Nie da się zaprzeczyć temu, że specjaliści od rzutów za trzy punkty są w obecnej NBA niezwykle pożądani. Właśnie z taką umiejętnością do ligi wchodził Jimmer Fredette, niegdyś jeden z najbardziej utalentowanych graczy college’u. Z NBA dotąd było mu jednak nie po drodze.

Sześć lat z rzędu NBA poprawiała rekord liczby trójek oddanych przez wszystkie zespoły. Golden State Warriors na umiejętnościach strzeleckich oparli swoje sukesy. Nie musimy nikogo przekonywać, że właśnie rzuty za trzy punkty rządzą obecnie ligą. Komisarzowi się to bardzo podoba, bo jego produkt bije kolejne rekordy popularności. Dlaczego więc specjalista od rzutów z dystansu nie może w takim środowisku znaleźć dla siebie miejsca? Jimmer Fredette cały czas zadaje sobie to pytanie.

Fredette trafił do ligi z 11 numerem draftu 2011. Od sezonu 2015/2016 był poza ligą, próbując zbudować swoją pozycję w Chinach, gdzie dominował niemal w każdym meczu. Przy okazji jednego z ostatnich turniejów, Fredette postanowił wykorzystać obecność mediów i raz jeszcze przypomnieć o sobie całej NBA. – Liga się mocno zmieniła od 2011. Zespoły niezwykle cenią sobie graczy, którzy mogą rzucać głębokie trójki i zapewniać spacing całemu systemowi – mówi wychowanek BYU.

Jest dużo przenoszenia piłki i dużo biegania – to elementy, w których czuję się dobrze. Przez ostatnich parę lat NBA zmieniła się na moją korzyść – dodaje Fredette. Problem polega na tym, że Fredette w trakcie swojej przygody z najlepszą ligą świata skupił się wyłącznie na rzucaniu. Miał problemy z obroną i poruszaniem się na lub bez piłki. W efekcie nie zdobył zaufania trenerów i musiał szukać swoich szans poza USA. Czy w wieku 29 lat naprawdę może liczyć na jeszcze jedną szansę?

NBA: Vince Carter nie goni za pierścieniem


5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Andre3000The TKork von Donnersmarckstepocormac Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
cormac
Gość
cormac

3 and D – takich graczy pożąda dzisiejsza NBA, czyli oprócz rzutów musi też być harówka w obronie a Jimmer tego nie potrafi, popatrzmy na dzisiejszych super strzelców – zadaniowców, przecież nawet Korver jest niczego sobie obrońcą o D.Greenie nawet nie ma co wspominać. Fredette walnie 2,3 trójki w meczu ale co z tego jak w tym czasie będzie dziurą w obronie?

stepo
Gość
stepo

racja, daleko nie szukając Isaiah Thomas…

Kork von Donnersmarck
Gość
Kork von Donnersmarck

Nie ma co się szczypać i zakłamywać rzeczywistości – Jimmer Fredette jest za słabym zawodnikiem, by grać w NBA. KKS Tur Basket Bielsk Podlaski to jest miejsce dla niego, a nie jakieś kluby z NBA.

The T
Gość
The T

Daj Boże.

Andre3000
Gość
Andre3000

Moja wielka porażka, pamiętam jak się nim podniecałem oglądając o nim filmy na uniwerku. Szybko się okazało, że gość oprócz rzucania z każdej pozycji nie ma absolutnie żadnego pomysłu na grę. W obronie to już całkiem dramat. Prawda jest taka, że obecnie to może w Europie się załapie i to nie do top-16 kontynentu, tylko klubów środka stawki. Ew. dalsze sukcesy w Chinach. Oprócz trójek NBA stała się ligą wyśrubowanych analiz – pojawia się taka dziura w obronie na placu i natychmiast 3-4 akcje idą na niego. 2 szybkie kosze + 2 jego faule i siada na ławie. Po miesiącu… Czytaj więcej »