Hit Energa Basket Ligi i mecz na szczycie tabeli dla BM Slam Stali! Ostrowianie pokonali Stelmet Eneę BC Zielona Góra 78:70. W innym spotkaniu PGE Turów Zgorzelec zatrzymał serię zwycięstw Rosy Radom – wygrał 83:80. 

BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski – Stelmet Enea BC Zielona Góra 78:70

Mistrzowie zdecydowanie lepiej weszli w ten mecz i po trafieniu Vladimira Dragicevicia prowadzili 8:2. Później przewaga gości wzrosła do nawet 14 punktów! Nie do zatrzymania był Boris Savović, a po 10 minutach Stelmet Enea wygrywał 26:10. Drugą kwartę BM Slam Stal rozpoczęła od dwóch trójek i zmniejszała straty. Po późniejszym rzucie z dystansu Michała Chylińskiego zbliżyła się nawet na siedem punktów. Dobra końcówka pierwszej połowy w wykonaniu zielonogórzan pozwoliła im jednak prowadzić 41:32.

Trzecia kwarta była zupełną odwrotnością poprzednich. Tym razem to ostrowianie przejęli inicjatywę. W pewnym momencie zanotowali serię 12:0 i po akcjach Nikoli Markovicia prowadzili już 47:44. Ostatecznie dzięki trafieniu Szymona Łukasiaka gospodarze wygrywali po 30 minutach gry siedmioma punktami. W czwartej kwarcie sprawy w swoje ręce starał się brać Łukasz Koszarek, a po dwóch trójkach Martynasa Geceviciusa zespół trenera Andreja Urlepa znowu był na prowadzeniu. Czym odpowiedzieli gospodarze? Serią 10:0 i popisami Nikoli Markovicia! Koszarek starał się walczyć o lepszy wynik, ale nie był w stanie zmienić sytuacji. W końcówce trafiał jeszcze Jure Skifić i to BM Slam Stal zwyciężyła 78:70.

Nikola Marković zdobył dla gospodarzy 19 punktów i 4 zbiórki. Po 13 punktów dla gości rzucili Łukasz Koszarek i Boris Savović.

PGE Turów Zgorzelec – Rosa Radom 83:80

Początek spotkania był bardzo wyrównany, chociaż można było zauważyć małą przewagę drużyny ze Zgorzelca. Końcówka kwarty należała jednak do gości, którzy po akcji Ryana Harrowa wygrywali 20:16. W drugiej części meczu PGE Turów odzyskał prowadzenie, ale obie strony miały pewne problemy w ofensywie. Mecz był przez to cały czas bardzo zacięty – ostatecznie po dobitce Igora Zajcewa to ekipa trenera Wojciecha Kamińskiego wygrywała po pierwszej połowie 37:36.

W trzeciej kwarcie Rosa miała już pięć punktów przewagi, ale gospodarze błyskawicznie to niwelowali. Radomianie nie dawali jednak za wygraną, a niezwykle aktywny był Patrik Auda. Starał się na to odpowiadać m.in. Karolis Petrukonis, ale to to goście prowadzili po 30 minutach 63:57. Zaraz na początku czwartej kwarty PGE Turów zbliżył się na punkt, a później zdobył przewagę dzięki akcji 2+1 Roda Camphora. To stawiało ekipę trenera Michaela Claxtona w lepszej sytuacji w końcówce. W kluczowym momencie rzuty wolne trafił Robert Skibniewski i to PGE Turów zwyciężył 83:80.

fot. Andrzej Romański / PLK

źródło: plk.pl

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
   
Powiadom o