Bison Dele – Artysta w ciele koszykarza

Bison Dele – Artysta w ciele koszykarza
Grudzień 22 20:05 2017 Print This Article

Nie był sztampowym zawodnikiem ligi NBA. Był inny, oryginalny. Wolał czytać książki i pisać wiersze niż balować z kumplami w modnych klubach. Bardziej niż lans i blichtr interesowało go zgłębianie wiedzy o otaczającym świecie i rozkoszowanie się jego pięknem. Jednocześnie miał swoje zdanie, był pewny siebie i nie bał się podejmowania trudnych wyborów. Człowiek pełen paradoksów. Taki właśnie był Brian Williams, jeden z najtwardszych koszykarzy lat 90-tych.

Brian Williams urodził się 6 kwietnia 1969 w mieście Fresno w stanie Kalifornia. Jego ojcem był piosenkarz, artysta i lekkoduch Eugene ”Geno” Williams Junior, członek popularnego zespołu ”The Platters”. Związek rodziców Briana był bardzo burzliwy i ze względu na dobro swoich dwóch synów zdecydowali, że najlepszym rozwiązaniem będzie zakończenie tego nieudanego małżeństwa. Po rozwodzie rodziców, młodzieniec zamieszkał z matką oraz swoim bratem. Kobieta wyszła ponownie za mąż, jednak nowy związek również nie przetrwał próby czasu. Kiedy Brian był jeszcze uczniem gimnazjum jego matka, Patricia Phillips, rozwiodła się ze swoim drugim mężem. Może to właśnie trudne dzieciństwo Briana, artystyczne środowisko, w którym dorastał i beztroskie podejście do życia mieszkańców słonecznej Kalifornii, wpłynęły na późniejsze losy i decyzje leworęcznego środkowego?

Williams uczęszczał do St. Monica Catholic High School, gdzie ze wzglądu na znakomite występy w drużynie koszykarskiej, zastrzeżono koszulkę z numerem, z którym występował. Talent i bardzo dobre warunki fizyczne Briana zostały dostrzeżone przez wysłanników uniwersytetu Maryland i przed sezonem 1987-1988 młody środkowy wstąpił w szeregi ekipy Terrapins. W 29 spotkaniach notował średnio 12.5 punktu, 6 zbiórek oraz 1.2 bloku. Williams stracił jednak cały kolejny sezon z powodu przenosin na University of Arizona. Zawodnik pochodzący z Kalifornii robił wszystko, aby nie zmarnować tego czasu i solidnie przygotował się do występów w koszulce Wildcats. W sezonie 1989-1990 osiągnął statystyki na poziomie 10.6 punktu, 5.7 zbiórki i 1.3 bloku. Jego grę charakteryzowała ogromna siła, determinacja oraz waleczność po obu stronach parkietu. Williams dominował i z każdym kolejnym meczem umacniał swoją pozycję w drużynie Wildcats. Brian zakończył sezon 1990-1991 notując średnio 14 punktów, 7.8 zbiórki oraz 1.1 bloku. Eksperci związani z NBA byli przekonani, że następnym krokiem w karierze chłopaka z Fresno będzie gra w najlepszej koszykarskiej lidze świata.

