Big Baller Brand przedstawia kolejny model butów. Czy oznacza to kłopoty rodziny Ball?

Big Baller Brand przedstawia kolejny model butów. Czy oznacza to kłopoty rodziny Ball?
Wrzesień 01 12:08 2017 Print This Article

Odkąd Big Baller Brand pojawiło się na rynku każdy ich krok wywołuje w środowisku koszykarskim wiele kontrowersji. Ogromna nagonka pojawiał się ze względu złej prasy założyciela firmy LaVara Balla oraz kosmicznych cen wydawanych przez jego brand produktów. Kilka dni temu BBB przedstawiło światu kolejny model obuwia, tym razem sygnowanego nazwiskiem zawodnika. Mimo znacznie niższej ceny od poprzednika but ponownie wywołał w internecie ogromną burzę. 

Michael Jordan, Kobe Bryant, LeBron James, Penny Hardaway, Kevin Durant, Stephen Curry, Charles Barkley, Scottie Pippen oraz Carmelo Anthony. To tylko kilku zawodników, którzy doczekali się butów sygnowanych własnym nazwiskiem. Największym powodzeniem wśród potencjalnych nabywców do dzisiaj cieszą się oczywiście buty ,,Jego Powietrzności”, jednak popularne LeBrony czy Kobe również mogą pochwalić się niezłą sprzedażą.
Sygnowanego własnym nazwiskiem obuwia doczekały się nie tylko gwiazdy ligi, ale i zawodnicy mniejszego formatu tacy jak Ben Wallace, Al Harrington , George Hill, Chandler Parsons, a także Jamal Crawford. Świat nie słyszał jednak do tej pory o przypadku by własną linię butów posiadał zawodnik NCAA czy tym bardziej rozgrywek uczelnianych, mający w dodatku zaledwie 16- lat. Do odważnych świat należy.

Pierwszym takim przypadkiem w historii został nie kto inny jak członek znanej wszystkim rodziny Ball, LaMelo. Chłopak nie rozegrał jeszcze ani jednego meczu na parkietach NCAA, lecz już zdołał swoimi wybitnymi występami zwrócić uwagę internautów oraz wielu cenionych skautów. Największą furorę w sieci zrobił filmik dokumentujący jego fenomenalny występ przeciwko Los Osos, którym z łatwością zaaplikował aż 92 punkty. Większość ekspertów uważa go za topowy prospekt. ESPN sklasyfikowało go np. na 7. pozycji w klasie draftu 2019.
Na popularność LaMelo wpływ miał przede wszystkim bardzo kontrowersyjny ojciec, który uczynił z rodziny Ball prawdziwych celebrytów. Potwierdza to chociażby fakt, że na platformie Facebooka pojawi się specjalny reality show poświęcony życiu całej familii. Póki co LaMelo musi się skupić na utrzymaniu sławy wśród uczelnianych skautów. Zawodnik dołączył jakiś czas temu do drużyny UCLA, podobnie jak wcześniej jego dwaj bracia. Ekspansja kolejnego terytorium wydawała się normalnym krokiem w przód. Debiut młodego Balla stoi jednak pod znakiem zapytania. Przeszkodzą są właśnie jego buty. Według przepisów NCAA każdy zawodnik ligi jest amatorem i nie może pobierać pieniędzy z jakiegokolwiek kontraktu. Głos w tej sprawie zajęła rzecznik NCAA, Emily James– Generalnie mówiąc, sportowcy uczelniani czy prospekci płacą za korzystanie z ich reputacji lub ryzykują możliwość otrzymania w przyszłości kwalifikacji w tym sporcie- powiedziała James– Obejmuje to czerpanie zysków ze sprzedaży przedmiotów noszących nazwisko tego młodego człowieka. Zasady NCAA umożliwiają jednak promowanie komercyjnych produktów przed przystąpieniem do naboru, pod warunkiem, że nie obejmuje to otrzymania za to wynagrodzenia.

Ostatnie zdanie pani rzecznik zdaje się sugerować, że debiut LaMelo nadal jest sprawą otwartą. Mimo braku ostatecznego werdyktu w sieci wywiązała się prawdziwa dyskusja. Za młodym Ballem postawił się m.in. były zawodnik Anwilu Włocławek Ed O’ Bannon, który procesował się kiedyś w podobnej sprawie przeciwko władzom ligi.

– Jego imię, jego buty, więc powinien być to również jego zysk…chrzanić NCAA i jej zasady- mogliśmy przeczytać na  tweeterze zawodnika.

Prawdziwą oazą spokoju okazał się spokojny o przyszłość syna, LaVar– Będziemy się martwić kiedy to się stanie. Z resztą kogo to obchodzi? Jeśli nie może grać to nie może grać. To nie znaczy, że przestanie pracować i stawać się lepszy. Może w przeciągu dwóch najbliższych dwóch lat zmienią zasady i on (LaMelo) będzie mógł dołączyć do NBA prosto z liceum.

 

Jeśli LaMelo faktycznie nie otrzyma zgody na występy wciąż ma do wyboru wiele dróg. Jednym z nich jest na pewno rynek chiński, przez który przewinął się bez gry na uczelni obecny rozgrywający Nuggets Emanuel Mudiay. Brak stażu pod okiem uczelnianych trenerów nie przeszkodził mu, aby dostać się do najlepszej ligi świata.
Wróćmy jeszcze na koniec do butów. The Melo Ball 1 są drugim modelem obuwia, które wypuściła rodzinna stajnia Big Baller Brand. Pierwszymi był model Zo2s jednak buty te swój rozgłos zawdzięczają nie tyle wyjątkowemu designowi ile cenie. BBB domagał się za nie bowiem, aż 495 dolarów. Trochę więcej trzeba było zapłacić by kupić je w rozmiarze 14 i 15 (695 $). Kosmiczne ceny przewyższające nawet reedycje popularnych Jordanów błyskawicznie stały się obiektem kpin. Jeśli chodzi o model LaMelo cena jest trochę niższa. Buty możemy dostać już za 395 dolarów.

Jak zakończy się cała sprawa? Czy LaMelo podobnie jak bracia zadebiutuje na parkietach NCAA?


ARCHIWUM PODCASTÓW:

Podcast PROBASKET – SoundCloud, iTunes i YouTube



Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Big Baller Brand przedstawia kolejny model butów. Czy oznacza to kłopoty rodziny Ball?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
edison
Gość

wlasnie dzieki takim jak wy robi sie wokół nich glosno. nic jeszcze nie zaprezentowali a juz sie z nich robi gwiazdy. gdyby media nie podejmowyaly teamtu bylby swiety spokoj..niech pokaza ze cos znacza na parkiecie to bedzie mozna o nich pisac bo jak na razie to wiecej artykulow jest o nich aniżeli o gwiazdach ligi….

Qwert26
Gość

Ten cały LaMelo jest słabiutki. W USA na co drugim podwórku można znaleźć takich graczy jak on. Coś czuję, że on bardziej pójdzie w melo niż do NBA. Przez takie miernoty jak on, można przegapić całkiem sporo lepszych i perspektywicznych graczy. Melo, Melo i będzie dramat, nic więcej.

wpDiscuz