NBA: Beal nie będzie prosił o głosy

NBA: Beal nie będzie prosił o głosy
Styczeń 12 15:12 2018 Print This Article

Bradley Beal jest najlepszym koszykarzem Washington Wizards po niespełna trzech miesiącach sezonu regularnego. Razem z Johnem Wallem mają szansę reprezentować swój klub w Staples Center, gdzie odbędzie się tegoroczny Mecz Gwiazd. Beal nie chce jednak słyszeć o jakiejkolwiek kampanii zachęcającej kibiców do głosowania.

W każdym kolejnym sezonie Bradley Beal wygląda coraz lepiej. Jak dotąd jest najbardziej regularnym koszykarzem w rotacji Scotta Brooksa. Jego obecność w składzie którejś z drużyn All-Star Game nie powinna budzić żadnych wątpliwości. W 41 meczach, notował na swoje konto średnio 23,6 punktu, 4,4 zbiórki, 3,7 asysty trafiając 45,3 FG% oraz 36,3 3PT%. Mimo jego ogromnego wkładu, Wizards mają problem z ustaleniem dla siebie poziomu. Z bilansem 23-18 są na 5. miejscu w konferencji i prawdopodobnie do końca rozgrywek będą walczyć o przewagę parkietu w pierwszej rundzie.

Ostatnio Beal został spytany o kwestię głosowania na zawodników do Meczu Gwiazd. Przyznał, że ostatnią rzeczą jaką rozważa jest błaganie o głosy w specjalnie zorganizowanej kampanii. – Nie chcę niczego, na czym będzie napisane “Głosuj na mnie”. Na pewno nie będę czegoś takiego wrzucał na moje media społecznościowe. Nie chcę być taki próżny, po prostu czegoś takiego nie robię. Głosuj na mnie? Proszę Cię – dodał Beal. Jak wyglądają szanse zawodnika na udział w ASG?

Ostatnie wyniki uplasowały go na 9. miejscu wśród obwodowych wschodniej konferencji. Beal zebrał niecałe 158 tys. głosów. Nie znajdzie się w piątce starterów, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie wybrany na ławkę jako rezerwowy. Rzekomo wszyscy w otoczeniu Brada zachęcają go do opublikowania swego rodzaju “zachęty do głosowania”. Zawodnik nie chce jednak o tym słyszeć. – Nie powinienem robić takich rzeczy tylko po to, by prosić o głosy. Moja gra mówi sama za siebie – mówi dalej.

Jeśli zostanie wybrany, to zostanie wybrany, jeśli nie – to trudno. Takie jest podejście zawodnika. Beal jest bardzo ostrożny w kontekście tego, co wrzuca na swoje media społecznościowe. Nie lubi drażnić opinii publicznej. Kibice mają czas do 15 stycznia. Nic nie wskazuje na to, by gracz Wizards wkrótce miał diametralnie podskoczyć w wynikach.

fot. Keith Allison, Creative Commons

NBA: LeBron wraca na szczyt, wspólnie z Currym


Michał Kajzerek
Michał Kajzerek

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "NBA: Beal nie będzie prosił o głosy"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dżejkob
Gość

I zyskał mój głos..imponuje mi coraz bardziej, najlepszy rzucający obrońca na wschodzie miał by nie zagrać w AS?..nie wierzyłem w niego jeszcze rok temu ,ale widać że facet gra mądrością nie tylko fizycznością jak wielu w tej lidze, dziwne ale staje się powoli jednym z moich ulubionych graczy czego się nie spodziewałem.

paweł
Gość

Dżejkob ja to powtarzam od kilku lat cały czas że to nastepny Ray Allen,czyli nie tylko świetny rzut ale i penetracja i atletyzm.Masa typów się tu ze mną spierała od 2 lat mniej więcej że BB nie zasługuje na ten kontrakt ,ja go cały czas broniłem bo widziałem jaki ma potencjał.Pozdrawiam Tomasz81,nadal uważasz że Beal jest przepłacony?;)

Reggie 31
Gość

Nie którzy dali by się pociąć,żeby zagrać w meczu gwiazd.A Karl Malone powiedział,że nie chce brać udziału w takich meczach i w latach 90 musiał grać w 2 All-Star Game pod groźbą kary finansowej.Większość starszych fanów NBA ogląda skróty na drugi dzień-bo z koszykówką nie za wiele ma to wspólnego.Co w sumie sami widzieliście oglądając poprzednie mecze gwiazd.

Grzegorz Es
Gość

Konkurs slam dunków bez obrony i rzutów trzypunktowych bez obrony, tylko patrzeć jak Russ w którymś z meczy gwiazd rzuci 101 pkt.

wpDiscuz