Przed draftem do NBA w 1991 roku Williams był pewny swoich umiejętności oraz gotowy na kolejne wyzwania i został wybrany z 10 numerem przez Orlando Magic. Pierwszy sezon na zawodowych parkietach był całkiem obiecujący dla wychowanka University of Arizona. W 48 spotkaniach osiągnął statystyki na poziomie 9.1 punktu, 5.7 zbiórki i 1.1 bloku. Jego wkład w wyniki zespołu był znaczący i Brian mógł czuć się pełnoprawnym członkiem ekipy z Florydy. Sezon 1992-1993 pokazał jednak młodemu środkowemu, że dobre występy na boisku nie gwarantują pewnego miejsca w składzie. Williams wystąpił w zaledwie 21 spotkaniach a jego średnie znacząco spadły (4.6 punktu, 2.7 zbiórki, 0.8 bloku). Ambitny zawodnik był bardzo rozczarowany niewielką liczbą minut spędzanych na parkiecie oraz znikomym wpływem na grę swojej drużyny. W sezonie 1993-1994 podpisał kontrakt z Denver Nuggets i z miejsca stał się niezwykle ważnym elementem drużyny. Williams wystąpił w 80 meczach dając swoim kolegom duże wsparcie wchodząc do gry z ławki rezerwowych. Jego siła oraz atletyzm pozwalały mu dominować pod koszem, a kibice zebrani w halach NBA wielokrotnie mieli okazję podziwiać jego niezwykle efektowne ”poster jams”. Sezon 1994-1995 był jego ostatnim w koszulce ekipy z Kolorado. Williams notował statystyki na poziomie 7.9 punktu, 4.7 zbiórki oraz 0.7 bloku. Jego ambicja i niespokojna natura znowu dały jednak o sobie znać. Brian chciał czegoś więcej, chciał grać w pierwszej piątce, chciał być podstawowym centrem i decydować o obliczu swojego zespołu.

W sezonie 1995-1996 podpisał kontrakt z Los Angeles Clippers. W 65 rozegranych spotkaniach był podstawowym środkowym ekipy z Kalifornii i rozegrał solidny sezon, jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia statystyczne (15.8 punktu, 7.6 zbiórki, 0.8 bloku). Zarząd Clippers był bardzo zadowolony z gry Williamsa i wiązano z nim duże nadzieje na przyszłość. Włodarze drużyny z Los Angeles rozpoczęli negocjacje w sprawie przedłużenie jego umowy, jednak wychowanek Wildcats przedstawił zbyt wygórowane oczekiwania finansowe i niestety nie osiągnięto porozumienia. Brian zyskał opinię zawodnika skoncentrowanego wyłącznie na pieniądzach, dla którego gra w NBA jest tylko środkiem do osiągnięcia własnego, finansowego celu. Szczęśliwie dla Williamsa drużyną, która nie dała wiary plotkom byli Chicago Bulls, którzy pod wodzą Michaela Jordana właśnie zmierzali po swój piąty tytuł mistrzowski. W sezonie 1996-1997, Brian rozegrał jedynie 9 ostatnich spotkań zdobywając średnio 7 punktów, 3.7 zbiórki i 0.6 bloku. Leworęczny środkowy był wulkanem energii wspomagającym ekipę Bulls z ławki rezerwowych. Jego świetna, efektowna i atletyczna gra w playoffs i finałach NBA w 1997 roku w znaczącym stopniu wpłynęła na końcowy sukces ekipy z Chicago. Mimo ogromnych trudności ze znalezieniem zatrudnienia na zawodowych parkietach ciągnących się za nim przez cały sezon, Williams ostatecznie zrealizował swoje marzenie – był na szczycie, był mistrzem NBA i miał w tym swój wymierny udział.

Dzięki świetnym występom w drużynie Bulls, Brian zwróciły na siebie uwagę Detroit Pistons. Ekipa ze stanu Michigan szukała dominującego centra, który zapewniłby jej znaczące wsparcie w walce pod koszem. Williams, ze swoimi znakomitymi warunkami fizycznymi, siłą oraz niezłomnym charakterem, wydawał się być idealnym kandydatem do tej roli. Zarząd Pistons zdecydował się podpisać lukratywny jak na tamte czasy kontrakt z graczem pochodzącym z Fresno, czyniąc go najlepiej opłacanym zawodnikiem w drużynie. Sezon 1997-1998 był najlepszy w karierze Williamsa i utwierdził włodarzy ekipy z Detroit w przekonaniu, że dokonali oni słusznego wyboru decydując się na jego zatrudnienie. Brian zakończył go ze średnimi na poziomie 16.2 punktu, 8.9 zbiórki oraz 0.7 bloku. W 1998 roku wychowanek Wildcats potwierdził opinię zawodnika niezwykle ekscentrycznego, ponieważ, aby uczcić pamięć swoich północnoamerykańskich i afrykańskich przodków zdecydował się na radykalną zmianę swojego imienia i nazwiska. W skróconym sezonie 1998-1999 widniał w składzie Pistons już jako Bison Dele. Nie był to jednak dobry okres dla atletycznego środkowego z Kalifornii. W 49 meczach notował średnio jedynie 10.5 punktu, 5.6 zbiórki i 0.8 bloku.

