To już pewne – Czarni Słupsk po 19 latach spędzonych w ekstraklasie znikają z koszykarskiej mapy Polski. Zespół, który obok Anwilu Włocławek i Trefla Sopot miał najdłuższy staż na najwyższym poziomie rozgrywkowym, utonął w długach. Zdążył jednak zapisać piękną kartę w historii krajowej koszykówki.


Na nic apele, na nic prośby – zadecydowała czysta matematyka. Aby klub mógł utrzymać się przy życiu, natychmiast potrzebne były pieniądze. W listopadzie dziennikarze informowali, że długi „Czarnych Panter” sięgają niemal dwóch milionów złotych. Do tego trzeba doliczyć jeszcze co najmniej połowę z tej kwoty na bieżące funkcjonowanie.

Ciężko było jednak liczyć na to, że Czarni znajdą taką sumę. W maju ubiegłego roku stracili swojego sponsora tytularnego – Grupę Energa. Współpraca, która rozpoczęła się 12 lat wcześniej, stała się nieopłacalna, ale nie finansowo, tylko marketingowo. Jeszcze rok wcześniej obie strony podpisały umowę, na mocy której firma miała wspierać drużynę do 2019 roku. Co takiego się zmieniło? Sponsor uznał, że straty wizerunkowe jakie ponieśli Czarni po aferze z nieprawidłowościami finansowymi i niejasną działalnością byłego generalnego menadżera Marcina S. (śledztwo w tej sprawie ciągle jest w toku) oraz zamieszanie z kontraktem Jarosława Mokrosa mogą obciążać również konto Grupy Energa. Wtedy po raz pierwszy zapaliła się lampka ostrzegawcza.

Kolejny taki moment przyszedł przed startem obecnego sezonu. Czarni potrzebowali wsparcia kibiców, żeby w ogóle przystąpić do rozgrywek. Fani „Czarnych Panter” zorganizowali w internecie zbiórkę pieniędzy – niemal 1200 osób zgromadziło ponad 230 tysięcy złotych. Cel został osiągnięty, bo kibice na swoich barkach wnieśli drużynę na parkiet hali Gryfia.

Słupszczanie nie mogli natomiast liczyć później na pomoc miasta – Ratusz miał przekazać 500 tysięcy złotych w styczniu na ratunek klubu. Wstrzymał jednak wypłatę tej transzy, bo pieniądze publiczne nie mogły być przeznaczone na spłatę długów. Z kolei o innej formie dotacji nie było mowy. Miasto miało związane ręce, bo nie było udziałowcem spółki akcyjnej Słupskiego Towarzystwa Koszykówki Sportowa. W praktyce oznacza to tyle, że nie mogło wspierać ich jako udziałowiec, a pieniądze przelewało wyłącznie w ramach, tak zwanej, „promocji miasta poprzez sport”. Z ponad 12 milionów złotych przeznaczonych w budżecie Słupska na kulturę fizyczną na rok 2018 nawet złotówka nie trafiła zatem na konto „Czarnych Panter”.

Sukces zwolenników słupskiej koszykówki ma gorzki posmak. Owszem, udało się przetrwać weryfikację przedsezonową – klub otrzymał licencję warunkową ze względu na braki formalne. Udało się nawet przekonać do gry zawodników, którzy spokojnie znaleźliby angaż w innych drużynach. Ale nie udało się zrealizować planu o kryptonimie „Przetrwanie”.

Sami koszykarze również czuli pismo nosem. Słupszczanie mieli zaległości w stosunku do innych graczy i trenera (między innymi przegrane sprawy przed Koszykarskim Trybunałem Arbitrażowym w Genewie z byłym szkoleniowcem Donaldasem Kairysem oraz Markiem Zywertem). Nic więc dziwnego, że niektórzy opuścili klub, kiedy nie dostawali wypłaty za swoją pracę. C.J. Aiken rozpłynął się w powietrzu, potem z możliwości rozwiązania kontraktów skorzystali Justin Watts i Dominic Artis. Warto jednak podkreślić, że ci zawodnicy, którzy pozostali na tonącym statku, zdecydowali się dograć sezon do końca. Jak mówił w rozmowie z nami trener Marek Łukomski, gdyby nie decyzja koszykarzy, to sprawa mogłaby rozwiązać się jeszcze szybciej.

W czwartek zawodnicy usłyszeli od szkoleniowca, że ich przygoda w Energa Basket Lidze dobiegła końca. Dzień później oficjalne potwierdzenie padło z ust prezesa Andrzeja Twardowskiego. Sternik klubu potwierdził, że spółka ogłosi upadłość, ale zespół ma jeszcze jedną, ostatnią już szansę na pozostanie w rozgrywkach. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że to już raczej majaczące w oddali widmo niż realny sposób na rozwikłanie jednego z wielu problemów. Sam prezes stwierdził też bardzo asekuracyjnie, że nie czuje się winny temu jak potoczyły się sprawy. Przyznał jednak, że niektóre rzeczy mógł załatwić inaczej. Na pewno miał na myśli lepsze upilnowanie spraw klubowych, szczególnie tych związanych z finansami. Wtedy obyłoby się bez niezapowiedzianej wizyty Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Wszystkie kwestie pozasportowe, które narosły wokół klubu w ciągu kilku ostatnich lat, częściowo przysłoniły fanom to, co najważniejsze – czystą przyjemność z kibicowania swoim ulubieńcom. Czarni Słupsk to przecież zespół, który nieodłącznie kojarzy się z występami w koszykarskiej ekstraklasie. Co więcej, jest to przecież czterokrotny medalista Mistrzostw Polski.

