Larry Johnson – ”Babcia”, która łamała obręcze

Larry Johnson – ”Babcia”, która łamała obręcze
Sierpień 03 12:00 2017 Print This Article

W ostatnich dniach koszykarski świat obiegła informacja, że Anthony Bennett, nr 1 draftu z 2013 roku, podpisał kontrakt z zespołem Fenerbahce Stambuł. Zawodnik z Kanady będzie próbował odbudować swoją karierę poprzez udane występy w Europie i zabiegał o prawdopodobnie ostatnią szansę na powrót do NBA. Nie wszyscy eksperci podzielają jednak jego entuzjazm. Może, gdyby Bennett podczas przechadzki po kampusie UNLV zatrzymał się na chwilę przed jedną z gablot upamiętniających postać pewnego chłopaka z Teksasu i zastanowił się nad osiągnięciami swojego poprzednika, to zyskałby inspirację niezbędną aby odnieść sukces?

Nie był wysoki jak na silnego skrzydłowego (201 cm / 113 kg), ale jego ogromna siła i znakomita praca nóg pozwalały mu z powodzeniem walczyć pod koszem z dużo wyższymi od siebie przeciwnikami. Wyróżniały go inteligencja, waleczność i całkowite oddanie drużynie. Zawsze podkreślano jego pracowitość i pełen profesjonalizm. Kiedy problemy z kręgosłupem zaczęły znacząco utrudniać mu grę, nie poddał się, zacisnął zęby, zmienił styl gry i dał z siebie 100% akceptując jednocześnie swoją nową pozycję w drużynie. Miał wszystko to czego obecnie brakuje Bennettowi. Oj Anthony, a może wystarczyło zadać ludziom pracujących od lat w Thomas & Mack Center jedno proste pytanie – Hej, opowiedzcie mi o tym niesamowitym Larrym Johnsonie?

Lawrence Demetric Johnson urodził się 14 marca 1969 roku w Tyler, niewielkim mieście położonym w północno-wschodniej części stanu Teksas. Jego przygoda z koszykówką rozpoczęła się na dobre w szkole średniej Skyline w Dallas. Będąc w ostatniej klasie liceum (1987), razem z takimi zawodnikami jak Elliot Perry, Dennis Scott czy uważany wtedy za ogromny talent LaBradford Smith, wziął udział w McDonald’s High School All-American Game. Po ukończeniu szkoły średniej, Johnson spędził dwa lata w Odessa College, gdzie w pierwszym roku notował średnio 22.3 punktu. Drugi rok to ciągły progres silnego skrzydłowego i wzrost liczy zdobywanych oczek do 29 na mecz co pozwoliło mu, jako jedynemu graczowi w historii, zdobyć nagrodę National Junior College Athletic Association dwa sezony z rzędu.

W 1989 roku przeniósł się do UNLV (University of Nevada / Las Vegas), gdzie w sezonie 1989-1990 wraz z Staceyem Augmonem i Gregiem Anthonym, czyli przyszłymi zawodnikami NBA, zdobył mistrzostwo NCAA pokonując w finałowym pojedynku drużynę Duke 103-73. Larry znacząco przyczynił się do zwycięstwa ekipy Runnin’ Rebels zdobywając w tym meczu 22 punkty i zbierając 11 piłek. W kolejnym sezonie, pomimo zarzutów stawianych zespołowi UNLV odnośnie łamania zasad rekrutacji do drużyny koszykarskiej, Johnson i jego koledzy z parkietu nie zaznali smaku porażki (27-0), aż do Final Four w 1991 roku, gdzie tym razem musieli uznać wyższość Duke Blue Devils. L.J. został po raz drugi z rzędu nominowany do składu All-American, a ponadto otrzymał liczne nagrody dla najlepszego zawodnika roku ligi NCAA co nieco osłodziło mu gorycz porażki.

Po ukończeniu studiów kolejnym krokiem w jego karierze był draft do NBA i w 1991 roku Larry Johnson został wybrany z nr 1 przez istniejący zaledwie od 3 lat zespół Charlotte Hornets. Oczekiwania i presja związana z występami absolwenta UNLV w najlepszej lidze świata były bardzo wysokie, ale Johnson zdobywając w swoim pierwszym sezonie średnio 19.2 punktu, 11 zbiórek, 3.6 asysty oraz 0.6 bloku skutecznie zamknął usta wszystkim swoim oponentom i, co zrozumiałe, zgarnął nagrodę Rookie of the Year. Uznawany raczej za ”mięśniaka” Johnson, wziął również udział w konkursie wsadów podczas weekendu gwiazd rozgrywanego w 1992 roku w Orlando gdzie zajął wysokie, drugie miejsce (zwyciężył Cedric Ceballos wykonując pamiętny wsad z czarną przepaską zasłaniającą jego oczy). W kolejnym sezonie, L.J. notował rekordowe, w przeciągu całej swoje swojej kariery w NBA, 22.1 punktu oraz 10.5 zbiórki i został głosami fanów nominowany do udziału w All-Star Game odbywającym się w 1993 roku w Salt Lake City. Za sprawą swojej szybkiej i niezwykle widowiskowej gry, ekipa z Północnej Karoliny, w której występowali również tak znani zawodnicy jak Alonzo Mourning, Muggsy Bogues czy Dell Curry, zyskała ogromną popularność i uznanie w oczach ekspertów. To wtedy zaczęto nazywać Larrego ”L.J.” oraz ”Grandmama”. Drugi wymieniony pseudonim zrodził się ze współpracy z marką Converse i serią reklam przedstawiających Johnsona jako babcię, która łamie obręcze mając na nogach najnowszy model obuwia sygnowanego przez absolwenta UNLV. W październiku tego samego roku, Larry podpisał z Hornets najwyższy na tamte czasu 12-letni kontrakt opiewający łącznie na 84 miliony dolarów.

