Po pokonaniu ekipy ze Zgorzelca, gracze z Włocławka mogą pochwalić się bilansem 19-3 i otwartą (zapewne nie pozbawioną walki) drogą do pierwszego miejsca na koniec rundy zasadniczej. W niedzielnym spotkaniu zakończonym wynikiem 98:74, jednym z wyróżniających graczy gospodarzy był Paweł Leończyk. W ciągu 16,5min spędzonych na parkiecie zanotował 12 punktów (5/5 z gry) oraz trzy zbiórki. Krótko po końcowym gwizdku znalazł chwilę na rozmowę.

Marcin Rutkowski: Mając w pamięci pierwszą rundę, wasi kibice mogli trochę obawiać się meczu z Turowem.

Paweł Leończyk: Myślę, że wynik świadczy o tym, że chcieliśmy rewanżu za tamte spotkanie. Kontrolowaliśmy je, a w końcówce oddaliśmy rywalowi kilkanaście punktów. Rewanż nam się udał.

Graliście zespołowo i dobrze dzieliliście się piłką. W pierwszej kwarcie mieliście już 12 asyst.

Wystarczy spojrzeć na tablicę. Jest pięciu zawodników, którzy zdobyli przynajmniej 10 punktów. Trzech jest blisko tego rezultatu. Oby tak było zawsze. Fajnie, gdy gra cały zespół i każdy dokłada cegiełkę punktową, ma z tego radość. Myślę, że to sprawia wszystkim najwięcej frajdy.

Kibice mogli mieć w tym meczu trochę frajdy z obserwowania, czy zdobędziecie 100pkt. Zapewne chcielibyście mieć tylko takie problemy, jak nie ugrana setka?

Dokładnie! Na pewno fajnie byłoby dla kibiców to osiągnąć, ale już parę razy w tym sezonie się udało, więc myślę, że kibice nie mają na co narzekać. Oby ta gra rozwijała się dla nas tak, jak się rozwija. Obyśmy byli coraz lepsi, utrzymywali to jak najdłużej.

Jeśli chodzi o utrzymywanie, to wyraźnie widać, że gracie falami. Zdobywacie osiem punktów z szybkich kontr, a potem rywal zdobywa kilka oczek z dość prostych akcji.

Ale to nie jest do końca tak. Nie możemy grać całego meczu tak, że będziemy wszystko dobrze bronić i trafiać do kosza każdy rzut. Staramy się grać szybko i stąd takie momenty, gdzie mamy prawie dziesięciopunktowy run i z tego robimy przewagę. Wiadomo, że przez to, że gramy szybko, pojawia się trochę więcej strat, bo czasami więcej ryzykujemy, również rywal ma więcej posiadań i przez to szans na zdobywanie punktów. Jednak najważniejsze jest to, że nawet jak czasami zdarza nam się przestój… proszę zobaczyć. Dziś był przestój w trzeciej kwarcie, gdzie zeszli do pięciu, a skończyło się na wygranej 25 punktami. Najważniejsze, że jednak te nasze momenty, w których odskakujemy, są dużo lepsze niż zrywy rywali.

W spotkaniu z Turowem zadebiutował Quinton Hosley (8pkt, 4as). Z zagrywkami oczywiście miał jeszcze problem, ale pokazał, że przegląd boiska ma całkiem niezły.

No jasne, że tak. Wiadomo, że to jest klasowy zawodnik i jest dopiero drugi dzień. A tych zagrywek, całego systemu, jest masę. Jest on bardzo rozbudowany, więc jest to niemożliwością, żeby on załapał wszystko w dwa dni. Na pewno zajmie to trochę czasu, ale już po nim widać, że on po prostu potrafi bardzo dobrze grać w koszykówkę i jeden czy drugi system dla niego pewnie nie sprawia żadnego problemu. Na pewno będzie dla nas bardzo dużym wzmocnieniem, co już dziś pokazał. Na pewno w następnych meczach, jak pozna wszystkich zawodników, zagrywki oraz nasze założenia w obronie, będzie jeszcze lepiej.

A na to macie bardzo dużo czasu. Najpierw przerwa przed Pucharem Polski, a do meczu ligowego ponad miesiąc. To taki idealny moment na wzmocnienie i wprowadzenie nowego zawodnika?

Nie wiem czy jest to dobry moment. Jak się wygrywa, to każdy moment jest dobry i taka jest prawda. Mamy teraz trochę czasu, na pewno będzie to dla Quintona potrzebne, żeby po prostu z nami trochę potrenować. Najpierw będziemy przygotowywać się do Pucharu Polski. Mamy ponad dziesięć dni, więc to na pewno będzie działało na jego, jak i naszą korzyść. Teraz skupiamy się na tym, żeby zagrać dobrze w turnieju, a później znów czeka nas przerwa. Tak ten kalendarz jest ułożony, że teraz będzie grała reprezentacja i nic z tym nie zrobimy. Będziemy dużo trenować bez meczu. Trochę szkoda.

Jedno ze spotkań naszej kadry odbędzie się w Hali Mistrzów. Włocławscy kibice wypełnią trybuny?

Nie wiem, nie jest to pytanie do mnie. Na pewno tutaj jest zapotrzebowanie na koszykówkę. Myślę, że ta przerwa, w której nie będziemy grali, na pewno skłoni kibiców do przyjścia na reprezentację. Na pewno ta hala będzie wypełniona po brzegi.

A zawodnicy Anwilu też się wybiorą na mecz z Kosowem?

Podejrzewam, że tak. Tylko, czy trener da nam wolne, czy nie będziemy mieli w tym czasie treningu. Mam nadzieję, że nie, bo fajnie byłoby zobaczyć reprezentację. Ale to wszystko zależy od trenera.

z Hali Mistrzów, Marcin Rutkowski


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
   
Powiadom o