Po raz kolejny Golden State Warriors wyeliminowali z rywalizacji Houston Rockets. Po raz kolejny Mike D’Antoni i James Harden nie zrobili tego, na czym im tak bardzo zależało. Szkoleniowiec ekipy z Teksasu przyznaje, że ta porażka zostawi bardzo mocny ślad na jego drużynie.


Raz jeszcze strategia Houston Rockets nie zadziałała. Zespół od lat bije głową w mur. Golden State Warriors grający bez Kevina Duranta? Lepszej okazji rywale nie mogli dostać. Koniec końców mistrzowie zakończyli rywalizację w sześciu meczach i czekają już na swojego kolejnego przeciwnika w finale konferencji. Będą nimi koszykarze Portland Trail Blazers albo Denver Nuggets. Ekipy zmierzą się w meczu numer siedem. Co stanie się z Rockets? Za wcześnie na odpowiedzi, na razie muszą sobie poradzić z kolejnym rozczarowaniem.

– Ta porażka na pewno zostawi na nas ślad – mówił Mike D’Antoni na pomeczowej konferencji prasowej. – Na pewno żaden z nas nie poradzi sobie z tym szybko. To po prostu boli, bo nie zagraliśmy naszej najlepszej koszykówki. To było jak boks – musieliśmy w wymianie ciosów pokonać mistrza i się nie udało – dodał z wyraźnie zafrasowaną miną. To porażka zespołowa, ale także indywidualna dla trenera i dla jego zawodników. Austin Rivers wchodził do szatni próbując zatrzymać łzy.

Rockets nie byli nawet w stanie wykorzystać tego, że Stephen Curry nie pojawił się na pierwszą połowę. Dostali wystarczająco dużo szans i ostatecznie z zadaniem sobie po prostu nie poradzili. James Harden dwoił się i troił kończąc z 35 punktami, 8 zbiórkami i 5 asystami, ale ponad jego wysiłki nie było niczego, czym Rockets byliby w stanie rywala zaskoczyć. Rozpoczynali czwartą kwartę prowadząc różnicą 5 punktów, kończyli ją patrząc, jak Klay Thompson i Curry trafiają dwie niezwykle ważne trójki.

Rywalizacja z mistrzami będzie się Rockets śniła po nocach i nadal pozostanie koszmarem dla Hardena i D’Antoniego. Lider składu jest w najlepszym momencie swojej kariery, dlatego kolejne porażka w rywalizacji z Warriors muszą być dla niego szczególnie dołujące. Co to wszystko oznacza dla kolejnego sezonu Rox? Na razie trudno powiedzieć, ale analityczne podejście Daryla Moreya jak dotąd pozostaje jedynie wielkimi zapowiedziami, bez pokrycia w sukcesach drużyny.

NBA: Durant oglądał awans Warriors w TV. Kiedy wróci do gry?


4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Carter5PiotrediObiektyw Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Obiektyw
Gość
Obiektyw

Harden znów się spalił w końcówce i okazało się że jego braki obronne i brak koncentracji na innych elementach sztuki koszykarskiej innej niż atak daje znać o sobie.. Dwie straty w końcówce kozioł w stopy i GSW w półfinale

Carter5
Gość

Harden i CP3 ciągneli ten mecz.Przyczepić się można do reszty

edi
Gość
edi

koszykowka to gra zespolowa. bardzo dobrze ze hjuston odpadlo bo na ich styl nie da sie patrzec. wszyscy stoja jeden klepie i rzuca. parodia. gdyby taki zespol byl w finale bylyby to najbrzydsze finaly w historii..

Piotr
Gość
Piotr

Kibicowalem Houston,na zachodzie, miałem nadzieję że w końcu GSW odpadnie,i doczekam się finałów bez tego zespołu, ale jak zawsze dopisuje im szczęście, bo rakiety były dziś bez formy, Capella jest cieniutki i Hardenowi tez nic nie siedziało , Paul też mimo fajnych cyferek w końcówce spalił tak jak reszta rakiet
Zostaje mi kibicować wschodnim drużyną bo fuksiarze z GSW przejdą finał konferencji łatwo lekko i przyjemnie