Dobrą passę przerwała kontuzja pleców odniesiona w meczu z Pistons 27 grudnia 1993 roku, która zmusiła go do opuszczenia aż 31 spotkań sezonu regularnego i rozpoczęła jego trwające już do końca kariery problemy zdrowotne. Johnson zdążył wykurować się na tyle, aby wziąć udział w mistrzostwach świata odbywających się w lecie 1994 roku w Toronto i zdobyć wraz z ekipą USA, nazywaną wtedy powszechnie Dream Team II, upragniony złoty medal. Po powrocie z turnieju, problemy z plecami znów dały o sobie znać co zmusiło Larrego do zmiany sposobu gry, zwiększenia wachlarza zagrań i wykonywania większej ilości rzutów zza łuku. Nie był już w stanie w takim samym stopniu dominować w strefie podkoszowej więc znalazł inny sposób, aby w dalszym ciągu być liderem swojego zespołu. W sezonie 1994-1995 zanotował 81 celnych rzutów za 3 punkty czyli o 60 więcej niż łącznie we wcześniejszych trzech latach swojej kariery w NBA co zaowocowało wyborem do kadry ekipy wschodu na nadchodzący All-Star Game. Z uwagi na narastający konflikt miedzy Johnsonem a Mourningiem i ich destrukcyjny wpływ na resztę zespołu, władze Charlotte Hornets zdecydowały się wytransferować obu swoich liderów. Przed sezonem 1995-1996 Alonzo trafił do Miami Heat w zamian za Glena Ricea i Matta Geigera. Rok później, zdobywający wtedy średnio 20.5 punktu, 8.4 zbiórki oraz 4.4 asysty, Johnson zasilił szeregi New York Knicks, którzy poświęcili Anthonego Masona i Brada Lohausa.

W swoim pierwszym roku w koszulce Knicks, Larry notował średnio jedynie 12.8 punktu oraz 5.2 zbiórki. Były to najgorsze osiągnięcia statystyczne w dotychczasowej karierze ”babci”. W czasie pięciu lat spędzonych w Nowym Jorku indywidualnie najlepszy był dla niego sezon 1997-1998, w którym zdobywał 15.5 punktu, 5.7 zbiórki oraz 2.1 asysty. Pomimo rozegrania zaledwie 49 spotkań, Johnson był kluczową postacią ekipy Knicks, która dotarła do finału NBA w 1999 roku. Przeciwnikiem drużyny z Nowego Jorku byli San Antonio Spurs prowadzeni przez legendarnych ”Twin Towers”, czyli Tima Duncana i Davida Robinsona. Osłabieni brakiem kontuzjowanego Patricka Ewinga, Knicks nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z jakże wymagającą ekipą Spurs i przegrali całą serię w stosunku 1-4. Kolejne dwa sezony to dla Johnsona codzienna walka z chronicznym bólem pleców uniemożliwiającym mu normalne funkcjonowanie, a co dopiero grę w tak wymagającej lidze jaką niewątpliwie jest NBA. Poważne problemy zdrowotne znacząco wpłynęły na obniżenie jego produktywności na boisku i były głównym powodem przedwczesnego zakończenie kariery wychowanka UNLV. W sezonie 2000-2001, swoim ostatnim na zawodowych parkietach, notował średnio 9.9 punktu, 5.6 zbiórki i 2 asysty w 65 rozegranych spotkaniach.

Czas po zakończeniu kariery okazał się bardzo trudny dla gracza pochodzącego z Teksasu. L.J. ma pięcioro dzieci z czterema różnymi kobietami i ogromne problemy z płaceniem na czas alimentów. W 2015 roku złożył w sądzie w Kalifornii pismo, z którego wynika, że nie jest on już w stanie spłacać swoich zobowiązań alimentacyjnych i ta sytuacja zmusza go do ogłoszenia bankructwa. Od kwietnia 2012 roku, Johnson pełni funkcję ambasadora New York Knicks i angażuje się w różne projekty mające na celu propagowanie klubu, rozwój zawodników oraz wspieranie lokalnej społeczności.

