W ostatnim czasie NBA przeżywa kryzys lojalności. Jest jednak kilka potencjalnych nazwisk, które mają duże szanse na to, by rozegrać całą karierę w jednym klubie. Jednym z takich zawodników jest Stephen Curry. Rozgrywający przewiduje scenariusz, w którym kończy karierę wyłącznie jako gracz GSW.


Minęło już dziewięć lat od debiutu Stephena Curry’ego w lidze. W trakcie lider Golden State Warriors zdobył trzy mistrzostwa i dwukrotnie był wybierany najbardziej wartościowym graczem sezonu. Mając 30 lat, Steph jest w najlepszym momencie swojej kariery i przed nim perspektywa walki o kolejne mistrzostwa. Na tym etapie kariera wychowanka Davidson nie mogłaby układać się dla niego lepiej. Z tego powodu naprawdę trudno sobie wyobrazić, by Curry miał grać dla kogoś innego.

Uwielbiam Bay Area – mówi Steph. Co natomiast z ewentualną grą dla Charlotte Hornets, których obserwował z bliska przez całe swoje dzieciństwo, gdy grał tam jego ojciec? – Jestem gotów wrócić do Charlotte na ślub mojej siostry i na ten jeden mecz sezonu. Naprawdę o tym nie myślę – dodał w podcaście Billa Simmonsa. Nowy kontrakt Curry’ego obowiązuje go jeszcze przez kolejne cztery lata, czyli na rynek wolnych agentów trafi już po swoim prime-timie.

Zatem perspektywa gry dla Warriors w przekroju całej kariery jest dla Stepha bardzo realnym rozwiązaniem. – To jest mój dom i tutaj chcę być. Powody są bardzo oczywiste – dodał. Fani Warriors nie muszą się martwić o super-strzelca. Ten wydaje się być mocno przywiązany nie tylko do organizacji, ale także do Bay Area. Wkrótce zespół czeka przeprowadzka do San Francisco, gdzie powstaje nowy dom mistrzów.

Warto nas obserwować:

Szukasz strojów meczowych, t-shirtów, bluz i innych ubrań oraz akcesoriów z logo swojej ulubionej drużyny NBA? Sprawdź ofertę oficjalnego sklepu Nike. Nike jest głównym partnerem NBA.

NBA: Internet jest okrutny. Wszyscy śmieją się z C.J. McColluma


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o