Georgetown University – Fabryka gigantów

Georgetown University – Fabryka gigantów
Lipiec 29 14:51 2017 Print This Article

Powodów do napisania tego tekstu jest kilka. Niesamowita historia przyjaźni i zaciętej rywalizacji pomiędzy Patrickiem Ewingiem a Alonzo Mourningiem. Postać trenera Johna Thompsona, mentora i wychowawcy wielu znakomitych środkowych, szkoleniowca twardego, apodyktycznego i odnoszącego wspaniałe sukcesy z drużyną Hoyas. Jednak głównym bodźcem jest zawód spowodowany spadkiem znaczenia pozycji centra oraz niedobór klasycznych wieżowców robiących różnicę w pomalowanym.

Może jestem staroświecki i pewnie wielu z was nazwie mnie niepostępowym. Może moje poglądy pochodzą z innej epoki, ale jakoś nie mogę się przekonać do stylu gry prezentowanego przez większość obecnych centrów. Brakuje mi bezkompromisowej walki pod koszem, brakuje mi okładania się łokciami, agresji i kropli krwi na parkiecie. Tęsknię za twardymi zasłonami stawianymi przez atletycznie zbudowanych zawodników i blokami, które ekspediowały piłkę w ręce fanów siedzących w odległych rzędach. Termin stretch five wywołuje u mnie niesmak i natychmiastową chęć powrotu do klasyki gatunku, czyli masywnych, walecznych gladiatorów niszczących obręcze, łamiących tablice, onieśmielających przeciwników i dominujących w pomalowanym. Gdzie oni są? Dlaczego koszykówka tak łatwo zrezygnowała z gigantów? Czy to już nie jest gra dla wysokich ludzi? Założę się, że John Thompson, legendarny trener Hoyas, zgodziłby się ze mną w całej rozciągłości. Jestem pewien, że ten wybitny szkoleniowiec zaklął siarczycie słysząc jak Dwight Howard deklarował, że podczas tegorocznego offseason zamierza skupić się na poprawie swojego rzutu zza łuku.

Coach Thompson miał jasno sprecyzowany pogląd na koszykówkę. W środku znajdował się dominator, który swoją twardą grą po obu stronach parkietu ułatwiał zadanie partnerom z zespołu. Przez lata tak właśnie wyglądał i funkcjonował skład Hoyas. Skoncentrowana na defensywie gra drużyny z Waszyngtonu skupiała się wokół środkowego, otoczonego solidnymi zadaniowcami gotowymi nadać ton rywalizacji na boisku. Wyjątkiem od reguły był czas rządów Allena Iversona, ale to tylko pokazuje jak bardzo trener Thompson był wierny swojej filozofii gry. Niesamowity zmysł, niekwestionowany autorytet oraz bogate doświadczenie czarnoskórego szkoleniowca pozwalały dostrzec, pozyskać i rozwinąć niejeden talent na pozycji centra. Uczelnia z D.C. od lat znana jest ze znakomitej pracy z dryblasami doskonale radzącymi sobie w pomalowanym. Myśląc o Georgetown University mam przed oczami długą listę świetnych zawodników podkoszowych, graczy, którzy z gry pod obręczą uczynili niemal sztukę. Poniższa piątka to moje subiektywne zestawienie najlepszych centrów wychowanych przez trenera Thompsona.

5. Roy Hibbert

4. Greg Monroe

3. Dikembe Mutombo

2. Alonzo Mourning

1. Patrick Ewing

Tu podaj tekst alternatywny

Wojciech Zwaduch
Wojciech Zwaduch

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Georgetown University – Fabryka gigantów"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marcin
Gość

Powinni rozciągnąć boiska o 1 metr szerokości i przesunać linie rzutów za 3 też o 1 m to wtedy pozycja centra miała by większy sens suktecznosc za 3 była by niższa

Adrian
Gość

Nie byla by duzo nizsza, zawodnicy dostosowali by sie do takiej odleglosci. Wystarczylo wprowadzic przepis, ktory ulatwia centrom i juz bedziesz mial comback

Cikos
Gość

Eeenoooo…..tak fajnie sie to czytalo,myslalem,ze to preludium do czegos wiecej,a tutaj po zdjeciach…..zonk…..
Mimo wszystko dziekuje za ten wstep:-)

Grzegorz Es
Gość

a tymczasem trzech centrów którzy w ostatnich 30 latach coś wygrali to Shaq , Olajuwon, i David Robinson całkiem nieprzypadkowo z innych uczelni 😉

Alan
Gość

Mourning też zdobył mistrzostwo – fakt, że jako rezerwowy i na koniec kariery, ze świetną ekipą i wyżej wspomnianym “Shaqiem”, ale zawsze:)

wpDiscuz