Paul Pierce zabrał ostatnio głos w sprawie aktualnej dyspozycji Boston Celtics. Legenda klubu tłumaczy, że zdaje sobie sprawę przez co obecnie przechodzi zespół, lecz z drugiej strony wie jakie są przyczyny ich nierównej dyspozycji. 


Kiedy 11 lat temu Paul Pierce, Ray Allen oraz Kevin Garnett zdecydowali się połączyć siły, każdy z nich wiedział co chce osiągnąć. Jedynym celem wspomnianego tercetu było zdobycie upragnionego tytułu, o który od wielu lat tak bezskutecznie toczyli najzacieklejsze boje. Pomimo wielu wyrzeczeń całej trójce udało się wygrać 29 z pierwszych 32 gier. Później dzięki podtrzymaniu wysokiej formy udało im się wygrać pierwsze w karierze, a siedemnaste dla klubu mistrzostwo.

W Bostonie po kilku latach przerwy ponownie widać ekipę głodną zwycięstw, która już drugi rok z rzędu awansowała do Finałów Konferencji. Niestety, za każdym razem musiała uznać wyższość drużyny prowadzonej przez LeBrona Jamesa. Po opuszczeniu przez niego Cleveland na Wschodzie zapanowało bezkrólewie. Tym samym był to jasny sygnał dla reszty Konferencji, że rozpoczęła się otwarta walka o tron. Niektóre zespoły takie jak Raptors czy 76ers postanowiły się na tą batalię odpowiednią uzbroić. I tak, do Kanady powędrował Kawhi Leonard, z kolei szeregi Sixers zasilił w trakcie sezonu Jimmy Butler. Zmian dokonało również Milwaukee Bucks zaczynając od ławki trenerskiej, a kończąc na zmianach kosmetycznych takich jak ściągnięcie Brooka Lopeza czy George’a Hilla. Jedynym potentatem, który nie dokonał w zasadzie żadnych zmian byli Boston Celtics. Włodarze klubu uznali, że skoro pomimo braku dwóch kluczowych zawodników (Hayward,Irving) bostońskiej młodzieży udało się dopiero po siedmiu meczach ulec ekipie Cavs to najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu postawić na to, co jest.

Plan włodarzy klubu jak na razie nie do końca zdaje egzamin. Celtics grają najzwyczajniej w świecie w kratkę w jednym spotkaniu ogrywając Raptors by w ciągu kilku następnych dni ulec odpowiednio Jazz, Hornets i Knicks. Jeszcze na początku grudnia wydawało się, że Bostończycy nareszcie złapali wiatr w żagle kiedy zanotowali serię ośmiu kolejnych zwycięstw. Niestety, zaraz po tym przegrali trzy spotkania z rzędu. Nie pomaga również fakt, że kontuzji nabawili się ostatnio Al Horford oraz Aron Baynes. Paul Pierce, który uważnie śledzi poczynania obecnych Celtics, podczas ostatniego wywiadu stwierdził, iż zadania przed jakimi stanęły Koniczynki w sezonie 2007/08 były pod wieloma względami łatwiejsze od tych z jakimi muszą radzić sobie podopieczni Brada Stevensa podczas obecnych rozgrywek.

– Ci goście wciąż próbują ugruntować swoje nazwisko w lidze- mówi Paul Pierce w wywiadzie dla Boston.com– Kiedy my się spotkaliśmy (Big Three) wszyscy już byliśmy znani w lidze. Wiedzieliśmy, że musimy trochę poświęcić, wiedzieliśmy, że musimy być trochę inni. Wiemy, że możemy mieć mniej kontaktu z piłką, mniej minut. Wiedzieliśmy o tym. O wiele trudniej jest to zrozumieć młodemu zawodnikowi, który jeszcze nie ugruntował swojej pozycji na parkietach ligi.

Aktualnie drużyna z Bostonu zajmuje 5. miejsce w Konferencji Wschodniej. Koniczynki dzieli 5 wygranych od pierwszych na Wschodzie Raptors. Co jednak boli najbardziej to fakt, że zarówno Jayson Tatum, Jaylen Brown jak i Terry Rozier nie zrobili żadnego wyraźnego postępu. W przypadku dwóch ostatnich zawodników można mówić nawet o regresie.

To niepokojące, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie jak wielki wpływ miała ta trójka na zeszłoroczną dyspozycję Celtów podczas POs. Oczekiwano, że powrót Kyrie Irvinga i Gordona Haywarda będzie brakującym elementem układanki, lecz jak na razie zespół ma olbrzymi problem ze znalezieniem wspólnego języka na parkiecie.

– Nie jestem zaskoczony tym, co się dzieje– mówi Pierce– Wraz z Kyrie i Gordonem wielu ludzi musiało od lata zmienić swoje role w zespole, dlatego walczą jak mogą o to by to jakoś pogodzić.

Pierce uważa, że Rozier, Brown i Tatum przyzwyczaili się do “grania w pewien określony sposób” i teraz muszą dostosowywać się do Irvinga i Haywarda, co jest trudniejsze do wykonania niż się wydaje.
– Może to być trudne dla zawodnika, który czuł się komfortowo w roli, która przynosiła pewne korzyści zespołowi, która pomagała zespołowi wygrywać, a teraz nagle musi dostosowywać się do nowej roli dla dobra drużyny- mówi legenda Celtics Oni chcą wygrywać, ale z drugiej strony też chcą ugruntować swoje nazwisko w tej lidze. Zbliżają się umowy. Jest wiele powodów, dla których tutaj grają. Niektóre jednak rzeczy mogą stanąć na drodze do tego głównego celu. 

Czy w Bostonie powinny zajść jakieś zmiany? A może kibice powinni uzbroić się w cierpliwość?

Chcesz dołączyć do redakcji PROBASKET? Napisz: redakcja (at) probasket.pl

Mamy jeszcze jedną ciekawostkę. Tylko dla wtajemniczonych i czytających uważnie 🙂 Założyliśmy na Facebooku specjalną grupę dyskusyjną dla czytelników i przyjaciół PROBASKET.

Grupa jest zamknięta, ale zapraszamy do niej wszystkich pozytywnych fanów NBA – https://www.facebook.com/groups/probasketpl/ – to ma być miejsce, gdzie będziemy dzielić się spostrzeżeniami i wymieniać doświadczeniami. Dołącz do grona pozytywnych fanów NBA.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o