NBA: Arenas z tytułem GOAT? Zawodnik tłumaczy dlaczego

7
3421

Kto jest prawdziwym GOAT? Na to pytanie chyba nigdy nie dostaniemy konkretnej i jednomyślnej odpowiedzi. Jak się okazuje, rozwiązanie tej zagadki może być prostsze niż nam się wydaje.


Ciężko jest na dobrą sprawę wyłonić pretendentów do tytułu The Greatest Of All Time. Dla jednych liczy się ilość pierścieni, inni biorą pod uwagę występy indywidualne, jeszcze inni starają się znaleźć pomiędzy dwoma pierwszymi kryteriami pewien punkt równowagi.
Ostatnio pojawił się nowy, kolejny sposób na wyłonienie spośród wszystkich zawodników tego najlepszego.

Nowe kryterium płynie do nas z amerykańskiego talk-show ,, Fair Game” prowadzonego przez Kristine Leahy. W swoim ostatnim odcinku kobieta gościła byłego zawodnika ligi- Gilberta Arenasa. Zawodnik podczas rozmowy stwierdził, że to on ma prawo nazywać się ,,prawdziwym GOAT” . W końcu, jak sam tłumaczy żaden z zawodników nie otrzymał 62 milionów dolarów za rozegranie zaledwie 17 spotkań.

– To było dla mnie naprawdę zabawne kiedy media śmiały się ze mnie, że zostałem zwolniony – powiedział Arenas – Chodzi mi o to, że ,,Czy wiesz, że jeśli się mnie pozbędą to i tak dadzą mi moje wszystkie pieniądze?”. Dlatego też dostanę moje pieniądze nie robiąc kompletnie nic. I ty się ze mnie śmiejesz? Powiedz, dlaczego?

Arenas na parkietach NBA zasłynął głównie jako zawodnik Washington Wizards, których barwy reprezentował przez 8 kolejnych sezonów notując średnio 25 punktów, 5.7 asysty i 42 FG%. Zawodnik poza kilkoma indywidualnymi wyróżnieniami nie osiągnął w lidze niczego wielkiego. Tylko raz udało mu się wprowadzić ekipę Czarodziejów do drugiej rundy play-offs (2004/05). Wtedy jednak po 4 meczach odprawili ich z kwitkiem Miami Heat z Dwyane Wadem na czele. Zawodnik w 2008 roku podpisał tłusty, 6-letni kontrakt warty 111 milionów dolarów.

Po kilku kontrowersyjnych sytuacjach z udziałem zawodnika (najsłynniejsza to ta kiedy w szatni groził bronią klubowemu koledze), a także z uwagi na jego wysokie wynagrodzenie władze klubu zdecydowały się go wreszcie pozbyć. Chętnymi na usługi Arenasa byli Orlando Magic. Magicy ciągle wierzyli w potencjał rozgrywającego, a sami chcieli pozbyć się potężnego kontraktu Rasharda Lewisa, którego zarobki, podobnie jak Gilberta, nie współgrały z formą prezentowaną na boisku. Po sezonie 2010/11 w NBA zapanował tzw. Lockout.

W trakcie negocjacji ustalono wiele przepisów dotyczących m.in. zwolnień zawodników. Pierwszą ofiarą nowej klauzuli amnestii został właśnie Arenas. Według nowo obowiązujących zasad Magic byli zobligowani do wypłacenia zawodnikowi należnych mu 62 milionów dolarów, mimo że Agent Zero, nomen omen nie rozegrał już w barwach Magic ani jednego spotkania.

– 62 miliony siedząc wyłącznie na kanapie? Dla mnie brzmi to niesamowicie – dopowiada Arenas.

Słynny Agent Zero zostanie przez wielu sympatyków zapamiętany jako jeden z najlepszych i najniebezpieczniejszych rozgrywających lat dwutysięcznych. Z drugiej strony jest idealnym przykładem ciemnej strony sportu i przestrogą dla obecnych zarządów klubów by w sposób przemyślany rozdawały zawodnikom, nawet tym sprawdzonym, własne pieniądze.

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Tohimon81WojtekJerzuTomasz81LittleBitCorky Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ruspect
Gość
Ruspect

Gilbert szacun.Tak samo ja CP3.$$$$$$$

Carter 5
Gość
Carter 5

W sumie Arenas czy Johnson potrafili wychaczyć dobre kontrakty tak samo jak Ch.Parsons czy CP3 i chawlę takie podejście.Kasa się zawsze przyda.A ,że na forach po nich jadą?Co z tego jak chłopaki mają miliony i raczej nie chodzą zdołowani bo im na probaskecie czy innym forum cisną

Tomek81
Użytkownik
Tomek81

Stawianie na równi Ch.Parsons z CP3 jest po prostu śmieszne. CP3 jak zdrowy i gra to daje dużo zespołowi, Ch.Parsons jak gra to tak jak by nie grał – nic nie wnosi do gry drużyny.

LittleBitCorky
Gość
LittleBitCorky

Walił zabójcze trójki spod Kolorado na dekadę przed Currym, i to z lepiej ułożonej łapy. Clutch player z charakterem, jedna z ciekawszych jedynek współczesnej epoki NBA.

Jerzu
Gość
Jerzu

Jeśli przyjąć takie kryteria, to Wizards mają już nowego GOATa na wakacjach 😉

Wojtek
Gość
Wojtek

Fakt jest jednak taki ze Gilbert miał talent a kiedy był w życiowej formie to zdarzało mu się nawet wygrywać pojedynki z KB8 który też miał wtedy swój prime. Gdyby trafił na mądrego trenera to być może jego kariera potoczyła by się zupełnie inaczej.

Tohimon81
Gość
Tohimon81

Najbardziej z calych moich już 26 lat śledzenia ligi, szkoda mi TMac’a i właśnie Agenta0. Talent ponad miarę, wylewal się uszami i chyba zbytni ucisnelo mózg.