Koszykarze TBV Startu Lublin nie mieli litości dla pogrążonych w kryzysie Czarnych Słupsk. Czerwono-czarni rozbili rywali 107:50 i zafundowali im najwyższą porażkę w tym sezonie. Sami za to po raz trzeci przekroczyli barierę 100 zdobytych punktów.


Czarni Słupsk to zespół, który boryka się z poważnymi problemami pozaboiskowymi. Klub stoi nad przepaścią tonąc w długach. 10 stycznia zarząd podjął decyzję o kontynuowaniu przygody w Energa Basket Lidze. Powstaje pytanie czy nie jest to jednak już tylko łabędzi śpiew. W wizję uratowania klubu nie wierzyła trójka liderów – Dominic Artis, Justin Watts oraz C.J. Aiken – którzy opuścili Halę Gryfią. Bardzo wymowne było także to, że ligowy outsider Legia Warszawa wygrał swoje pierwsze spotkanie w tym sezonie właśnie ze słupszczanami. Burzowe chmury zebrały się nad „Czarnymi Panterami”.

Skoro jednak zapadła decyzja o dalszej grze w EBL, to trzeba było się skoncentrować na pojedynku ze Startem. Na pewno nie można im odmówić waleczności, ale dziewiątka, która przyjechała do hali Globus długo nie mogła się pozbierać i ruszyć do gry. Na trafienie Marcina Dutkiewicza błyskawicznie odpowiedział Lauris Blaus i na tym skończył się udział „Czarnych Panter” w tym meczu. Przynajmniej na jakiś czas. Lublinianie zanotowali serię 11:0 i zmusili trenera Marka Łukomskiego do działania. Po przerwie na żądanie do zaleceń szkoleniowca ponownie zastosował się Łotysz. I ponownie skończyło się na jednej akcji. Goście zawodzili w ataku i przegrywali niemal każdy pojedynek o piłkę na deskach – w sumie gospodarze prowadzili 18:6 w zbiórkach po pierwszej kwarcie, a 51:29 w całym spotkaniu. Pojedyncze zrywy pozwoliły słupszczanom zniwelować nieco straty – przegrywali 12:22.

[ot-video][/ot-video]

Druga partia bliźniaczo przypominała to, co widzieliśmy wcześniej. Czerwono-czarni konsekwentnie grali swoje – cierpliwie budowali akcje i często korzystali z umiejętności Darryla Reynoldsa w walce pod koszem. Z kolei „Czarne Pantery” starały się nie tracić dystansu do rywali. Plan ten był nie tylko bardzo ambitny, ale również niezwykle trudny do zrealizowania. Warto jednak wyróżnić Daniela Walla, bo nie bał się rozpychać łokciami i bez kompleksów wchodzić pod kosz. Miał o tyle utrudnione zadanie, że gospodarze zmuszali go do bardzo fizycznej gry. Start był na fali i prowadził do przerwy 46:24.

Mamy specjalny kod dający dodatkowe 25% zniżki w oficjalnym sklepie Nike na produkty z wyprzedaży! Dowiedz się jak skorzystać z KODU!

Marek Łukomski miał nie lada orzech do zgryzienia. Jego podopieczni kompletnie nie radzili sobie z rozpędzoną ofensywą czerwono-czarnych – Chavaughn Lewis trafiał raz za razem zza łuku i był na dobrej drodze, żeby ponownie zapewnić sobie tytuł najlepszego strzelca meczu. Z kolei słupszczanie najczęściej odbijali się od rywali. Czarni radzili sobie nawet gorzej niż w domowym meczu z Treflem Sopot, kiedy to zdobyli zaledwie 51 punktów. Porażka była pewna, a jedyną niewiadomą pozostawał jej rozmiar.

[ot-video][/ot-video]

Kwestią czasu było kiedy miejscowi przekroczą barierę 100 rzuconych punktów. Trener David Dedek posłał do boju graczy rezerw. Ci potrafili podtrzymać dobrą skuteczność z poprzednich partii. Paweł Kowalski i Jakub Zalewski trafiali z dystansu, Bartłomiej Pelczar zdobywał pierwsze punkty w ekstraklasie, a Wojciech Czerlonko i Bartosz Ciechociński przebijali się w „pomalowane”. Po stronie Czarnych więcej minut dostali za to najmłodsi Andrzej Urban i Piotr Powideł. Ostatecznie Start wygrał 107:50 po bardzo jednostronnym pojedynku.

======

TBV Start Lublin – Czarni Słupsk 107:50 (22:12, 24:12, 32:10, 29:16)

Start: Dutkiewicz 12, Washington 14, Szymański 8 (13 zb.), Mirković 2, Lewis 21 – Ciechociński 4, Kowalski 9, Zalewski 14, Czerlonko 6, Gospodarek 2, Pelczar 4, Reynolds 11

Trener: David Dedek

Czarni: Brandon 14, Seweryn 7, Blaus 7, Bonarek 3, Cesnauskis – Jakubiak 5, Urban 4, Powideł 5, Wall 5

Trener: Marek Łukomski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o