Bogatemu słońce w oczy

Bogatemu słońce w oczy
Listopad 13 19:14 2016 Print This Article

Mówi się, że biednemu zawsze wiatr w oczy. Jako że w pojedynku Turowa z Czarnymi biednych nie było (w końcu koncerny takie jak PGE i Energa) to i wiatru też nie, ale za to słońce – tak. O dodatkowym utrudnieniu w postaci aury jeszcze wspomnimy – najważniejsze, że sam mecz był bardzo emocjonujący i zakończył się zwycięstwem Turowa.

Czarni pod słońce

Zespół ze Słupska rozpoczął mecz od 4-punktowej przewagi. Jednak Turów szybko złapał odpowiedni rytm i wyszedł jeszcze w pierwszej kwarcie na prowadzenie 14:6. Po pierwszej części meczu gospodarze prowadzili siedmioma punktami. W tym miejscu warto przypomnieć godzinę rozpoczęcia meczu: 12:40. Jak na złość pogoda była dość ładna i przez szyby świeciło mocne słońce, które najwyraźniej przełożyło się na słabszą postawę Czarnych. Słupszczanie czy to grali w ataku czy w obronie musieli mrużyć oczy 😉 Lider przyjezdnych Jerell Blassingame chyba nie przywykł do tak wczesnej pory rozgrywania spotkania i się zdenerwował. Ucierpiał na tym Michał Kostrzewski, który… oberwał w brzuch. Sędziowie zauważyli tylko ostatni fragment „przestępstwa J-Blassa”, którym został odepchnięty przez zawodnika Turowa. Efekt? Dwa rzuty wolne dla złoczyńcy. Amerykanin, chyba w przypływie wyrzutów sumienia, oba osobiste spudłował.

Czarni Słupsk w drugiej części meczu ogarnęli jednak sytuację i zaczęli odrabiać straty. Dobrze w tym czasie grali zwłaszcza środkowi Czarnych – Justin Jackson i David Kravish. W pewnym momencie po rzutach wolnych Cesnauskisa był remis po 39. Ostatecznie na przerwę z prowadzeniem schodził Turów po trafieniu Twitty’ego Cartera (41:39).

Turów pod słońce

W III kwarcie meczu zespół ze Zgorzelca stracił przewagę w postaci słońca. Po trafieniach za trzy punkty przez Surmacza i Cesnauskisa to Czarni objęli prowadzenie. Mecz był bardzo wyrównany a żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż kilka oczek. Po III kwarcie dzięki akcji Michała Michalaka Turów wygrywał 3 punktami (59:56). W IV kwarcie Blasingame miał już cztery przewinienia, co bardzo ograniczyło jego poczynania. Jednak inni Słupszczanie wzięli sprawy w swoje ręce. Punkty zdobywał Kravish i Lewis, dzięki czemu Czarni objęli prowadzenie. Za wygraną u gospodarzy nie dawał Tweety Carter, który zdobył pięć punktów z rzędu, czym wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie (76:75). W samej końcówce kluczowe punkty dla gospodarzy zdobył zdecydowanie najlepszy zawodnik meczu – Kirk Archibeque, który dobył niecelny rzut Denisa Ikovleva (blok Justina Jacksona). Na około 4 sekundy przed końcem rzut na zwycięstwo miał jeszcze Blassingame, jednak jego „trójka” nie znalazła drogi do kosza. Mecz zakończył się zwycięstwem PGE Turowa Zgorzelec 83:81.

PGE Turów Zgorzelec – Energa Czarni Słupsk 83:81 (25:18, 14:20, 18:17, 24:25)

PGE Turów: Kirk Archibeque 19, Michał Michalak 16, Tweety Carter 15, Denis Ikowlew 11, Bartosz Bochno 10, Mateusz Kostrzewski 7, Kacper Borowski 5, Denzell Erves 0, Michael Gospodarek 0.

Energa Czarni: David Kravish 19, Justin Jackson 16, Chavaughn Lewis 15, Marcus Ginyard 11, Mantas Cesnauskis 8, Łukasz Seweryn 5, Grzegorz Surmacz 5, Jerel Blassingame 2, Piotr Dąbrowski 0.

Tu podaj tekst alternatywny

Adrian Rzeźnikiewicz
Adrian Rzeźnikiewicz

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz