Jeszcze przed All-Star Weekend, Shaquille O’Neal i Kobe Bryant usiedli naprzeciw siebie, by porozmawiać. Najciekawsze moment miał miejsce, gdy Shaq wspomniał 2009, gdy razem z Kobem odebrali nagrodę MVP Meczu Gwiazd. Słowa, które wówczas Bryant skierował do O’Neala, na długo zapadły wysokiemu w pamięci.

Kobe Bryant i Shaquille O’Neal stworzyli jedną z największych dram początku XX wieku. Choć panowie nie do końca się ze sobą dogadywali, to byli w stanie wygrać trzy mistrzowskie tytuły. Po latach wielokrotnie wspominali, że tamten epizod już dawno za nimi i w gruncie rzeczy mają do siebie bardzo dużo szacunku. Niemniej ich ostatnia rozmowa jest szczególnie przejmująca. Zwłaszcza, że to Shaq postanowił przeprosić Kobego.

Obaj byli niezwykle dominującymi koszykarzami. Obaj decydowali dla Los Angeles Lakers o mistrzostwach. Niestety towarzyszyło temu wiele dramaturgii związanej z tym, że postawili naprzeciw siebie bariery, których żaden nie potrafił przeskoczyć. W konsekwencji Shaq opuścił Lakers zmierzając od Miami, gdzie razem z Dwyanem Wadem zdobył jeszcze jeden tytuł. Kobe przed końcem kariery dołożył kolejne dwa.

W ostatniej rozmowie pomiędzy dwójką graczy, O’Neal przyznał, że był moment, w którym zdał sobie sprawę, iż to z jego winy relacje pomiędzy nim i Kobem były tak skomplikowane. W 2009 O’Neal i Bryant zostali wspólnie wybrani MVP Meczu Gwiazd. Wówczas Bryant powiedział O’Nealowi, by zabrał trofeum do domu i dał je swojemu synowi. – Kiedy mi to powiedziałeś, zdałem sobie sprawę, że chyba zrobiłem coś źle – przyznał Shaq.

Znasz mnie, mówiłem pewne rzeczy tylko po to, by podtrzymać zamieszanie. Ale kiedy to zrobiłeś, choć nie musiałeś, powiedziałem sobie, że szczęśliwie wygrałem z tym gościem trzy mistrzostwa, ale byłem dla niego dupkiem – mówi Shaq. – Z tego powodu jestem ci winien przeprosiny. Nie zrobimy tego tak jak Magic i Isiah, ale dziękuję Ci za tamten moment. Wtedy miałem trudniejszy okres, a Shareff był bardzo szczęśliwy. Uwielbia Cię za to, ja uwielbiam Cię za to. Dziękuję.

NBA: Liga zmieni format play-offów? Byłaby rewolucja


17
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
TomaszDrydziekRafałAirjerseyMM8 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sebastian79r
Gość
Sebastian79r

Z czasem wszyscy dorośleją, jedni prędzej drudzy póżniej. Pomyslmy co by było jakby coniektórzy odłożyliby na bok swoje wybujałe ego i skoncentrowali sie na pracy zespołowej, co by osiągneli. Wiecej razem czy jednak osobno…

Bartek
Gość
Bartek

Nie ma co wracać do tego co było. Ale gdyby obaj Panowie potrafili się wtedy porozumieć, to dzisiaj mogli mieć po 7 – 8 pierścieni na swoich palcach. I jestem pewny, że nie przesadzam.

Rafał
Gość
Rafał

Przesadzasz. W 2000 i 2001 mieli szczęścia bardzo dużo. W 2003 i 2004 już mniej. Shaq po rozstaniu później nie był w stanie być liderem. Zagrał z Wadem dobre playoff 2005 i 2006, ale przecież to nie był już ten Shaq z lat 2000-2002. Wydaje się, że mocniejszy był w latach 1995-1999 niż za czasy gry z Wadem. A co dopiero później. Shaq zwyczajnie brzydko się zestarzał i mocny regres zaliczył. Taki Duncan nie miał takiej dominacji, bo Pop go ograniczał i był w stanie na poziomie w playoff grać aż do 2014. Bryantowi wyszła na dobre na zmiana, bo… Czytaj więcej »

Bartek
Gość
Bartek

Podtrzymuje swoje zdanie, że jednak nie przesadzam. Po prostu Kobe i Shaq “zamieniliby się miejscami”. Bryant w roli lidera, O’Neal jako druga opcja. Mogli razem wygrać jeszcze bardzo dużo.

Rafał
Gość
Rafał

Zastanów się czemu gruby w playoff 2004, 2005 i 2006 był o wiele słabszy niż w 2000-2002 ? Od 2007 to już bardziej pasował na 3 opcję.
On po 30-stce zaczął ostro pikować w dół.

MM8
Gość
MM8

W 2007 miał 35 lat i to normalne, że był już 3 opcją. Tim Duncan pikował z tą samą prędkością i tytuły zdobywał. Podobnie pikowali Olajuwon, Robinson. Zobacz jak dziś gra 32-letni Dwight Howard i porównaj go do Shaqa.

Shaq nie mógł znieść, że to Kobe będzie nr 1, bo wcześniej to on był alfą. D-Wade pomógł mu wejść w etap schyłku kariery, ale D-Wade bez Shaqa to marzyłby o tytule do czasu przyjścia LBJ, mimo, że grał wtedy piękną i genialną koszykówkę (pomijając nadużywane pompki).

