Balonem na mecz NBA!

Balonem na mecz NBA!
Styczeń 13 09:45 2018 Print This Article

Niedawno do jednej z popularnych sieci dyskontów trafił produkt z linii vintage a mianowicie guma TURBO. Pomimo dużego podobieństwa opakowania i wkładki oraz samej gumy – produkt odbiega znacznie od smaku i jakości tej „prawdziwej” gumy z przełomu lat 80/90 ubiegłego stulecia.

Ale dlaczego piszę o gumie balonowej na portalu poświęconym koszykówce?

Odpowiedź jest bardzo prosta. W czasach kiedy w kieszeniach młodzieży królowały gumy Turbo i Donald, pojawiła się jeszcze jedna balonówka. Dla nas fanów NBA z bardzo ograniczonymi możliwościami pasjonowania się naszą ulubioną i najlepszą ligą koszykówki na świecie – produkt wręcz wymarzony, wyśniony!

„Nowa fala heja hej! Tylko z gumą N! B! A!”

(reklama gumy NBA z 1992r.)

W porównaniu do gum Turbo balonówka NBA była znacznie mniej rozpoznawalna wśród przeciętnych nastolatków. Wewnątrz opakowania znajdował się produkt nieco gorszej jakości od gum „konkurencji” ale tylko pod względem walorów smakowych. Dla kibiców Birda, Jordana czy Magica naklejki z logami drużyn grających w najlepszej lidze koszykówki były dużo bardziej wartościowe aniżeli historyjki z Donaldem czy szalenie popularne zdjęcia wraz z danymi technicznymi pojazdów umieszczanych wewnątrz „Turbówek”.

Ponadto zebranie wszystkich 27 naklejek z logami drużyn grających wtedy w NBA pozwalało wziąć udział w konkursie, którego główną nagrodą był wyjazd do USA ! W konkursie do wygrania były także inne nagrody rzeczowe ale… Kogo to wtedy obchodziło. Wyjazd na mecz NBA to było spełnienie marzeń! Jedyny warunek – zebrać wszystkie naklejki i wysłać kompletny album na wskazany adres.

Mnie osobiście udało się zebrać komplet. Pamiętam, że nie było to wcale takie łatwe. Pogodzony z myślami o stracie tak cennego „skarbu kibica” wysłałem mój album z naklejkami na wskazany adres. Strata ogromna ale cel uświęcał środki. Album z naklejkami albo mecz NBA na żywo… Wybór był tylko jeden!

Niestety nie doczekałem się pozytywnego rozstrzygnięcia konkursu. Organizator wysłał do mnie co prawda kartkę pocztową z podziękowaniami za udział w konkursie ale najgorsze było jednak to, że po prostu nie udało się wygrać wycieczki. Kibic NBA został bez albumu z naklejkami a jednocześnie nie zobaczył meczu NBA. Niestety nie potrafię na szybko zlokalizować przysłanej do mnie pocztówki aby przytoczyć dokładną treść owej wiadomości.

W czasach kiedy nie było internetu a informacje rozchodziły się dużo wolniej nie udało mi się dowiedzieć czy ktokolwiek wygrał tą wycieczkę. Nie wiem tego do dzisiaj. Może ktoś z czytelników wie więcej na ten temat?

A gdyby tak guma NBA powróciła? Tym razem wyzwanie było by jeszcze trudniejsze – do zebrania 30 naklejek. NBA mecz na żywo – marzenie niespełnione. Mógłbym zebrać nawet 1000 i rzuć gumę do bólu szczęki.

Dla mnie guma NBA pozostała miłym wspomnieniem o marzeniu nastolatka  o „Locie balonem z gumy NBA wprost na arenę zmagań koszykarskich herosów”.

Tekst: Andrzej Bies

 

  Tagi:
Redakcja
Redakcja

Redakcja PROBASKET - oficjalne konto.

