Kolejny gracz, który poświęca swoje zdrowie dla drużyny to wysoki Houston Rockets. Clint Capela musi sobie radzić z chorobą układu oddechowego, a Rox nie skończyli jeszcze serii z Utah Jazz, którzy w meczu nr 4 uratowali się przed eliminacją wygrywając na własnym parkiecie.


Od początku sezonu było jasne, że Clint Capela odegra kluczową rolę w rotacji trenera Mike’a D’Antoniego. Wysoki przedstawił się jako zawodnik pokroju All-Star i stworzył doprawdy zabójczą kombinację z Chrisem Paulem i Jamesem Hardenem. Bardzo szybko więc Houston Rockets uzależnili od niego wiele swoich rozwiązań w ataku pozycyjnym, zwłaszcza z wykorzystaniem klasycznej gry pick-and-roll. Capela miał być także asem w rękawie sztabu już podczas play-offów.

Teraz okazuje się, że gra pomimo choroby układu oddechowego. Lekarze zdiagnozowali infekcję i stwierdzili, że Clint potrzebuje czterech/pięciu dni odpoczynku, by odzyskać zdrowie i co za tym idzie dysponować odpowiednią energią. W ostatnim meczu serii Clint miał ogromne problemy notując tylko 4 punkty i 7 zbiórek w 28 minut. Oczekiwania, co do jego produktywności na tym etapie rywalizacji były rzecz jasna znacznie większe.

– Nie jest mi łatwo, zwłaszcza gdy staram się łapać oddech – mówi Capela. – Nic nie zrobię, muszę z tym walczyć – dodał. Rockets najwyraźniej nie chcą odsuwać zawodnika od gry, albo ten sam stwierdził, że chce pomóc drużynie na parkiecie mimo wszystko. Problem polega na tym, że forsowanie gry pomimo problemów czasami bardziej drużynie szkodzi, niż pomaga, więc sztab medyczny oraz szkoleniowy muszą w przypadku centra podjąć konkretną decyzję. Mecz numer pięć serii odbędzie się w Houston.

Capela tymczasem ma za sobą naprawdę udany sezon regularny. W 67 meczach notował na swoje konto średnio 16,6 punktu, 12,7 zbiórki i 1,5 bloku trafiając 64,8% rzutów. Rockets latem ubiegłego roku udało się wysokiego podpisać na relatywnie niski kontrakt. Clint zgodził się związać z drużyną na kolejnych 5 lat, w trakcie których zarobi 90 milionów dolarów. Pojawiały się opinie twierdzące, że potencjał gracza jest wart znacznie więcej.

NBA: Uraz Lowry’ego. Będzie gotowy na drugą rundę?


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o