Anwil Włocławek przegrał przed własną publicznością z drużyną Kinga Szczecin 69:74 w niedzielnym spotkaniu Energa Basket Ligi.

Anwil Włocławek – King Szczecin 69:74

Wynik spotkania otworzył Josip Sobin, trafiając spod samego kosza. Chorwacki podkoszowy dołożył kolejne dwa punkty po trafieniu dwóch rzutów osobistych. W odpowiedzi punkty zdobyli Carlos Medlock oraz Tauras Jogela i było już 4:4. Za trzy trafił Quinton Hosley i to włocławianie ponownie prowadzili. Trójkę trafił także Łukasz Diduszko i ponownie był remis. Na ponowne prowadzenie gospodarzy wyprowadził Ivan Almeida, który pofrunął nad koszem po kontrataku. W ostatniej sekundzie kwarty za trzy trafił jeszcze Paweł Kikowski i ostatecznie po dziesięciu minutach gry to King prowadził 17:15.

Drugą odsłonę spotkania lepiej rozpoczęli przyjezdni. Akcją 3+1 popisał się Carlos Medlock i szczecinianie zyskali przewagę 6 punktów. W odpowiedzi akcję 2+1 zanotował Jakub Wojciechowski, czym zmniejszył straty do 3 oczek. King szybko jednak odbudował swoją przewagę i przy rezultacie 25:18 trener Igor Milicić musiał poprosić o przerwę. Rzuty wolne na punkty zamienił Carlos Medlock i na tablicy wyników widniał już rezultat 31:24. Włocławianie szybko jednak zniwelowali straty i po akcji 2+1 Quintona Hosleya był remis 32:32. Ostatecznie po pierwszej połowie prowadził King Szczecin 34:32.

Trzecią kwartę punktami rozpoczęli goście, ale włocławianie po akcji 2+1 Ivana Almeidy oraz trafieniu za trzy punkty Jarosława Zyskowskiego wyszli na niewielkie prowadzenie. W dalszej części gry wynik oscylował w okolicach remisu, a obie ekipy odpowiadały akcjami punkt za punkt. Gospodarze utrzymywali dwupunktowe prowadzenie, a po celnym rzucie wolnym Pawła Leończyka było 49:46. Obie ekipy popełniały sporo przewinień i po dwóch stronach parkietu kibice często oglądali rzuty wolne. Przed decydującą odsłoną meczu to przyjezdni prowadzili 55:53.

Pierwsze punkty w ostatniej kwarcie zdobył Sebastian Kowalczyk, czym powiększył przewagę swojego zespołu. Po punktach w kontrataku Carlosa Medlocka było już 62:58 i trener Milicić po raz kolejny zmuszony był poprosić o przerwę. Do remisu doprowadził Ivan Almeida, a po dodatkowym rzucie wolnym było 63:62 dla Anwilu. Gospodarze utrzymywali prowadzenie. Po efektownej akcji Hosleya i Almeidy włocławianie prowadzili już 66:62. Na dwie minuty przed końcem spotkania był remis 69:69. Ostatecznie lepiej w tej nerwowej końcówce poradzili sobie koszykarze ze Szczecina, którzy wygrali 74:69.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o