Na co dzień znajdują się w cieniu gwiazd koszykówki. Spełniają zachcianki, negocjują kontrakty, i są w stanie załatwić niemal wszystko. Nie wiemy o nich jednak za wiele. W ciekawym tekście na stronie HoopsHype Alex Kennedy opisał jak wygląda życie agenta gwiazd NBA. Wybraliśmy najciekawsze historie.

Tajemnicą poliszynela jest fakt płacenia zawodnikom. Zawodnik, który ma szansę zostać wybranym z wysokim numerem draftu, dostaje pieniądze od agenta. Nie jest to legalne, bowiem koszykarze na uniwersytetach nie mogą w ten sposób zarabiać. Agenci robią jednak wszystko, by nakłonić gracza do podpisania z nimi umowy. Czasem pieniądze dostaje sam zawodnik, a czasem ktoś z jego rodziny, otoczenia. Zakłada się, że na 30 koszykarzy w pierwszej rundzie draftu, 27-28 jest opłacanych.

Każdy sposób jest dobry. Jeden agent próbuje stworzyć więź z podopiecznym, inny zwyczajnie płaci, by później zarobić z nawiązką. – Kiedy starasz się pozyskać klienta, szukasz osoby, która kontroluje ‘proces’. Bardzo rzadko zdarza się, by zawodnik sam podejmował decyzje. Zwykle jest to ktoś z rodziny, trener, lub przyjaciel. Starasz się określić, z kim będziesz miał do czynienia i kogo słucha zawodnik. Czasem kilku ludzi twierdzi, że oni są najbliższymi doradcami i moją pracą jest ustalić, kto faktycznie ma wpływ na zawodnika – mówi jeden z anonimowych agentów NBA.

Drugi agent dodaje: – to może być dobre, lub złe; wszystko zależy od tego, kim jest ta osoba. Czasem doradca ma jak najlepsze chęci i dobro gracza przede wszystkim. Innym razem są to ludzie, którzy czekają jedynie na wypłatę. Na przykład: w tym drafcie był zawodnik, który miał być wybrany wysoko. Jego doradca wziął dużo pieniędzy od kilku agentów. Zawodnik nie ma o tym bladego pojęcia, wszystko dzieje się za jego plecami.

Szalone przygody

Agent NBA ma pełno anegdot do opowiedzenia. Coś, co kiedyś przyprawiało o zawroty głowy, po latach wspomina się z uśmiechem na ustach.

– Miałem klienta, który poszedł do klubu ze striptizem. Tancerka zabrała mu telefon i chciała wrzucić kilka zdjęć z tego wieczoru na jego social media. Ponadto pozmieniała hasła do wszystkich kont. Wisiałem na telefonie z kilkoma ludźmi z różnych platform społecznościowych. Nakłoniłem ich do dezaktywacji wszystkich kont, później przez moderatorów pozmienialiśmy hasła. 

– Jeden z moich zawodników podpisał kontrakt w Turcji. Poleciał do Istambułu i dostałem od niego telefon. Był przerażony, kiedy tam dotarł, bo nie miał żadnych pieniędzy. Dosłownie nie miał nawet 11 dolarów, by móc wjechać do kraju. 

– Jeden zawodnik chciał przelecieć się samolotem ze znajomymi. Wszystko zaaranżowałem i zaklepałem lot dla grupy. Samolot czekał już na pasie startowym. Wtedy dostałem telefon od pilota, że nikt się nie pojawił. Przeprosiłem i zapłaciłem karę za anulowanie wycieczki. Chwilę po tym zawodnik zadzwonił do mnie, wyjaśnił mi, że się spóźnił i chce polecieć na drugi dzień. Porozmawiałem z pilotem i namówiłem go na ponowny lot. Znów samolot czekał na lotnisku. Zawodnik kolejny raz nie pojawił się. Musiałem zapłacić kolejną karę. Do tego momentu kosztowało mnie to już 20 tysięcy. Zawodnik poprosił o jeszcze jedną szansę. Jakimś cudem uprosiłem kolejny raz pilota. Koszykarz znów był spóźniony, ale wreszcie się pokazał.

