Drugi ćwierćfinałowy mecz w ramach Suzuki Puchar Polski przyniósł kibicom zgromadzonym w Arenie Ursynów wiele emocji, a wynik rozstrzygnął się w ostatnich sekundach. Ostatecznie udział w niedzielnym finale zapewniła sobie Arka Gdynia, pokonując rywala 81:78. Zawodnicy z Dąbrowy Górniczej stawili mocny opór swojemu rywalowi. Krótko po meczu na rozmowę zaprosiliśmy podkoszowego MKS – Szymona Łukasiaka.


Marcin Rutkowski: Zafundowaliście niesamowite emocje w końcówce spotkania.

Szymom Łukasiak: Tak jak w poprzednim meczu, niestety tym razem się nie udało. Trochę nam zabrakło. Chociażby Dulkys trafił nam za dużo trójek w końcówce, bodajże trzy (4/8 w meczu). To nas trochę dobiło w ostatniej części czwartej kwarty.

A nie zabrakło tych pierwszych pięciu minut bez punktów? Zaczęliście grać odrobinę później niż rywal.

My zawsze zaczynamy źle. Jeśli mamy taki początek, to potem gramy dobrze. Z regóły jak jest na odwrót, to później nas przeciwnik dogania i mamy problemy. Lepiej zacząć trochę gorzej, a skończyć lepiej.

Patrząc na ten turniej, to chyba musicie być zadowoleni ze swojej postwy? Mimo dość sporych problemów, chociażby jak uzbieranie dziesiątki meczowej przed tym spotkaniem, zaprezentowaliście się dobrze.

Ostatnio cały czas tak jest, że z reguły nie mamy dziesiątki, a jest dziewięciu, a czasem nawet ośmiu zawodników na treningu. Robimy co możemy i trenujemy ciężko i widać tego efekty.

Do ćwierćfinału awansowały tylko drużyny z polskimi trenerami. Przypadek?

Myślę, że nie. Polscy trenerzy robią dobrą robotę, są coraz lepsi. Myślę, że są tak dobrzy jak zagraniczni i trzeba dać im szansę. Jest dużo młodych trenerów, którzy zaczynają się pokazywać – przykładowo trener Gronek bardzo dobrze prowadzi Polpharmę.

Przed waszym meczem mogliśmy oglądać konkurs wsadów i trójek – jak wrażenia?

Konkurs wsadów pozostawił pewien niedosyt. Nie widziałem końcówki konkursu trójek, bo byliśmy już w szatni, ale pierwsza część wyglądała nieźle.

Znamy już finalistów: Arged BMSlam Stal i Arka. Kto wygra?

Ciężko powiedzieć, ale myślę, że przewagę ma Ostrów Wielkopolski, ze względu na to, że mają taką dwunastkę zawodników mogących grać ciągiem. Tutaj Arka ma problemy – kontuzje. Nie mają tych zawodników i może czegoś zabraknąć w końcówce, by wygrać mecz. Jednak nigdy nic nie wiadomo. To jest trzeci mecz pod rząd dla nich. Wydaje mi się, że będzie ciężko wytrzymać to fizycznie, a Stal jest dobrze przygotowana fizycznie i jak już mówiłem – mają dwunastkę, która może wyjść na parkiet w każdym momencie.

A jak Pan ocenia swój występ? Ten pełen energii wjazd zakończony wsadem mógł skończyć się urwaniem kosza.

W tym spotkaniu zdecydowanie lepiej niż w poprzednim. Wtedy złapałem szybkie faule i to wyeliminowało mnie to z gry. Trener wpuścił mnie na drugą połowę i nie grałem zbyt dobrze ale chłopaki pociągnęli i wygrali mecz, także bardzo się cieszę z tego i jestem z nich dumny.

Warszawa, Marcin Rutkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o