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "Balonem na mecz NBA!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wAL
Gość

CAŁY ALBUM ZNAKÓ”N” DRUZYN
CZY JA ŹLE WIDZE?

SEB
Gość

Zarąbiste czasy !!!

kierko
Gość

Ale numer, kiedyś zrobiłem zdjęcie mojego albumu i wrzuciłem je na forum magazynu MVP a dzisiaj po kilku latach widzę je tutaj. Pierwsze zdjęcie na którym brakuje naklejki Sacramento to mój album, nigdy na nią nie trafiłem i nie udało mi się jej pozyskać w wymianie od kolegów którzy także je zbierali. Pamiętam jednak że pierwszą jaką trafiłem było logo Chicago. Wtedy jeszcze chyba nie wiedziałem kim jest Michael Jordan a te naklejki to był mój pierwszy kontakt z NBA. 🙂

Jacek
Gość

Zgadzam się sam zbierałem,,,zebrałem i wysłałem ale nie pamiętam czy dostałem kartkę zwrotną…. Wspaniałe czasy !!!

Kris
Gość

Świetny artykuł. Stare dobre czasy, choć osobiście nigdy nie zetknąłem się z gumą NBA. Donaldy i legendarne Turbo pamiętam. Pamiętam też tzw. “karteczki”. W drugiej połowie lat 90-tych kupowało się je w zafoliowanych zestawach i zbierało w segregatorach. Każdy zestaw to było 50 karteczek, niestety z jednym koszykarzem. Pamiętam, że miałem Tonego Dumars’a z Dallas, #4. A w wymianie uzyskałem takie tuzy jak: Patrick Ewing, Charles Barkley, Shaq O’Neal, czy Steve Kerr. Niezapomniane czasy 🙂

Reggie 31
Gość

W latach 90 był bum na karty NBA.Potem szczególnie po 2000r zaczęły wychodzić karty z autografami i koszulkami zawodników.Niestety dałem sobie spokój z kolekcjonowaniem kart.Po pierwsze cena nawet po pare tys za sztukę a po drugie sporo na prawdę sporo podróbek.

kierko
Gość

I miesięcznik “Magic Basketball”. Jak go zobaczyłem na wystawie w kiosku, to biegiem po kasę do mamy i z powrotem biegiem do kiosku. To był pierwszy numer z Oliver’em Miller’em na okładce, a było to w 1994 roku. Cieszyłem się jak dziecko, w sumie to byłem dzieckiem. 🙂

Jacek
Gość

Pierwszy numer z Richardem Dumasem na okładce.

kierko
Gość

Faktycznie, nie wiem skąd mi ten Miller wyskoczył. Jak jest ktoś zainteresowany to sprzedam po cenie zakupu jedyne 35 000 zł 🙂

Mailman
Gość

Co sprzedaż?karty??Widziałem filmik jak walą masowo podróby kart.Podziękuje

kierko
Gość

Magic Basketball, pierwszy numer kosztował 35 000.

murdi
Gość

Mam jeszcze ten album ze wszystkimi naklejkami, szkoda było mi wysłać. Wystarczyło dobrze zerknąć na szczelinę gdzie kończył się brzeg zewnętrznego papierka i widać było kawałek naklejki. Jak się było spostrzegawczym to wiadomo było, że się takiej jeszcze nie ma i trzeba kupić do kolekcji 🙂 Za to po zebraniu 100 karteczek turbo w zamian dostałem białą koszulkę z dość tandetną prasowanką bolidu. Ale wtedy szkoda było nosić 🙂

mack
Gość

OOOO rzesz Ty auuu aż mi się stare obszary w mózgu pootwierały. Naprawdę wielki szacunek i podziw dla tego artykułu i jego autora. Pamiętam dobrze te naklejki a loga drużyn mocno wryły mi się w pamięć. To niesamowite jak mocno “jaraliśmy” się jako dzieciaki rzeczą, która teraz nie wzbudziłaby żadnego zainteresowania.

wpDiscuz