Przed rozpoczęciem sezonu 1999-2000 Dele niespodziewanie poinformował zarząd Detroit Pistons, że kończy karierę i rezygnuje z pozostałej części swojego kontraktu. Twierdził, że stracił motywację do uprawiania koszykówki i zarobił już wystarczająco dużo pieniędzy, aby wieść spokojne życie z dala od blasku fleszy i zgiełku NBA. Zamierzał skupić się na swoich pozasportowych pasjach takich jak gra na saksofonie, skrzypcach i trąbce. Chciał podróżować i poznawać świat. Zrobił licencję pilota i kurs nurkowania. Zwiedzał Europę, był w Bejrucie i na Seszelach. Odwiedził Indie oraz Indonezję, jednak to Australia na zawsze zawładnęła jego sercem. Kupił katamaran o nazwie ”Hakuna Matata” i żeglował po wodach Pacyfiku. Pewnego dnia Dele zabrał w rejs swojego brata, Milesa Daborda, swoją dziewczynę Serene Karlan i francuskiego żeglarza Bertranda Saldo. Płynęli w kierunku Honolulu, regularnie kontaktowali się z rodziną przez telefon satelitarny, jednak 8 lipca 2002 roku ślad po nich zaginął. Nie było z nimi kontaktu i służby ratunkowe zakładały najgorsze. Niespodziewanie, 20 lipca do wybrzeża Tahiti przybił katamaran ”Hakuna Matata”, na pokładzie którego znajdował się jedynie Miles Dabord. Brat Dele zbiegł do USA i skutecznie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. FBI wysłało za nim list gończy i jednocześnie próbowało rozwikłać zagadkę zniknięcia reszty załogi. 19 września oficjalnie poinformowano opinię publiczną, że to Miles Dabord zabił Bisona Dele oraz dwoje pozostałych uczestników feralnego rejsu. Brat koszykarza nie wytrzymał presji związanej z ciążącymi na nim zarzutami i perspektywą spędzenia reszty swojego życia w więzieniu. Celowo przedawkował insulinę, zapadł w śpiączkę i 27 września 2002 roku zmarł w szpitalu w Kalifornii. Okoliczności śmierci Bisona Dele oraz członków załogi katamaranu ”Hakuna Matata” do dziś pozostają jednak niewyjaśnione.

Wojciech Zwaduch
Wojciech Zwaduch

Historia NBA

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Bison Dele – Artysta w ciele koszykarza"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
gregor
Gość

Pamiętam gościa bo w końcu grał w moim Detroit. Pamiętam jak opisał go ówczesny trener Pistons, że bardziej powinien dbać o grę w obronie niż o statystyki. Pamiętam to dokładnie….. Dzięki za przypomnienie, fajny art.

zielu
Gość

Pamiętam go twardziel jakich mało teraz w NBA. Szacun.

frz
Gość

elegancki artykuł
więcej takich proszę

kE
Gość

No Dele to nie byl tytan obrony i faktycznie dbal mocno o swoje statystyki co bylo nie raz widac w jego frustracji na boisku gdy nie dostal np. pilki badz jak mu cos nie wpadlo. Pamietam ta sytuacje z Clipps, on tam chcial zadziwiajaco duzo $ jak za gre po jednym niezlym sezonie. Acz postac dosc charakterystyczna mimo ,ze chyba wiekszosc jako Williamsa pamieta jedynie z przepieknego bloku Barkleya na nim.

wpDiscuz