Cleveland Cavaliers trenują, odpoczywają i oglądają przyszłych rywali, którzy będą czekać w następnym etapie na drodze do mistrzostwa. W międzyczasie udało im się także podjąć istotną decyzję, wchodzącą w życie z przyszłym sezonem.

Mowa jednak nie o aspekcie kadrowym, lecz wizualno-marketingowym. Cavs ogłosili dziś podpisanie wieloletniego kontraktu sponsorskiego z firmą Goodyear. Oznacza to ni mniej, ni więcej, iż trykoty drużyny zostaną przyozdobione logotypem marki już od przyszłego sezonu. Uskrzydlony but zostanie umieszczony na piersi, a wygląda to w ten sposób:

Wybór partnera staje się klarowny, gdy spojrzymy na pewien szczegół. Goodyear to firma z siedzibą w Ohio, a konkretnie w mieście Akron. Wtajemniczeni widzą już podstawy decyzji, niezorientowanym wyjaśniamy – Akron to rodzinna miejscowość samego LeBrona Jamesa. Ani trochę nie dziwi zatem, że to właśnie wytwórcy m. in. opon samochodowych będą promować się za pośrednictwem strojów Cleveland Cavaliers.

Pomysł z reklamami na koszulkach budzi wiele kontrowersji wśród kibiców, dla których “czyste” trykoty NBA to niejako świętość, która od przyszłego sezonu zostanie w pewien sposób splugawiona. Niemniej z taką decyzją pozostaje się jedynie pogodzić – Cleveland dołączają tym samym do grona 76ers, Celtics, Kings, Jazz oraz Nets, którzy również podpisali już podobne umowy sponsorskie.

Pozytywnym aspektem sprawy na pewno jest to, że przy okazji obie strony kontraktu przekazały również informację o dotacji 1 miliona dolarów na publiczne szkoły w Akron.

Nam pozostaje wierzyć, że aspekt reklam na koszulkach pozostanie w obecnej formie małych, pojedynczych logotypów, bez dalszej ekspansji na dostępną w ten sposób przestrzeń reklamową.

NBA: Cavaliers uczą się cierpliwości

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "NBA: Logo Goodyear na trykotach Cavs"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Grizzfan
Gość

Też mi nowość już 3m-ce temu było wiadome że Goodyear będzie na koszulkach Cavs….

moscu
Gość

No i się zaczęło.

Robot23
Gość

No i właśnie w ten sposób umiera ostatni bastion. Wszystko przez pazerność grajków, którzy żądają coraz to większych pieniędzy. Przykre, bardzo przykre. Dla mnie to już niestety powolny koniec NBA. Wielu prawdziwych kibiców wam tego nie wybaczy. Precz z Silverem!!!