Eurobasket 2017: Słoweńcy mistrzami Europy!

Eurobasket 2017: Słoweńcy mistrzami Europy!
Wrzesień 17 23:24 2017 Print This Article

Po bardzo ciekawym meczu o 3. miejsce kibice nie mogli doczekać się wielkiego finału. Mimo wielu błędów, upadków i głupich decyzji z obydwu stron to Słoweńcy zdobyli ostatecznie upragnione złoto! 

Hiszpania- Rosja 93:85

O godzinie 18.30 Hiszpanie zmierzyli się z Rosjanami. La Roja prowadzeni przez fenomenalnych tego dnia braci Gasol zdołali skutecznie przeciwstawić się Sbornej. Rosjanie mieli szansę przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę w 4 kwarcie, lecz zawiodła ich przede wszystkim skuteczność. Hiszpanie przypieczętowali wygraną kilkoma atakami wracając do domu z brązowym medalem.

Słowenia- Serbia 93:85

Dwa małe kraje, dwa wielkie koszykarskie serca- tak można było zapowiedzieć to, co czeka nas w wielkim finale tegorocznych mistrzostw Europy. Niepokonana dotychczas Słowenia z meczu na mecz wydawała się coraz pewniejsza swoich możliwości. Wygraną przeciwko Hiszpanii Dragić i spółka tak zaostrzyli apetyt kibiców, że Ci nie wyobrażali sobie innego scenariusza niż zdobycie złotego medalu. Z kolei Serbowie udowodnili, iż pomimo braków kadrowych zespołowy styl gry również potrafi siać niemałe zniszczenie.

Igor Kokoskov zaskoczył zebranych na hali i od pierwszych minut meczu zamiast Anthonego Randolpha mogliśmy zobaczyć Edo Muricia. Decyzja była zaskoczeniem, ponieważ skrzydłowy do tej pory odgrywał w zespole raczej marginalną rolę. Potwierdzał to chociażby wspomniany mecz przeciwko Hiszpanii, gdzie nie zagrał ani minuty. Murić zaskoczył jednak i zdobył pierwsze 4 punkty swojego zespołu. Zawodnicy obu drużyn od pierwszych minut wyglądali na niezwykle skupionych i przede wszystkim pewnych własnych możliwości. Serbowie chcąc uniknąć szkody ze strony Dragicia próbowali zamykać mu drogę do kosza, często podwajając go, a nawet potrajając. W ataku punkty dla Serbów zdobywali głównie podkoszowi. Pierwsze 8 należało odpowiednio do Kuzmicia (6) oraz Macvana (2). Co ciekawe serię wysokich przerwał dopiero w piątej minucie kwarty Jović. Słowenia dawała sobie z tym radę przeciskając się przez szczelne zasieki rywala. Po krótkiej grze punkt za punkt Aleksandar Djordiević wprowadził na boisko tajną broń przeciwko Rosji- Bobana Marjanovicia. Środkowy owszem wywołał niemałe zamieszanie pod koszem Słoweńców, lecz brak prędkości zemścił się na nim po bronionej stronie parkietu. Wykorzystali to nieugięci jak zawsze Dragić oraz Doncić. Serbowie próbowali nadrabiać naciskiem od połowy boiska. Marjanoviciowi skończyły się naboje, więc do natarcia przystępuje Bogdanović, który buduje 5- punktową przewagę. Korzystny rezultat nie utrzymał się jednak długo. Serbowie zaczęli być nieskuteczni popełniając liczne proste błędy. Zostali za to ukarani przez siekającego z siedmiu metrów Prepelicia. Mimo to pierwsza ćwiartka 20-22 dla Serbów!

Do tej pory mało widoczny Dragić i Doncić, którzy byli skutecznie pozbawiani swoich przewag. Zadowoleni ze swojej pracy Serbowie nie wiedzieli jednak co czeka ich już za kilka minut.

