NBA: Ogromny pech Cousinsa

NBA: Ogromny pech Cousinsa
Listopad 13 11:00 2017 Print This Article

Co roku największe gwiazdy ligi toczą heroiczne boje w play-offach. Aby jednak się tam znaleźć nie wystarczy uznane nazwisko czy fenomenalne osiągnięcia indywidualne. Potrzeba przede wszystkim drużyny która jako zespół będzie potrafiła przeciwstawić się najlepszym, a nawet z nimi wygrywać. Takiego szczęścia nie miał do tej pory DeMarcus Cousins, który wciąż kończy rozgrywki wraz z finiszem sezonu regularnego.

Nie ulega wątpliwości, że DeMarcus Cousins jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym środkowym ligi. Zawodnik Pelicans od kilku dobrych kręci wspaniałe cyfry siejąc strach w strefie podkoszowej rywala. Czas jednak ucieka, a Cousins jeszcze ani razu nie posmakował play-offów, mimo że w lidze jest już 7 lat. Gracz nie załapał się do premiowanej ósemki jako gracz Kings, wymarzonego efektu nie dały również zeszłoroczne przenosiny do Nowego Orleanu. Trzeba jednak pamiętać, że Cousins rozegrał w zeszłym sezonie zaledwie 17 spotkań jako Pelikan i nie miał zbyt wielkiego wpływu na końcowy bilans swojej nowej ekipy. Nieco inaczej wyglądała sytuacja w Sacramento. Kings za czasów Boogiego tylko raz przekroczyli granicę 30 wygranych w sezonie regularnym. Nigdy też nie zakończyli rozgrywek regularnych wyżej niż na 10. miejscu na Zachodzie. Wszystko to spowodowało, że po sobotnim spotkaniu z Los Angeles Clippers środkowy znalazł się w bardzo niechlubnym gronie zawodników, którzy rozegrali 500 lub więcej spotkań sezonu regularnego i ani razu nie mieli okazji zaprezentować się podczas play-offs.

Na szczycie listy znajduje się Tom Van Arsdale, który występował w lidze na przełomie lat 60. oraz 70. ubiegłego stulecia. Obwodowy był prawdziwym ligowym obieżyświatem reprezentując łącznie, aż 6 drużyn. Podobnie jak Cousins mimo sukcesów indywidualnych (3 nominacje do All- Star Game) nigdy w karierze nie zasmakował play- offów. Ciekawostką jest to, że Tom miał brata bliźniaka, Dicka. W 1970 i 1971 obaj otrzymali nominacje do All- Star Game, stając się pierwszą w historii NBA parą braci, która wystąpiła podczas tego samego Meczu Gwiazd. Później ich wyczyn powtórzyli również bracia Gasol.

Wracając do Cousinsa, zawodnik Pelicans jest obecnie w zupełnie innej sytuacji niż jeszcze sezon temu. Po bardzo ciężko przepracowanym lecie Boogie bardzo dobrze zasymilował się z klubowymi kolegami, co widać choćby po statystykach zarówno jego jak i zespołu. Pelikany notują przyzwoity bilans 6-6 okupując siódmą lokatę w tabeli Konferencji Zachodniej. Podczas dwunastu rozegranych spotkań Cousins notuje średnio 28.7 punktu, 13.8 zbiórki, 5.7 asysty, 1.5 przechwytu i 1.8 bloku na mecz. Środkowy nareszcie może liczyć na kolegów z drużyny, którzy podobnie jak on są głodni zwycięstw. Razem z Anthonym Davisem snują wielkie plany. Czy Cousinsowi uda się wreszcie je zrealizować?

Wyniki NBA: 37 punktów George’a, Celtics się nie zatrzymują

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "NBA: Ogromny pech Cousinsa"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dzejkob
Gość

Najlepszy wysoki w lidze mega talent,na MVP nawet z jedną małą rysa…PSYCHIKA i przez nią mało kto traktuję go poważnie….szkoda…osobiście mój ulubiony do oglądania zawodnik,.

Junak
Gość

dokładnie. Niestety już jest za stary na zmianę przyzwyczajeń i przez swój jęzor i brak zimnej krwi w trudnych momentach traci BARDZO dużo. Natomiast jako zawodnik to dzik 😀

Pawel
Gość

Wszystko fajnie, ale najlepszy środkowy ligi zawsze rzucał 55-60% z gry, a ten środkowy w całej karierze ma 45,9%. Przy tak słabej obronie jaka jest w obecnej nba powodu przepisów, które ułatwiają atakującym najlepszy środkowy tylko 45,9% z gry to nie jest slaby wynik tylko bardzo słaby :):):) Tak już lepszy Westbrook grający na pozycji PG i rzucający sporo za 3 punkty, a notuje 42% z gry. Póki co Cousins jest przereklamowany z tą swoją słabiutką skutecznością jak na środkowego. Nie widać postępu przy A.Davisie, a powinien mieć łatwiej w lepszym zespole.

Cikos
Gość

Casspi w tym roku wypadnie z tej listy na 100000%,a moze nawet znajdzie w gronie zawodnikow,ktorzy od razu,w swoich pierwszy play offach zdobyli maistra 😉

Krzysiek Wo....
Gość

Anthony Davis też jak do tej pory ma w PO ledwie 0-4 bilans o ile pamiętam ,więc obaj sieją trochę przypał mimo świetnych statsów

Pawel
Gość

Zasadniczy, a playoff to już zupełnie inna bajka. Młokosy zawsze podpalały się w zasadniczy, a gdy przychodziło co do czego weterani i doświadczeni zawodnicy w 80% serii wygrywali od zawsze w playoff.

wpDiscuz