Jeszcze przed draftem zastanawiano się, czy to Brandon Ingram nie powinien być numerem jeden w selekcji. Ostatecznie wychowanek Duke został wybrany z dwójką przez Los Angeles Lakers i swoją karierę rozpocznie pod trenerem Lukiem Waltonem. Ten nie może obiecać niczego oprócz dobrze wyważonych oczekiwań.


Od przejęcia Los Angeles Lakers, Luke Walton stara się wdrożyć kulturę, w której każdy gracz będzie czuł się dobrze nie tylko ze swoją rolą, ale przede wszystkim jako element całej układanki. Szkoleniowiec wprowadza przyjacielską atmosferę, aby szybciej znaleźć wspólny grunt z całą młodzieżą, jaką ma do okiełznania. W rozmowie z Los Angeles Daily News przyznał, że ma konkretny plan wobec swojego pierwszoroczniaka – Brandona Ingrama. Wychowanek Duke na swoje miejsce w pierwszej piątce będzie musiał zapracować.

Walton nie ukrywa, że jest pod wrażeniem ofensywnej wszechstronności Ingrama, ale nie ma zamiaru faworyzować zawodnika od pierwszego dnia obozu. – Nie wrzucimy go od razu do pierwszej piątki – przyznaje szkoleniowiec. To ostrożne podejście, które pomoże Luke’owi lepiej kontrolować sytuację z rozwojem Ingrama. – Rozwijasz młodą rotację nagradzając ich wtedy, kiedy grają dobrą koszykówkę – mówi dalej szkoleniowiec. Na razie Walton przewiduje tylko jedną sytuację, w której postawi wyłącznie na młodzież.

Kiedy na 10 meczów przed końcem sezonu wypadniemy z rywalizacji to będę mógł poświęcić minuty weteranów na rozwój młodszych zawodników – przyznaje. – Ale jeśli jesteś w trakcie walki, to nie możesz faworyzować młodych graczy nad pozostała część rotacji. Zwłaszcza jeśli nie grają tak, jakbyś tego oczekiwał – dodaje. Podobne podejście miał Byron Scott, który skracał czas gry D’Angelo Russella, gdy ten nie dawał sobie rady lub wykazywał brak zarówno fizycznego, jak i mentalnego przygotowania.

Trudno jednak oczekiwać, by Walton był wobec Ingrama aż tak surowy, jak Scott wobec Russella. To nie odpowiadałoby jego filozofii tworzenia przyjaznej atmosfery. W składzie są jednak tacy gracze jak Timofiej Mozgow, Jose Calderon, Marcelo Huertas, Lou Williams i Luol Deng. Szkoleniowiec Lakers ma zamiar skorzystać z ich doświadczenia. – Budowanie relacji jest kluczowe dla trenera. […] Chcemy stworzyć miejsce,w którym koszykówka będzie dla naszych zawodników wiązała się z dobrze spędzanym czasem – mówi dalej.

Walton preferuje osobiste podejście. Jest świadom, że zrozumienie potrzeb jego otoczenia będzie wymagało czasu. – Na pewno nie będzie łatwo. Ludzie będą na nas źli za to, że przegrywamy. Wtedy zadanie staje się jeszcze trudniejsze. Jednak jak dotąd mam same dobre przeczucia. Grupa, którą tu zastałem jest fenomenalna. Wszyscy naprawdę ciężko pracują. Z mojego punktu widzenia chodzi o trenowanie graczy, o bycie cierpliwym i nie przesadzanie z reakcją zarówno w przypadku zwycięstw, jak i porażek – kończy Walton.

NBA liczy w miliardach! Liga się naprawdę bogaci!


4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
PedroTkkobjective Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tkk
Gość
tkk

Co to jest za bzdura. Walton, masz rozwijać młodzież a nie ograniczać. Jaki to ma sens, przecież to może go zablokować jak Dericka Williamsa (też nr 2). Lekers teraz to nie jest Lakers jak przyszedł KOBE, kto ma grać? Deng? ehh

p.s. co tu taka cisza, lekcje odrabiacie ;p

objective
Gość
objective

To, że nie będzie garć (narazie) w pierwszej 5 nie znaczy odrazu, że będzie musiało ograniczać to jego rozwój. Dla mnie jest to bardzo perspektywiczny zawodnik, ale jego zaadoptowanie sie zwłaszcza do wymagań fizycznych i defensywnych na jego pozycji może mu troche zająć. Lakers to głównie młodość ktorą Walton musi okiełznać, a posiadanie w składzie dodatkowo Denga czy Williamsa może mu tylko pomóc w odpowiednim kształtowaniu tej utalentowanej młodzieży.

Tkk
Gość
Tkk

Chodzi mi o to, że powinien cisnąć od początku. Nr 2 draftu powinien być gotowy do gry, jeżeli nie jest w tak słabym teamie to nie powinien być nr 2. Pewnie masz rację że jak ma się rozwinąć to tak będzie

Pedro
Gość
Pedro

Jedno jest pewne – chłopak musi nabrać trochę masy. 86 kg przy wzroście 206 cm to zdecydowanie za mało, żeby konkurować z silniejszymi zawodnikami, będą go przestawiać jak pionka. Ale to nie zmienia faktu, że to utalentowany i bardzo perspektywiczny zawodnik, który swoją grą może pomóc odbić się Lakersom od dna. Szczerze to nie pamiętam, żeby ta ekipa była tak słaba, jak w kilku ostatnich sezonach.