King Szczecin pokonał w Stargardzie Spójnię 95:64 w meczu oficjalnie inaugurującym sezon 2018/2019 Energa Basket Ligi, a Wicemistrzowie Polski wygrali przed własną publicznością z Rosą Radom 89:70.



King świetnie wszedł w to spotkanie, a po trafieniu Pawła Kikowskiego prowadził nawet 6:0. Pierwsze punkty dla Spójni po powrocie do ekstraklasy rzucił z kolei Piotr Pamuła. Jednak po chwili przewaga gości wzrosła nawet do dziewięciu punktów. Szczecinianie świetnie prezentowali się w ataku, a dzięki akcji wykończonej przez Taurasa Jogelę po 10 minutach było 22:8. Początek drugiej kwarty również lepiej układał się dla ekipy trenera Łukasza Bieli. Sytuację stargardzian bardzo starał się zmieniać Anthony Hickey, a na parkiecie – mimo małej liczby treningów – pojawiał się także Byron Wesley. W pewnym momencie Spójnia dzięki skutecznym kontrom zmniejszyła straty, ale tylko na chwilę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 42:26.

Trzecia kwarta ponownie była pod pełną kontrolą Kinga. Kolejne trafienia Mateusza Bartosza i Martynasa Paliukenasa powiększyły przewagę tej ekipy nawet do 25 punktów. Spójnia nie mogła też zatrzymać Pawła Kikowskiego i Taurasa Jogeli, a prowadzenie rywali wzrastało. Po 30 minutach było 70:31. Ostatnią kwartę szczecinianie rozpoczęli od serii… 10:0 i całkowicie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. O lepszy wynik walczył jeszcze Piotr Pamuła, ale zwycięzca był już właściwie znany. King wygrał ostatecznie aż 95:64 w meczu oficjalnie inaugurującym sezon 2018/2019 Energa Basket Ligi.

Najlepszym strzelcem gości był Paweł Kikowski, który do 21 punktów dołożył 5 zbiórek. Anthony Hickey zanotował 21 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty dla gospodarzy.

– Zwycięstwo zawdzięczamy naszej ciężkiej pracy w obronie przez 40 minut. Cały czas byliśmy gotowi na to, co może się tutaj stać, więc nie odpuściliśmy. Mieliśmy moment rozluźnienia w trzeciej kwarcie, wróciliśmy skoncentrowani po przerwie. Dzięki temu odnieśliśmy sukces – mówił po meczu trener Kinga Szczecin Łukasz Biela.

– Zagraliśmy dzisiaj złe spotkanie. Ciągle jednak będziemy stawali się lepsi. Mam nadzieję, że po tej porażce nikt nas nie skreśli, bo my ciągle będziemy walczyć. Chcemy grać twardo i odnosić zwycięstwa – tłumaczył Anthony Hickey ze Spójni Stargard.

Ostrowianie lepsi od Rosy

Rosa w pierwszych minutach spotkania zaskoczyła rywali – po trafieniu Artura Mielczarka prowadziła 6:2. Ostrowianie powoli wchodzili jednak w swój rytm – kolejne trafienia Daniela Szymkiewicza dawały im przewagę. Mimo niezłej postawy Filipa Zegzuły, to BM Slam Stal po 10 minutach była lepsza o sześć punktów. W drugiej kwarcie coraz lepiej radził sobie Mike Scott, a w dodatku skuteczny był Michał Chyliński. Radomianie mieli problemy z utrzymaniem ofensywnego tempa gospodarzy. Po trójce Michała Nowakowskiego pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 45:31.

Kolejne rzuty z dystansu Nowakowskiego ułatwiały sytuację ekipy trenera Wojciecha Kamińskiego. Następne trójki w wykonaniu Mike’a Scotta i Łukasza Majewskiego sprawiały, że przewaga gospodarzy wzrosła do 23 punktów. Później skuteczny był co prawda Cullen Neal, ale to BM Slam Stal po 30 minutach rywalizacji prowadziła 70:52. Ostrowianie całkowicie kontrolowali sytuację, a ekipa trenera Roberta Witki nie była w stanie odrobić tak dużych strat. Czwarta kwarta była może już trochę bardziej wyrównana, ale niczego nie zmieniła. Gospodarze odnieśli zdecydowane zwycięstwo – 89:70.

W ekipie BM Slam Stali najlepszy był Michał Nowakowski, który rzucił 17 punktów (3/4 z dystansu). W Rosie wyróżniał się Cullen Neal – zanotował 20 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty.

źródło: plk.pl

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o