Po recenzji NBA 2K19 przyszedł czas na zapoznanie się z bardziej zręcznościową wersją naszego ulubionego sportu. NBA 2K Playgrounds 2 jest sequelem wydanej w maju 2017 roku gry, której twórcami są deweloperzy z Saber Interactive. Jest to tytuł, który nawiązuje pod wieloma aspektami do kultowego tytułu NBA JAM, w którym koszykówka polegała na wykonywaniu wsadów z własnej połowy czy rzutów ognistą piłką do kosza. Niestety, ale nauczony doświadczeniem po spotkaniu z NBA 2K19 wolałem nie patrzeć na tytuł przez pryzmat jego zalet. Poprzednią grę w recenzji chwaliłem, ale niestety w późniejszym okresie każda kolejna godzina z nią przeradzała się w coraz to większą ilość frustracji, co spowodowało brak chęci do spędzania przy niej czasu. Czy zręcznościowa wersja koszykówki przedstawiona w NBA 2K Playgrounds 2 zmieniła moje nastawienie?

Recenzja NBA 2K19 – realizm, który pochłania!


Ciężko jest odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Z jednej strony gra urzekła mnie swoją prostotą, bowiem jej opanowanie zajmuje tak naprawdę kilka meczów. Jest to idealny tytuł, który pasuje na krótsze posiedzenie ze znajomymi, jak i do szybkiego odstresowania się przy ekranie komputera. Jednakże, NBA 2K Playgrounds 2 jest idealnym przykładem, jak można zepsuć solidne podstawy gry za pomocą zbyt dużej chciwości. Już pierwsze włączenie gry pokazuje, w jakim kierunku podąża produkcja. Po zapoznaniu się z dwoma aktami licencyjnymi, które po brzegi wypełnione są informacjami o mikropłatnościach, możemy przejść do gry. Ta od razu wita nas otwarciem kilku pakietów kart, z których będziemy zdobywać naszych zawodników. Niby wszystko w porządku, bowiem coraz większa ilość producentów decyduje się na taki model płatności. W przypadku NBA 2K Playgrounds 2 mam jednak wrażenie, że osoby za to odpowiedzialne zdecydowanie przesadziły. Po przeliczeniu cen każdego z dostępnych pakietów na ilość gier, które muszę zagrać myślałem, że przyszło mi zagrać w jedną z mobilnych gier typu F2P.

Czy jednak wymuszanie na graczu mikropłatności sprawia, że NBA 2K Playgrounds 2 jest złą grą? Niektórzy na pewno będą zniechęceni faktem, że gra, która była pozytywnym zaskoczeniem zeszłego roku musiała wpaść w ręce 2K Games, które jak powszechnie wiadomo nie dba o opinie graczy. Jeśli jednak jesteśmy gotowi dać NBA 2K Playgrounds 2 szansę, to musimy przygotować się na długie godziny grindu oraz dużą dozę szczęścia, które potrzebne nam będzie podczas otwierania kolejnych paczek. Pula zawodników, z których możemy wybrać nasz zespół, jest niestety ściśle związana z nieszczęsnymi lootboksami.

Jeśli więc naprawdę zależy nam na zdobyciu naszego ulubionego gracza i wykonywanie nim niemożliwych akrobacji w powietrzu, to musimy spędzić naprawdę długie godziny grając w dostępne w grze tryby rozgrywki. Oczywiście możemy skrócić sobie drogą do zebrania wymarzonego zespołu i za bagatela 42 złotych odblokować postacie. Może i nie jest to kwota oszałamiająca, ale byłoby to akceptowalne jeśli mielibyśmy do czynienia z darmową grą mobilną. W tytule, który kosztuje ponad 120 złotych na Steamie jest to niestety niewskazane.

