“Big Ben” świętuje urodziny

by Wojciech Zwaduch | 10 września 2017 09:00

Ben Wallace kończy dzisiaj 43 lata. Dominator pomalowanego zapewne uczci ten dzień wizytą u fryzjera i odpicuje gigantyczne afro lub każe sobie zapleść kozackie cornrows. Jestem w stanie się założyć, że nieustępliwy środkowy odwiedzi również ulubioną siłownię i popracuje nad swoją imponującą muskulaturą. Bez wątpienia był to zawodnik nietuzinkowy, który poprzez niesamowitą grę w defensywie zapisał się złotymi zgłoskami w historii Detroit Pistons.

Wallace to typowy “undersized player”. Oficjalnie podawano, że ma 206 cm wzrostu, choć sam przyznawał, że mierzy około 201 cm. Nie przeszkadzało mu to jednak na wiele sezonów zdominować strefę podkoszową i siać postrach po bronionej stronie parkietu. Zawodnik pochodzący ze stanu Alabama nie został wybrany w drafcie, lecz ostatecznie znalazł uznanie w oczach decydentów Washington Bullets, którzy zdecydowali się podpisać z nim kontrakt w 1996 roku.

“Big Ben” nigdy nie był zawodnikiem ofensywnym (notował zaledwie 5.7 punktu w przeciągu całej kariery), ale nie to było jego znakiem firmowym. Przeciętnemu kibicowi koszykówki Wallace kojarzy się z monstrualnymi blokami, walką do ostatniej kropli krwi i niezliczoną ilością piłek zebranych z tablicy. Center urodzony w White Hall to obok Dikembe Mutombo jedyny gracz w historii, który czterokrotny otrzymał tytuł Defensive Player of The Year (2002, 2003, 2005, 2006). W 2003 roku Ben został również pierwszym koszykarzem, który zagrał w All-Star Game pomimo tego, że nie dostąpił zaszczytu wyboru w drafcie do NBA.

Podczas swojej przygody na zawodowych parkietach Wallace reprezentował Washington Bullets/Wizards, Orlando Magic, Detroit Pistons, Chicago Bulls i Cleveland Cavaliers, jednak to występy w składzie “Tłoków” przyniosły mu sławę oraz szacunek w oczach licznego grona ekspertów i fanów basketu. “Big Ben” dwukrotnie poprowadził ekipę ze stanu Michigan do finału ligi zawodowej, a w 2004 roku wydatnie pomógł swojej drużynie zdobyć upragniony tytuł mistrzowski. Z uwagi na wybitne osiągnięcia w barwach Pistons włodarze “Tłoków” zdecydowali się zastrzec numer 3, z którym grał atletycznie zbudowany środkowy. Twardziel, bestia, walczak jakich mało – sto lat Ben!



Source URL: http://probasket.pl/big-ben-swietuje-urodziny/