Marcus Morris nigdy nie krył swojej ogromnej wiary we własne umiejętności. Widać to szczególnie w selekcji rzutów, która niejednokrotnie jest dość szalona. Teraz jest gotowy, aby stawić czoła LeBronowi Jamesowi.

Przed zbliżającymi się finałami konferencji, Morris, oprócz pochwał dla LBJ-a, powiedział również, że nie obawia się pojedynków z czterokrotnym MVP NBA: – Myślę, że poza Kawhi’em Loenardem, jestem jedynym zawodnikiem w lidze, który potrafi go zatrzymać – stwierdził skrzydłowy Celtics.

Morris zagrał przeciwko Jamesowi w playoffs w sezonie 2015/16 w barwach Detroit Pistons. – To była zabawna seria. To był mój pierwszy występ w playoffs i już na samym początku musiałem zmierzyć się z najlepszym zawodnikiem w lidze. Sytuacja wygląda teraz nieco inaczej. Jestem trochę starszy i bardziej doświadczony – powiedział Morris.

Wydaje się, że to Morris przez znaczną ilość czas będzie krył Kinga Jamesa – tak to wyglądało w sezonie regularnym. Jedynie Jaylen Brown miał więcej pojedynków z Jamesem (56) niż Morris (55). W trakcie tych matchupów, James rzucił 24 punkty (8/16 FG), a sami Cleveland Cavaliers zdobywali 116.4 oczek na 100 posiadań w takim ustawieniu.

Morris nie popada jednak w samozachwyt i twierdzi, że do zatrzymania Jamesa będzie potrzebny wysiłek całej rotacji: – Jeden facet niewiele może przeciwko niemu zdziałać. To najlepszy koszykarz na świecie. Moim zadaniem będzie niedopuszczanie wszystkich zawodników do łatwych punktów. Nie może być sytuacji, w której koledzy Jamesa będą mieli po 30 punktów. Myślę, że to będzie kluczem do sukcesu. LeBron i tak zrobi to, co do niego należy, ale ograniczenie jego kolegów będzie dla nas bardzo ważne – stwierdził.

W trakcie rywalizacji z Toronto Raptors, bez urazy la nich, James wyglądał pewnie, wszystko przychodziło mu niezwykle łatwo. Trafiał skąd chciał. Zawodnicy Raptors sobie nie pomagali, nie grali fizycznie. Sądzę, że my zagramy zdecydowanie inaczej – kontynuował swoją wypowiedź Morris.

Zapytany o to, czy James samym swoim talentem może przeważyć o powodzeniu swojej drużyny, odparł: – Nigdy nie byłem w pozycji, gdzie ktoś złamałby mnie psychicznie. Udało mu się to z Toronto, ale jak już podkreśliłem, oni pozwalali mu na zbyt wiele. Indiana Pacers zagrali dobrze w pierwszej rundzie, postawili mu trudne warunki. Po serii z Raptors nabrał jeszcze większej pewności siebie, ale na mnie to nie robi wrażenia – grało mu się zdecydowanie za łatwo.

Jak jednak podkreśla sam trener Celtów – Brad Stevens – do upilnowania LBJ-a będzie potrzebny wysiłek całej drużyny. – Musimy stworzyć kolektyw – stwierdził. – Marcus to duży i silny zawodnik, ale przeciwko LeBronowi musimy bronić drużynowo. To niesamowity zawodnik, wokół którego jest kilku dobrych i doświadczonych wyjadaczy – dodał.

EBL: Stal wychodzi na prowadzenie 2:0 w serii z Polskim Cukrem w kontrowersyjnych okolicznościach

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "NBA: Morris powstrzyma LeBrona?"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
cormac
Gość

na pewno Bron już robi w gacie przed Morrisem;)))) ale w jednym mają racje – jak gość złapie rytm to się go niepowstzyma i kluczem będzie dobra obrona pozostałych bo nikt mi nie powie że np. Love jest nie do pokrycia. Niech Bron sobie rzuca po 40 pkt, sam nie wygra, np. z TOR Love sporo pomógł, do tego c’s wydają się lepsi w ataku od TOR

jump
Gość

…i jakoś się udało…choć tylko i na razie 1 mecz