Wojciech Zwaduch
Wojciech Zwaduch

Historia NBA

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

17 komentarzy do "Larry Johnson – ”Babcia”, która łamała obręcze"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
King James
Gość

Jeden z moich ulubionych zawodników tamtych czasów, w Chornets był potencjał,ale nie wyszło.
w NY w 1999 roku doszli z 8 miejsca az do finału,ich mecze z Heat tez przeszły do historii i ostatnia akcja Allana Houstona decydująca.”Brylantowy” Pat tylko patrzał jak była jego drużyna robi niemożliwe.
Larry w NY po kazdej trójce,robił pewien gest rekoma,to też się pamięta.Miał fizyczność podobną do LeBrona,Masona itd.w tamtym okresie NY miał dobry skład i starzejącego sie przywodce Ewinga,szkoda tego finału…GO NY.

Gregor
Gość

Do autora. Proszę o więcej podobnych art, Na forum jest grupka osób które zaczęły swoją przygodę z NBA na początku lat 90 tych i siłą rzeczy jaramy się tamtym okresem. Mourning, Mutombo to moje typy. Obecnie nie ma takich zawodników.

Rad33
Gość

Zgadza się. Więcej artykułów o dawnych gwiazdach,nieco przybliży obecnemu pokoleniu tamtą starą dobrą NBA. Pamiętam boom na hornets gdy grali w tej ekipie właśnie Johnson i Mourning. Byli bardzo popularni na początku lat90-tych.Pozdro dla fanów NBA z rocznika 77’i nie tylko…

Cikos
Gość

Jestem za.Fajnie sie to czyta,mozna sie czegos wiecej dowiedziec.W latach 90tych nie bylo internetu i dostepu do tylu informacji co dzisiaj.

King James
Gość

przychylam się do prośby .wiecej takich art.

Tkk
Gość

Mam kilka papierowych probasketow 😉 , mogę użyczyć redakcji, bardzo przydatne źródło. A pomysł jak najbardziej dobry. Sylwetki graczy i ich historia bywają bardzo interesujące. Zaczynałem się przez wiele lat.

Hubert
Gość

Byłem na trzecim roku medycyny w środku sesji egzaminacyjnej ale siedziałem do piątej rano i kibicowałem najlepszej drużynie NBA-Ewing ,Houston ,Spree i Larry.Knicksom od tego czasu nawet nie udało sie otrzeć o ten poziom talentu i konsekwencji jaki mieli Oni.

King James
Gość

Hubert
NY zrobił może i mistrza za czasów Starksa,ale był jeden problem Jordan.
Pat Riley postawił na defensywe,bo miał taki materiał ludzki,za to NY za Houstona miał o wiele więcej potencjału w ataku.
Starks i Spree,obydwaj u mnie na pierestale,szczególnie ten drugi mógł zrobic wiecej w karierze,ale głowa była nieobliczalna,zresztą Starks też miał lekkiego świra hehe.

Wojtek
Gość

Wielce inspirująca drużyna. Jestem jednym z tych fanów, którzy podziwiają ich talent to dnia dzisiejszego. Słabo mi sie robi oglądając obecnych Knicks

Cikos
Gość

Z artykulu wynika bardzo jasny sygnal,a mianowicie,ze gra w NCAA nie zaszkodzi,a wrecz pomoze w rozwoju zawodnika.Byly tez ambicje pozaboiskowe,wyksztalcenie (chociaz wiadomo jak gwiazdy sportu sa traktowani na studiach 😉 )Zawodnicy dojzewali koszykarsko,a pozniej w NBA od razu byli gotowi do gry.Teraz mlokos idzie w wieku 18 lat do NBA i trzeba czekac latami na jego rozwoj.Nielicznym udaje sie od razu wejsc na pewien poziom….i mam tu na mysli nie tylko poziom koszykarski.

GrzegorzSebastian
Gość

kiedys rookie już w pierwszym roku pokazywali na co ich stać…dzisiaj mają z tym problem

Gregor
Gość

Jedyny plus obecnych gwiazd do tych z lat 90 (choć to za duże uogólnienie będzie) to mądrzejsza głowa do obracania swoim majątkiem. Wtedy wydawali i bankrutowali. Obecnie chyba już tak nie jest.

Adrian
Gość

” Pomimo rozegrania zaledwie 49 spotkań, Johnson był kluczową postacią ekipy Knicks, która dotarła do finału NBA w 1999 roku”

A ile miał rozegrać?!?! 😀

Grzegorz Es
Gość

Bardzo dobry artykuł. Porównanie benneta do “undersized” Johnsona bardzo dobre. Jeden miał charakter drugi nie bardzo, dlatego teraz będzie jadł kebaby i modlił się żeby nie urodziła mu się córka.

Cikos
Gość

Nie zdziwilbym sie,gdyby Benett w Turcji eksplodowal…..

King James
Gość

tak od bomby?:D

tłoknr1
Gość

mój ulubiony gracz , uwielbiałem go , ( te plakaty w pokoju ) zdobycie jego koszulki to nadal mój cel , choć charakter ciężki , a teraz płąci za to , …………………..ta ekipa z charlotte to był basket

wpDiscuz