„Czarne Pantery” trafiły po raz pierwszy w historii na najwyższy szczebel w kraju (ówczesną I ligę) w sezonie 1998/1999. Wtedy też w decydującej dwumeczowej serii zawodnicy prowadzeni przez trenera Mirosława Lisztwana pokonali Astorię Bydgoszcz. W tym składzie był chociażby Rafał Frank, obecny asystent Marka Łukomskiego. Można powiedzieć, że końcówka XX wieku sprzyjała aspirującym debiutantom, bo awans z drugiej grupy wywalczyli sobie też koszykarze Cersanitu Nomi Kielce – również po raz pierwszy w historii.

W swoim premierowym sezonie w I lidze KS Brok Alkpol Czarnym Słupsk udało się zakończyć rundę zasadniczą na 5. pozycji. Po przegranych meczach ze Stalą Ostrów Wielkopolski oraz Komfortem Farbo Stargardem Szczecińskim i Cersanitem Nomi Kielce spadli ostatecznie na 8. lokatę. Kibice nie mogli jednak narzekać na nudę, bo byli świadkami takich zwycięstw jak to ze Śląskiem Wrocław (75:58), ale też i porażek – przykładowo z Hoop Pekaes Pruszków (75:92). Z zapartym tchem śledzili poczynania takich graczy jak chociażby Zdravko Radulović, już wtedy 33-letni weteran z Jugosławii, srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich w Seulu z 1988 roku oraz mistrz Europy ze swojej ziemi z 1989.

Historia lubi się jednak powtarzać. Oczekiwanie na pierwszy medal Mistrzostw Polski przedłużały kłopoty finansowe, które dotknęły klub już w następnych rozgrywkach. Podobnie jak teraz zawodnicy nie dostawali pieniędzy za grę. Co ciekawe, udało się wtedy zbudować naprawdę solidny skład. Koszulki Czarnych Słupsk zakładali, między innymi, doskonale znany polskim kibicom Andrzej Pluta czy God Shammgod – człowiek, którego imieniem ochrzczono jeden ze zwodów. Skończyło się zaledwie na 8. miejscu w klasyfikacji końcowej. Na szczęście problemy pozasportowe nie storpedowały całej pracy sztabu szkoleniowego i zawodników.

Najlepsze sezony to oczywiście takie, w których na resztę ekip można spoglądać z wysokości podium. W przypadku „Czarnych Panter” był to czterokrotnie najniższy stopień. Długo wyczekiwany sukces przyszedł w sezonie 2005/06, pierwszym, w którym drużyna występowała pod nazwą Energa Czarni Słupsk. Z bilansem 16 zwycięstw i 10 porażek ekipa z Pomorza przystępowała do fazy play-off w dobrych humorach. Trener Igor Griszczuk miał do dyspozycji, między innymi, kapitana Przemysława Frasunkiewicza (obecnie trener Asseco Gdynia), Marcina Fliegera (obecnie Polpharma Starogard Gdański) oraz Białorusina Aleksandra Kudriawcewa (zakończył karierę). Wygrana ze Śląskiem Wrocław, porażka z późniejszym mistrzem i hegemonem z tamtych lat Prokomem Trefl Sopot, a na końcu triumf z Polpakiem Świecie – takie serie zapewniły „Czarnym Panterom” pierwszy brązowy medal Mistrzostw Polski w historii oraz miejsce w annałach krajowej koszykówki.

Potem Czarni Słupsk stawali na najniższym stopniu podium w sezonach 2010/11, 2014/15 i 2015/16. W międzyczasie zawodnicy występowali także w Pucharze Polski, ale nigdy nie mieli okazji wznieść tego trofeum ponad głowy.

Wiele nazwisk, wielu bardzo dobrych i niekiedy barwnych koszykarzy przewinęło się przez szeregi Czarnych Słupsk w ciągu tych 19 lat występów w polskiej elicie. Ciężko wyobrazić sobie, że zespół z takimi tradycjami rzuca ręcznik i to nie z powodów sportowych. Pozostaje więc pytanie czy klub odrodzi się w przyszłości niczym feniks z popiołów i ponownie będzie występował wśród najlepszych. Chociaż nie… Należy po prostu zapytać ile czasu zajmie im powrót.

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
jestem przed swoim primekotwafanGrizzfan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Grizzfan
Gość
Grizzfan

Bobry Bytom, Hoop Pruszkow, Astoria,Notec, Slask…szkoda ze Czarni dolaczyli do listy tych zespolow.Czekam na moment kiedy Asta,Wks i Notec wroca do ekstraklasy i mam nadzieje ze czarni odrodza sie jak Stal po krotkiej przerwie wracajac do gry

kotwafan
Gość
kotwafan

Zapomniałeś o Kotwicy Kołobrzeg,9 lat w ekstraklasie………………….obecnie Energa Kotwica Kołobrzeg,zdobywcy Pucharu Polski.

jestem przed swoim prime
Gość
jestem przed swoim prime

Szkoda, że taki klub tak kończy… I to jeszcze niecały rok po jednej z najbardziej niesamowitych serii PO w PLK – ubiegłorocznej z Anwilem.