Podprowadzanie klientów

Podbieranie sobie klientów jest procederem niemal codziennym. Każdy zawodnik może zwolnić swojego agenta w przeciągu chwili, więc dbanie o klientów musi być na najwyższym poziomie. Czasem zawodnicy w przededniu otwarcia okna transferowego porzucają agentów, z którymi byli związani od lat. Wtedy nowy opiekun zgarnie prowizję za ewentualny podpis, a wcześniejszy nie dostanie nic. – Próbuję podpisywać dobrych, lojalnych zawodników, by nie musieć się martwić, że ktoś mi go podbierze. Jest jedna agencja, która zyskała dużego inwestora i oferuje pieniądze każdemu. Dzięki temu wiedzą, kogo mogą podkraść. Podprowadzanie to duży problem i dzieje się przez cały czas. Czasem musisz zwyczajnie polegać na swoich klientach i liczyć, że będą tobie lojalni – powiedział jeden z agentów.

Ostatnio związek zawodników dyskutował, by coś z tym zrobić. Pojawiły się pomysły, by zawodnik, który zwolnił agenta chwilę przed wejściem na rynek wolnych zawodników, musiał płacić obu agentom: poprzedniemu i nowemu. Wydaje się, że takie działanie znacznie zmniejszyłoby podbieranie klientów.

Agenci robią niemal wszystko, by zapewnić finansowe bezpieczeństwo i dobrą karierę swoim zawodnikom. Pomagają im podejmować trudne decyzje, pozbywają się toksycznych ludzi z ich otoczenia i proponują długoterminowy plan na karierę. Czasem sprowadza się to do usuwania zdjęć striptizerki, czy wielokrotnego przepłacania za wynajęcie samolotu.

Czytając powyższe historie można pomyśleć, że życie agenta zawodowych sportowców w USA bardzo przypomina to pokazane w serialu Gracze (Ballers) produkcji HBO. Kto wie? Może tak właśnie jest?

autor: Dawid Paluch

Podcast PROBASKET 015: Wielkie wyzwania LeBrona Jamesa także poza parkietem

Warto nas obserwować:

Szukasz strojów meczowych, t-shirtów, bluz i innych ubrań oraz akcesoriów z logo swojej ulubionej drużyny NBA? Sprawdź ofertę oficjalnego sklepu Nike. Nike jest głównym partnerem NBA.

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Kork von DonnersmarckDamian LillardJay eSRZA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kork von Donnersmarck
Gość
Kork von Donnersmarck

W końcu jakiś ciekawszy tekst niż tylko godne pudelka ploteczki, kto czyje zdjęcie skomentował na instagramie i jakie to będzie mieć dla niego konsekwencje. Swoją drogą to “agenci” na zdjęciu powyżej wyglądają jak agenci specjalnej troski.

RZA
Gość
RZA

Powiedz to D.Johnsonowi w twarz nie żalisz się na forum

Kork von Donnersmarck
Gość
Kork von Donnersmarck

Racze niespecjalnie mam na to ochotę. Gość wygląda jakby z rodziną porozumiewał się chrząknięciami i beknięciami, a skonstruowanie zdania z choć jednym przecinkiem było dla niego zadaniem nie do przejścia. O czym miałbym niby z takim rozmawiać?

Damian Lillard
Gość
Damian Lillard

Zwykle hieny i lichwiarze. Polecam film “Dzery Maglajer”& “On chce grać”

Jay eS
Gość
Jay eS

Hmmm akurat Deron Williams grał w Stambule podczas lockout’u w 2011.

Damian Lillard
Gość
Damian Lillard

Iverson też gral w Turcji (chyba kilka spotkań) oraz James White i wiele innych