Samo istnienie mikropłatności w takim stopniu nie oznacza jednak, że źle się bawiłem przy NBA 2K Playgrounds 2. Jak już wcześniej wspomniałem, do naszej dyspozycji oddanych zostało kilka trybów rozgrywki, do których zaliczamy mecz towarzyski, mistrzostwa Playgrounds, sezon NBA oraz konkurs rzutów za trzy. W każdym z nich możemy się zmierzyć z komputerem, graczem lokalnym lub też z kimś innym w sieci. Nie ukrywam, że siedzenie na kanapie ze znajomymi i ogrywanie tego tytułu sprawiło największą radość, a mechanika gry jest idealna na imprezy. Bardzo pomagają w tym rozmaite “power-upy”, które nasi zawodnicy otrzymują po kilku udanych akcjach z rzędu. Dzięki temu Stephen Curry może dzięki nadzwyczajnej sile przepchnąć Shaqa, a każdy nasz rzut będzie dawał podwójną lub nawet potrójną ilość punktów. Nie będę ukrywał, że bonusy potrafią niejednokrotnie przechylić szalę zwycięstwa z jednej na drugą stronę. To tylko pokazuje jak bardzo nieprzewidywalna może być koszykówka uliczna. Do naszej dyspozycji twórcy oddali również całkiem pokaźną liczbę modyfikacji areny, na której rozegramy nasze mecze. Nasi zawodnicy mogą rozgrywać boje z przeciwnikami między innymi w Moskwie, Hong Kongu, plaży Santa Monica czy też na boisku Halloweenowym, które udekorowane jest dyniami. Do wyboru mamy również kilka piłek, jednak poza wyglądem nie zmieniają one zbyt dużo pod względem rozgrywki. Jednak sam widok Kyrie Irvinga dryblującego kulą do kręgli potrafi przywołać na twarzy uśmiech.

Do naszej dyspozycji oddanych zostało wielu zawodników NBA, wśród których znajdziemy również legendy ligi, takie jak na przykład Bill Russell, Julius Erving czy też Tom Heinsohn. Możliwe jest więc stworzenie dwuosobowego zespołu, w którym współczesna gwiazda NBA będzie współpracowała z graczem, który ubrany będzie w krótkie spodenki, charakterystyczne dla graczy z lat 60-tych. Pod tym względem NBA 2K Playgrounds 2 należą się wielkie brawa. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o większą pulę zawodników, jednak mam nadzieję, że w przyszłych aktualizacjach sytuacja ta się polepszy.

Zabawa przy NBA 2K Playgrounds 2 jest przednia również dzięki delikatnie ulepszonej oprawie graficznej, która podobnie jak zeszłoroczna edycja jest kolorowa i daleko jej do symulacji od 2K Sports. Zawodnicy nie są może stuprocentowo odwzorowani jak w przypadku NBA 2K19, jednak spojrzenie przez krótką chwilę na twarz gracza pozwoli na szybkie jego rozpoznanie. Animacje i fizyka zawodników prezentują się na zadowalającym poziomie, jednak w tym drugim przypadku warto wspomnieć o dość śmiesznych błędach. Czasami podczas meczu zdarza się, że zawodnicy przez siebie przenikną czy też piłka teleportuje się do dłoni graczy. Bardzo dużym minusem jest niestety oprawa dźwiękowa NBA 2K Playgrounds 2, która pozostawia wiele do życzenia. Zapętlony utwór muzyczny po pewnym czasie nuży, a powtarzające się kwestie komentatora potrafią męczyć. Jako plus zaliczyć trzeba fakt, że jako spikera można ustawić znanych YouTuberów, takich jak Troydan czy QJB. Zaletą jest również zmieniająca się muzyka po wyborze innej areny, jednak po dłuższej chwili przestaje ona być przyjemna dla ucha i chce się ją jak najszybciej wyłączyć.

Dawno nie miałem z oceną gry aż tak dużego problemu, jak z NBA 2K Playgrounds 2. Z jednej strony bawiłem się przy tym tytule na tyle dobrze, że każdy kolejny mecz włączałem z przyjemnością, a wykonywanie podniebnych akrobacji po kilku godzinach zabawy było tak samo przyjemne, jak na samym początku. Jednakże, zastosowany w NBA 2K Playgrounds 2 model płatności i system zdobywania zawodników powodował, że zamiast patrzeć po meczu na statystyki zawodników, obliczałem ile jeszcze meczy muszę rozegrać żeby kupić kolejną paczkę. Niestety, ale jest to gra nastawiona na dodatkowe wydawanie pieniędzy na mikropłatności i wielu osobom może się to nie spodobać. Jeśli jednak po rozegraniu kilku meczy zdecydujecie, że producent nie otrzyma od Was ani grosza więcej i skupicie się na pokonywaniu kolejnych przeciwników, to NBA 2K Playgrounds 2 dostarczy Wam naprawdę dużą dawkę rozrywki.

Recenzja NBA 2K19 – realizm, który pochłania!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o