Po zwolnieniu ze stanowiska generalnego menadżera Bryana Colangelo, Philadelphia 76ers za operacje związane z budowaniem drużyny na kolejny sezon uczyniła odpowiedzialnego Bretta Browna oraz Monty’ego Williamsa, który dołączy do drużyny jako asystent pierwszego szkoleniowca. Szybko jednak wakat po Colangelo może zostać wypełniony. Oto kilka interesujących nazwisk.

Kandydatów na wolne stanowisko będzie wielu, bo to bardzo atrakcyjna praca. Sam Hinkie i Bryan Colangelo przygotowali zespół gotowy do walki w czołówce konferencji. Wypełniony talentem młodych graczy, którzy w przekroju kilku najbliższych lat mogą stworzyć moc na miarę walki o mistrzostwo. Potencjał tej drużyny stawia także trudne wyzwanie przed włodarzami. Muszą wybrać kolejnego GM-a bardzo rozważnie, by ten wiedział, jak wykorzystać ogromne możliwości Szóstek.

David Griffin – jego nazwisko pojawiło się niemal natychmiast i jest w dużej mierze powiązane z tym, że Griffin podczas pracy w Cleveland dobrze dogadywał się z LeBronem Jamesem, a ten latem tego roku trafi na rynek wolnych agentów. W Ohio przedstawił się jako naprawdę sprawny menedżer, radzący sobie z kapryśnym właścicielem. Ponadto jest bystry i ma wiele powiązań z różnymi postaciami całej ligi. Poza tym cieszy się szacunkiem swoich kolegów po fachu, co niezwykle ważne.

Danny Ferry – przez skandal obyczajowy stracił stanowisko w Atlancie, ale podczas swojej pracy był jednym z najlepszych w zarządzaniu drużyną, która tak naprawdę nigdy nie miała zamiaru wybić się ze swojej przeciętności. Ferry podejmował wiele trafnych decyzji. Już przed zatrudnieniem Colangelo rozmawiał z 76ers na temat wakatu po Samie Hinkiem. Bez wątpienia zasłużył na jeszcze jedną szansę.

Sam Hinkie – kontrowersyjny wybór, ale patrząc na twór, jaki z jego decyzji powstał – fani bez wątpienia byliby gotowi dać mu kolejną szansę. Przeprowadził Szóstki przez bardzo trudny okres, po czym został zwolniony. Trudno powiedzieć, jak poradziłby sobie w zupełnie innych warunkach, co nie zmienia faktu, że jest bystrym menadżerem. Uczył się u samego Daryla Moreya i jest ogromnym zwolennikiem wykorzystywania wszelkich liczb w budowaniu drużyny.

Mike Zarren – asystent Danny’ego Ainge’a w Boston Celtics. Jego nazwisko już od kilku lat pojawia się w rozmowach na temat wolnych posad, ale do tej pory Zarren nie doczekał się swojej szansy. To jednak tylko kwestia czasu. Jest prawą ręką Ainge’a i wiele się od niego nauczył. Zna wszystkie mechanizmy, według których funkcjonują zespoły NBA. Sixers mogą jednak mieć problem z jego brakiem doświadczenia. Niemniej to interesująca inwestycja.

Kolejnym rozwiązaniem jest pozostawienie na stanowisku Browna. Trudno powiedzieć, kiedy Sixers podejmą jakąkolwiek decyzje.

NBA: Raptors czarnym koniem w wyścigu po Jamesa?


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
   
Powiadom o