Rafał
Gość
Rafał

W D.Howardem to w ogóle dziwne. Od czasu w Lakers 2012/2013 już nigdy nie był tym samym Howardem za czasów Orlando.

Michal
Gość
Michal

Dokladnie tak. W idealnym swiecie mlody kobe dalby sie wyszalec shaqowi a shaq w odpowiednim momencie oddalby stery kobiemu I by go uzupelnial. Moim zdaniem mogl to byc najlepszy duet w historii ale jednak za malo razem wygrali

Rafał
Gość
Rafał

Jordan mógł też połączyć siły z Magiciem, Malonem lub Olajuwonem, a oni byli uważani za lepszych koszykarzy od Pippena. Ale czy wygrałby z nimi 6 mistrzostw na 6 ostatnich pełnych sezonów w Bulls jak z Pippenem ? Wątpliwe. Szczęście i dopasowanie się liczy. W playoff 2000 i 2002 Lakers mieli mega szczęście w finałach konferencji przeciw Portland i Sacramento. Równie dobrze mogło ich nie być w finałach. A to, że potem już nic nie zdobyli w 2003 i 2004 to wynik kilku rzeczy – mniejszy głód jak u wszystkich po wygrywaniu, mniej szczęścia, wypalanie, walka między liderami zespołu o to… Czytaj więcej »

Drydziek
Gość
Drydziek

A czy pamiętasz kto zawalił finały 2004? Jakie cegły rzucał Kobe z każdej pozycji? Przecież Shaq w 1 na 1 niszczył Big Bena, a jakoś piłka rzadko do niego trafiała! Tam Lakersi mogli powalczyć, gdyby nie Kobas. Inna sprawa, że Malone kontuzja a Payton zupełnie się pogubił. Po tych finałach Bryant wydoroślał.

Adrian
Gość
Adrian

Zobaczcie co to za historia. Dziś wszyscy łączą siły kiedyś każdy chciał zawdzieczac sobie. Ile dziś by mieli tytulow ? 6 całkiem mozliwe

Rafał
Gość
Rafał

Bryant i tak miał szczęście, że grał tyle sezonów najpierw z Shaqiem, a potem z P.Gasolem. Czy gdyby V.Carter w swoim prime dostał takich graczy, a K.Bryant miałby tych graczy jakich on miał czy teraz nie zamieniliby się miejscami ?
Sądzę, że Carter dałby radę grając z Shaqiem 1997-2004 zdobyć jakieś mistrzostwa.
Zwłaszcza wykorzystać jego dominowanie 2000-2002. 2 misie bardzo możliwe.

Bartek
Gość
Bartek

Kobe Bryant w swoim prime musiał bić się o play off mając u boku takich “wirtuozów” basketu jak Smush Parker, Devean George, Mihm, Medvedenko czy Radmanović. Mimo wszystko wolałbym wtedy widzieć u jego boku O’Neala. Chociaż już nie tak dominującego jak wcześniej. Niewątpliwie Kobe miał ogromne szczęście, że trafił do LAL. Nie neguję tego. Czy gdyby na jego miejscu był wówczas Carter, to czy zamieniliby się “pozycjami” jeśli chodzi o miejsce w historii? Tego nie wiem. Ale moim zdaniem nie, ponieważ Kobe był po prostu graczem lepszym niż “Air Canada”. I lepszym od każdego z tych, którzy dzisiaj biegają po… Czytaj więcej »

Airjersey
Gość
Airjersey

Jako wielki fan Vince’a musze powiedzieć, że… nie. Gdyby panowie zamienili się miejscami, Vince nie osiągnąłby tego co Kobe. Okey, tytuł, może dwa ale Bryant to inny poziom. Osobiście, stawiam go najbliżej MJ’a. Fakt, Carter w swoim prime był topowym graczem, później po dołączeniu do NJN, u boku Kidda znów pokazywał swoją wartość jednak wciąż był daleko za Kobem.
To o Bryancie powiedzą za jakiś czas, że był najlepszym graczem swoich czasów. Vince do tej pory pokazuje, że jest solidnym graczem jednak zostanie zapamiętany jako wirtuoz wsadów, w SDC jak i w meczach

Rafał
Gość
Rafał

Wiadomo, że by łsłabszy od Bryanta, ale grając z Shaqiem w jego prime 2000-2002 na 90% wtedy miałby 2 tytuły. To był najlepszy okres Cartera. Wiadomo, że później też zaliczył zjazd formy.

Rafał
Gość
Rafał

Nie rozumiesz. Bryant ma 5 tytułów, a V.Carter 0. Zamień ich miejscami w klubach, a Carter ma 3 tytuły, a Bryant 0 lub 1. Nie przeczę, że Bryant był lepszy od Cartera.
Czy Bryant to najlepszy koszykarz po zakończeniu kariery przez Jordana ? Chyba jednak nie. porównywalny z Shaqiem, Duncanem, a gorszy niż James, którego już teraz umieszcza się w TOP 5 w historii nba. A niektórzy na forum “e-nba.pl” nawet jako bezsprzecznie TOP 2 🙂

Tomasz
Gość
Tomasz

Rzadko się wzruszam , ale to mnie poruszyło … Brawo Shaq Kobe