W drugi dzień turnieju, reprezentacja Polski zmierzyła się z kadrą Łotwy, która wcześniej przegrała z Gruzinami. Polacy na początku czwartej kwarty kontrolowali przebieg meczu, ale chwilowe rozluźnienie w końcówce pozwoliło przeciwnikowi wrócić do gry. Ostatecznie gracze Mike’a Taylora nie pozwolili sobie wypuścić wygranej z rąk.

POLSKA – ŁOTWA 80:76 (18:14, 22:17, 19:13, 21:32)

STATYSTYKI

Mimo porażki z Litwą, Polacy pokazali w tym starciu kawał serca do gry. Na drugi mecz turnieju wyszli taką samą piątką – Koszarek, Ponitka, Waczyński, Cel, Kulig. Wynik dobrą akcją dwójkową z Koszarem otworzył Cel trafiając z dalekiego półdystansu. Obie drużyny w pierwszych minutach spotkaniach popełniły serię strat. Polacy wyraźnie stawiali na rozwiązania dwójkowe z wykorzystaniem Cela i Kuliga. Mieliśmy jednak problem z odpowiednim dbaniem o piłkę. W niecałe sześć minut aż siedem strat biało-czerwonych po nieprzemyślanych podaniach. Na tablicy wyników było 6:5 dla drużyny Mike’a Taylora. Tym razem szkoleniowiec znacznie dłużej grał zawodnikami pierwszej piątki. Ale dopiero, gdy na 4 minuty przed końcem kwarty z ławki wszedł A.J. Slaughter i trafił z indywidualnej akcji, udało się przełamać kilkuminutowy ofensywy zastój.

Pod koniec odsłony otwierającej mecz, Polacy popisali się dobrą kontrą zakończoną trójką Przemysława Zamojskiego z lewego skrzydła. Na przerwę schodziliśmy z prowadzeniem 18:14 po buzzer-beaterze Tomka Gielo. Drugą kwartę otworzyliśmy defensywnym ustawieniem z czwórką Gielo, Sokołowski, Gruszecki, Czyż. W takiej konfiguracji za atak odpowiedzialny jest Slaughter. Po punktach Sokoła spod kosza, przewaga podopiecznych Taylora urosła do 7 oczek. Łotysze poprosili o przerwę. Rywal dobrze rozciągał grę, zmuszając Polaków do zamykania pozycji strzelcom. Na tym etapie rywalizacji, rzuty z dystansu nie były jednak mocną stroną tego zespołu. Po trójce w kontrze Slaughtera, przewaga biało-czerwonych wynosiła już 33:22.

Na drugą połowę wychodziliśmy z 9-punktowym prowadzeniem. Trener Taylor wrócił do swojej pierwszej piątki, ale obraz meczu pozostawał taki sam. Polacy cały czas grali z przewagą, którą kontrolowali. Łotysze nie mieli w zanadrzu żadnej serii punktów. Nasi starterzy zmieniali tempo gry, czasami atakując w pierwszych sekundach, czasami budując akcje pozycyjne. Mecz kontrolne są właśnie po to, by znaleźć odpowiedni balans i lepiej poznać swoje potrzeby. Podopieczni Taylora sprawnie radzili sobie z kreowaniem otwartych pozycji. Trójka Ponitki po podaniu Kuliga ze środka pola i 15-punktowa przewaga. Mijały minuty aż w końcu Janis Blums na 7 minut przed końcem meczu przymierzył z dystansu. Szkoleniowiec Polaków poprosił o przerwę, by wybić przeciwnika z ofensywnego rytmu.

Łotysze zwietrzyli szansę i zaczęli grać agresywniej po obu stronach parkietu. Gorące głowy ostudziły trójki Przemka Zamojskiego i A.J.-a Slaughtera. Na 4 minuty przed końcem spotkania, Polacy prowadzili 73:62. Jeszcze jedna trója niezwykle aktywnego w końcówce Zamoja pokazała, że w osobie zawodnika Stelemtu BC Zielona Góra, coach Taylor również ma niezwykle skuteczną ofensywną broń z ławki. Na minutę przed końcem, po jeszcze jednej trójce Blumsa i błędzie Polaków przy wybiciu piłki, strata rywala zmalała do 4 oczek. Straciliśmy 5 oczek w przeciągu dwóch sekund. Wspomniany Blums niemal samodzielnie doprowadził do remisu trafiając dla swojej drużyny wielkie rzuty z dystansu. Zwycięstwo biało-czerwonych ostatecznie przypieczętowały dwa trafione wolne Łukasza Koszarka. W czwartej kwarcie Łotysze zdobyli aż 32 punkty.

POLSKA: Czyż 6, Cel 9, Slaughter 13, Kulig 8, Zamojski 9, Ponitka 14, Waczyński 0, Koszarek 6, Gielo 7, Gruszecki 4, Hrycaniuk 2, Sokołowski 2

ŁOTWA: Bertans 10, Timma 6, Smits 14, Skele 9, Grazulis 12, Ausejs 6, Lejasmeiers 3, Gromovs 1, Peiners 2, Meiers 0, Blums 13


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
   
Powiadom o