Słoweńcy widocznie zawiedzeni pierwszymi dwunastoma minutami ruszyli do ataku. Początkowo mimo zniwelowania przewagi przeciwnika nie mogli zatrzymać niepokornego Bogdanovicia. Zawodnik Kings był podczas jednej z akcji faulowany, aż 3 razy(!). Spokój lidera serbskiego zespołu udzielał się reszcie drużyny, która raz po raz inteligentnym rozrzutem piłki znajdowała pozycje do rzutu. Dobra passa musiała się jednak kiedyś skończyć. Zwłaszcza, że Słoweńcy rozpędzali się z każdą sekundą. Znowu bardzo dobrą zmianę dał Prepelić, lecz prawdziwy sygnał do ataku dał Luka Doncić. 18- latek najpierw wykonał rajd między obrońcami by po tym wznieść się w powietrze. Tam zgubił przyklejonego dotychczas obrońcę i efektownie wpakował piłkę do kosza. Halę Sinan Erdem Dome wypełnił doping słoweńskich kibiców, którzy gorąco wspierali swoich idoli. Słowenia zaczęła grać jak z nut. Rytm złapał przed wszystkim Dragić dziurawiąc siatkę rywala kolejnymi celnymi rzutami. Jego tempa nie wytrzymały kolana Jovicia, dlatego rozgrywający postanowił z powodu bólu opuścić parkiet. Kibice po faulu na Dragonie skandują- Mvp! Mvp!

Słowenia wysuwa się na 10- punktowe prowadzenie. Serbowie próbują przetrwać nawałnicę. Jednym ze sposobów jest chociażby próba gry niższym składem. Run 6-0 nie robi jednak na Słoweńcach wrażenia. Dragić po raz kolejny nie daje złudzeń rywalom. Dragon zaaplikował rywalom w tej odsłonie, aż 23 z 28 zdobytych punktów.

Drugą połowę rozpoczął Dragić kontynuując oblężenie wroga. Serbowie nie mogli znaleźć sposobu by zatrzymać lider rywali, który co rusz znajdował luki w serbskiej obronie. Podopieczni Djordjevicia próbowali wrócić do taktyki z pierwszej kwarty. Niestety, bezskutecznie. Słabo prezentował się za to Doncić podejmujący bardzo dziwne i często błędne decyzje. Co gorsza nagle na 4.44 przed końcem kwarty zawodnik w wyniku walki o zbiórkę doznaje urazu kostki. Sztab medyczny zespołu transportuje go na ławkę, gdzie Doncić cały czas zmaga się z bólem. Jego absencja daje jasny sygnał Serbii, która zaczyna akcję odwetową. W jej wyniku przewaga Słoweńców zmalała do czterech punktów.

Czwarta kwarta zapowiadała się wybornie! Obydwie drużyny szły cios za ciosem. Dobre minuty dał niewidoczny do tej pory Jaka Blazić. Serbowie prowadzeni przez bardzo zmotywowanego Macvana zdołała wyjść na prowadzenie. Chwilę później uśmiechy z ich twarzy zmazała trójka Prepelicia. Szybko odpowiedzieli mu odpowiednio Macvan i Bogdanović. Akcję 2+1 zaliczył później Anthony Randolph. To właśnie skrzydłowy razem z Prepeliciem przejęli końcówkę spotkania, podczas gdy od gry odsunięto Gorana Dragicia. Słoweński duet okazał się zabójczy i w najważniejszych minutach zapewnił zespołowi 6-punktową przewagę. Serbia próbowała odpowiedzieć, lecz ich rzuty były blokowane albo po prostu niecelne. Zawodził szczególnie niezawodny o tej porze spotkania Bogdanović. To właśnie jego niecelna próba odebrała Serbom szansę podjęcia walki. Ostatecznie Słoweńcy serią rzutów wolnych zdobyli pierwsze w historii mistrzostwo Europy zostając jedyną niepokonaną ekipą turnieju! 35 punktów zdobył Goran Dragić. Czapki z głów Panowie! To był naprawdę dobry mecz!

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "Eurobasket 2017: Słoweńcy mistrzami Europy!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andre
Gość

Świetne widowisko, świetne mistrzostwa! Jak NBA będzie dalej szła w stronę show, to poważnie polecam wszystkim europejskie rozgrywki. Mam nadzieję, że Canal+ będzie miał znowu Euroligę, a polskie zespoły coś pograją w Lidze Europy. Mam nadzieję, że będziecie więcej pisali o polskiej lidze, lidze hiszpańskiej i oczywiście o pucharach. Dużo osób 30 i 40+, którzy wychowali się na NBA przełomu wieków woli koszykówkę FIBA, która bardzo się poprawiła (sędziowanie, dynamika, zasady i ciągle twarda obrona) od dzisiejszej NBA, gdzie wszystko nastawione jest na show …

