Damian Lillard nie ma ochoty po prostu przejść obok tego obojętnie. Lider Portland Trail Blazers jest po prostu zły, że po raz kolejny środowisku NBA tak trudno go docenić. Do tej pory Lillard dwukrotnie grał w Meczach Gwiazd. Twierdzi, że zasłużył na więcej.

Zawodnik Portland Trail Blazers opuścił dwa ostatnie mecze Weekendu Gwiazd. Nie wystąpił ani w edycji 2016, ani w 2017. Nie ma pewności, czy przerwie złą passę w tym roku. – Odnoszę wrażenie, że to zawsze ja muszę być tym, który odpadnie, a cała reszta po prostu zasługuje bardziej. Już jestem tym sfrustrowany – mówił Lillard. Zawodnik jest wściekły, bo niemal każdego roku stawia Blazers w pozycji do walki z najlepszymi, a mimo to pozostaje w cieniu.

Uważam, że w tym roku jesteśmy w lepszym położeniu niż w ostatnich dwóch sezonach – kontynuuje Lillard. – Emocjonalnie poradziłem sobie z tym, że nie zostałem wybrany przez ostatnie dwa lata. Teraz już oczekuję, że tak się stanie, choć wiem, że powinienem grać – dodaje. Dame – zgodnie z przewidywaniami – nie znalazł się w gronie starterów, ale może zostać wybrany przez trenerów. Wyniki w kolejny wtorek.

Lillard, LeBron James, Stephen Curry i James Harden jako jedyni w lidze notują średnio 25 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst. Poza tym gracz Blazers jet jednym z pięciu graczy w historii, którzy co najmniej czterokrotnie w swojej karierze trafiali w meczu dziewięć trójek. W głosowaniu na zachodzie, wyżej od Lillarda znalazł się nawet Lonzo Ball. To podkreśliło tylko przewagę ekip z dużego rynku, które wokół swoich potencjalnych gwiazd zawsze robią sporo zamieszania.

Nie dziwi mnie to. Dużo się wokół niego dzieje. Duży rynek, jakim jest Los Angeles i jego rodzina sprawiają, że jest popularny wśród kibiców – mówi Dame. – Wiele się zmieniło przez media społecznościowe, które zwiększają popularność zawodnika, ale różnica pomiędzy dużym i małym rynkiem zawsze będzie. […] Nie chcę sprawiać wrażenia wrażliwego, ale gdy widzę, że coś jest nie tak, to muszę zareagować – dodaje.

Jak w przypadku grafiki, na której ESPN wyeksponowało Lauriego Markkanena, który w 41 pierwszych meczach sezonu rzucił sto trójek. Wcześniej rekord należał do Lillarda (44), ale zamiast niego, na grafice znaleźli się Stephen Curry, Dirk Nowitzki czy Ray Allen. Dame to wycisza, ale nie chce ignorować. – Przede wszystkim moim celem jest bycie zapamiętanym jako najlepszy Trail Blazers w historii – kończy.

Mamy specjalny kod dający dodatkowe 25% zniżki w oficjalnym sklepie Nike na produkty z wyprzedaży! Dowiedz się jak skorzystać z KODU!

NBA: Weteran Magic odpocznie


Dodaj komentarz

9 komentarzy do "NBA: Lillard sfrustrowany, ale bezradny"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Grizzfan
Gość

Cały All-Star weekend to jedna wielka żenada…przy takim natężeniu gier cieszyłbym się z wolnego tygodnia i poleciał gdzieś odpocząć z dala od blasku dziennikarskich flash-y

Dame D.O.L.L.A
Gość

No cóż…

Gregor
Gość

Przykład zawodnika o super umiejętnościach, ale gra w “dziwnej” drużynie i nie może przeskoczyć pewnego poziomu. Oj, chciałbym go w Detroit 🙂

Luka
Gość

Detroit moim zdaniem jest jeszcze “dziwniejszą”!

Tomaaas
Gość

Dokładnie. Ptb niewielkim nakładem wślizguje się do play off. Detroit odwrotnie

Jerzu
Gość

Taa? To spróbuj komuś wcisnąć Reggie Jacksona 😀

bartek
Gość

dziwnej, czemu ?? ja tam im kibicuję już z 17 lat, raz lepiej raz gorzej, ale w PO ostatnio meldują się co roku, mimo, że właśnie Lillard opuszcza trochę meczów z powodu kontuzji, a i skład nie jest najmocniejszy, Może dobrze jak go nie wybiorą, wtedy jakoś zawsze po ASG gra do końca sezonu jak rasowy allstar i blazers tylko na tym dobrze wychodzą 😉

MasterZen
Gość

“Lillard sfrustrowany, ale bezradny” – czy tylko ja uważam, że tytuł jest niedorzeczny.

Jerzu
Gość

Lillard i jego Portland to właśnie takie zaplecze olimpu NBA. W gruncie rzeczy mają bardzo dobry pierwszy skład i wcale nie dziwi mnie ich dobry bilans każdego roku. Jest w tym zasługa Damiana i tyle, wcale bym jej nie wyolbrzymiał. To wzór zawodnika NBA – utalentowany, efektowny, zaawansowany technicznie, oszczędzający się w obronie. Jako lider zespołu raczej nie zaprowadzi Blazers wyżej. Nie żywię do niego ani sympatii, ani antypatii. Nie powołałbym go do składu zachodu kosztem Westa ani Paula. Aha – i daleko mu do Clyde’a 🙂