Do tej pory przewidywano, że powrót Johna Walla na parkiety ligi nastąpi najprawdopodobniej za 12 miesięcy. W ostatnim wywiadzie dla mediów zawodnik zasiał jednak ziarno niepewności. Czy kibice zdążą zobaczyć swojego idola podczas przyszłych rozgrywek? 


Na nic przyszło wymienienie dotychczasowej ławki rezerwowych. Na nic przyszło zastąpienie Marcina Gortata, Dwightem Howardem. Przed bieżącym sezonem władze Washington Wizards próbowały dokonać istotnych zmian, które umożliwiłyby nawiązanie walki z czołówką. Finalny efekt nie spełnił jednak oczekiwań ani kibiców ani zarządu.

To zdecydowanie najgorszy sezon Czarodziejów od 6 lat. Waszyngton zakończył rozgrywki z bilansem 32-50 i 11. lokatą na Wschodzie. Porażkę zespołu można tłumaczyć na wiele sposobów. W trakcie obecnych rozgrywek miało miejsce kilka istotnych incydentów (przede wszystkim kontuzji), które nie tylko wpływały na bieżącą dyspozycję drużyny, ale również zbierały swoje żniwa w dłuższym odstępie czasu. Niektóre z nich będą miały konsekwencje jeszcze w trakcie przyszłych rozgrywek. Najlepszym tego przykładem jest kontuzja dotychczasowego lidera zespołu, Johna Walla.

Przypomnijmy, że 8. stycznia  bieżącego roku rozgrywający przeszedł operację usunięcia odprysków kości oraz pozbycia się tzw. deformacji Haglunda oraz podreperowania ścięgna Achillesa. W miejsce wdała się jednak infekcja. Następnie w dość nieszczęśliwych okolicznościach zawodnik Washington Wizards przewrócił się w domu, co doprowadziło do zerwania ścięgna. W związku z tym playmaker musiał poddać się kolejnej operacji.

– Cieszę się, że to wszystko wydarzyło się wtedy, a nie na przykład 4 miesiące przed początkiem rehabilitacji- stwierdził ostatnio rozgrywający.

Początkowo mówiło się o tym, że Wall ma wrócić na parkiet za 12 miesięcy. Okazuje się jednak, że sam zainteresowany nie jest pewny swojego powrotu w trakcie przyszłych rozgrywek. Zawodnik zabrał głos w tej sprawie podczas przerwy meczu pomiędzy jego drużyną, a New York Knicks:

– Jeszcze nie mam pojęcia. To mój cel, do którego dążę…Taki jest przynajmniej mój sposób myślenia- mówił WallDopiero kiedy lekarze dojdą do pewnego punktu i dadzą mi w końcu zielone światło, wtedy będę wiedział.

– John wróci– uspokaja Scott BrooksMa dużo pracy do wykonania, dlatego przed nim wiele trudnych dni. Wszyscy będziemy go gorąco wspierać i upewniać go w tym, że da radę przez to przejść.

W takiej sytuacji włodarze Wizards muszą  zadbać o odpowiednie zastępstwo na rozegraniu. Do tej pory Scott Brooks mógł liczyć na Tomasa Satoransky’ego. Czech od lutego do końca sezonu notował solidną linijkę statystyczną na poziomie 10.9 punktu, 6.7 asysty, 48 FG% i 37 3PT%.

Coraz częściej mówi się jednak o tym, że Satoransky planuje wrócić w przyszłym sezonie do Hiszpanii, gdzie wcześniej reprezentował barwy FC Barcelony czy CB Sevilla. Zawodnik miał rzekomo w ostatnim czasie rozmawiać z rodzimym dziennikarzem- Janem Kalibą, któremu zdradził, że dużą rolę w podjęciu decyzji o pozostaniu za oceanem odegrają finanse. Zawodnik podkreśla jednak, iż kluczowych czynników jest więcej, chociażby chemia, która podobno nie istniała w szatni od początku sezonu.

W takim wypadku Czarodzieje sięgną po utalentowaną jedynkę w trakcie tegorocznego draftu, choć niewykluczone, że to właśnie odpowiedni wybór debiutanta wpłynie na decyzję Czecha. Zaaferowani całą sytuacją dziennikarze zapytali Walla o plany klubu. Zawodnik próbował odpowiedzieć wymijająco, wspominając, że zarząd musi robić dla organizacji to, co najlepsze. Z drugiej jednak strony stwierdził, że ewentualny debiutant mógłby być dla niego dobrym zmiennikiem.

– Musisz robić dla zespołu to, co najlepsze i upewnić się, że mamy wszystko na odpowiednim miejscu-mówił dziennikarzom WallKiedy wrócę, on (ewentualny debiutant) może być dla mnie dobrym zmiennikiem.

W trakcie obecnych rozgrywek Wall rozegrał łącznie 32 spotkania, w których notował średnio 20.7 punktu i 8.7 asysty. Z uwagi na powagę urazu, jakiego doznał rozgrywający, w lidze pojawiło się wiele głosów mówiących o tym, że lider Wizz nigdy już nie wróci do formy sprzed urazu. Na jego dyspozycję miałyby nie tylko wpływać ograniczenia fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Należy jednak pamiętać, że nie jest to pierwszy poważny uraz rozgrywającego. Przypomnijmy, iż w trakcie swojej kariery zawodnik przeszedł m.in. dwie operacje kolan. Niemal za każdym razem, gdy wracał na parkiet prezentował poziom godny All-Star Game. 

– Moim zadaniem jest wrócić do miejsca, gdzie uważam, że mogę być-powiedział na koniec WallBez względu na to, co zrobi każdy chirurg, jeśli nie zabiorę się do rehabilitacji w odpowiedni sposób oraz nie upewnię się, że jestem w najlepszej formie w mojej głowie, to to wszystko nie ma żadnego znaczenia. 

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Kamilboltcury_z_lerbonaJerzu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jerzu
Gość
Jerzu

“Idola”?? za coś takiego w Waszyngtonie można dostać po pysku 😀 John wróci pewnie za półtora roku (Wizards pewnie o nic nie będą grać w przyszłym sezonie) podłamany fizycznie, narobi smrodu i jak można się spodziewać, niczym nie wzbogaci swojej gry, ani nie zmieni nastawienia. Tej “Ściany” nie przeskoczą do końca jego absurdalnej umowy.

Kamilbolt
Gość
Kamilbolt

Dokładnie. “Idol” to ostatnie, co w tej chwili większość kibiców w Waszyngtonie o Wallu myśli. No i wcale nie dziwię się Satoranskiemu, że nie ma ochoty grać w tym klubie.

cury_z_lerbona
Gość
cury_z_lerbona

Za taki (IDIOTYCZNIE WYSOKI) kontrakt, jaki mu dali, to koleś pewnie wróci po dwóch latach, ważąc 105 kg, grając na pozycji PF.