Cikos
Gość

Swieta slowa.Bo liczy sie koszykowka,a nie pseudo rywalizacja.

jestem przed swoim prime
Gość
Co Wy Wiecie o koszykówce… NBA to może show, ale na obecną chwilę najskuteczniejszy na Ziemi. Reprezentacja USA wygrywa wszystko w czym uczestniczy, a to właśnie zawodnicy z NBA byli najbardziej wyrazistymi postaciami swoich drużyn. Dragić, Bogdanović, bracia Gasol, Mozgov – rzucam tylko częścią nazwisk czołowej czwórki mistrzostw. Każdy z tych graczy robi show w NBA, a w koszykówce reprezentacyjnej należy do najbardziej wyrazistych postaci na parkiecie. To taktyka z NBA kształtuje taktykę w koszykarskim świecie, a nie odwrotnie. Faule w FIBA gwizdane często jako niesportowe, gwizdane są w NBA jako zwykłe. Jeśli kogoś jara taktyczne przerywanie szybkich ataków zamiast… Czytaj więcej »
Cikos
Gość

MVP spotkania powinien zostac trener Sloweni.Po tym,jak w 4kw.Dragic oddaje cztery cegly,robi strate i glupi faul,ten sadza go na lawce do konca meczu.Posadzil zawodnika,ktory mial 33pkt. i do tego momentu rzadzil na parkircie.Mecz w tej chwili byl na styku.Doncic kontuzja,Dragic lawka-mistrzostwo swiata.Rezerwa dociagnela mecz do konca.Brawo Slowenia!!!
Z calym szacunkiem,ale Djordevic musi sie jeszcze wiele,wiele nauczyc o trenerce.

jestem przed swoim prime
Gość
A ja chciałem napisać, że Słoweńcy pojechali w najsilniejszym możliwym składzie. Serbowie pojechali bez Teodosicia, Jokicia, Bjelicy, Zagoraca. Z takim składem Serbowie mogli być może wcześniej odpaść, ale i mogli zniszczyć Słoweńców w Finale. Kto oglądał w akcji Teodosicia, wie jak on potrafi napędzać grę drużyny. Byłby absolutnie wielką przeciwwagą do Dragicia, którego w pierwszej połowie Serbowie nie umieli zatrzymać. Później była już szarpanina, by dopaść przeciwnika, który cały czas był o te kilka punktów dalej. W europejskiej koszykówce przy wyrównanych drużynach te kilka punktów często wystarcza do zwycięstwa. Dobry przykład, to również mecz o 3 miejsce: Hiszpanie byli w… Czytaj więcej »
Pablo
Gość

Zgadzam się., kawał dobrej trenerki Z tego co pamiętam chyba był asystentem trenera w Detroit jak zdobywali mistrzostwo NBA ? Szkoda ze reprezentacja Polski nie ma tak doświadczonego trenera choć pewnie z naszymi asami to nawet taki trener by nie pomógł (1.30 do konca meczu 9 punktami do przodu i przegrać?? to pokazało jak byliśmy orzygotowani na te mistrzostwa .Dramat !!!

krrr
Gość

mega mecz…. faktycznie musial miec jaja sadzajac go na lawce w koncu to lider nie? No i i slowency sie nie zestali w gacie i nie odpuscili … glebia skladu to jest to 😉 pomyslec tylko co by bylo jak by serbia grala pelnym skladem… bo przeciez pare gwiazd odpaldlo….

Cikos
Gość

Troche doczytalem i okazalo sie,ze Dragic mial potworne skurcze,ktore nie pozwalaly my na gre 🙂

Mateusz
Gość

Największa różnica na korzyść koszykówki Europejskiej vs. NBA to taka, że mecz 40 minutowy może trwać około 2 godzin. W NBA spotkania trwają czasem po 3,5 godziny. Pan Silver myśli o skróceniu czasu gry, żeby mecze tyle nie trwały. Problem leży chyba gdzie indziej…. 😉 Jeden raz w życiu próbowałem obejrzeć Super Bowl – niestety reklamy przerywane grą jakoś mnie nie zainteresowały….Szkoda, że NBA chyba zmierza w tym kierunku.

Cikos
Gość

No i Dragic oficjalnie zakonczyl reprezentacyjna kariere😊

wpDiscuz