precyzyjnie podał piłkę nad obręcz do O’Neala, który przypieczętował zwycięstwo potężnym wsadem. Kibice zgromadzeni w Staples Center oszaleli z radości. Shaq przybił piątkę z 21-letnim Bryantem doceniając jego znakomity występ (25 punktów, 11 zbiórek, 7 asyst, 4 bloki) a następnie pobiegł w kierunku ławki rezerwowych, aby celebrować sukces z resztą zespołu i szczęśliwym sztabem szkoleniowym. Lakers awansowali do upragnionego finału NBA gdzie pewnie zwyciężyli z Indiana Pacers (4-2). Ekipa z Kalifornii, zainspirowana wspaniałymi występami w playoffs, zdobyła pierwsze mistrzostwo od 1988 roku i rozpoczęła marsz po historyczny ”three-peat”.

Source URL: http://probasket.pl/nba-playoffs-2000-lakers-narodziny-mistrzow/