39-te urodziny Kobe Bryant’a

39-te urodziny Kobe Bryant’a
Sierpień 23 09:00 2017 Print This Article

“Black Mamba” to ktoś więcej, niż snajper zdobywający seryjnie punkty. KB to niebywale silny charakter, wola walki do ostatniej kropli krwi oraz nieposkromiona ambicja. Dla niego liczył się tylko upragniony puchar Larry’ego O’Briena i walka o miano GOAT. Zawodnik kontrowersyjny, lecz wybitny. Koszykarz, który zapisał się w historii NBA złotymi zgłoskami.

Miałem możliwość obserwować karierę gracza urodzonego 23.08.1978 roku w Filadelfii od jego pierwszego dnia na zawodowych parkietach. Nieprzeciętny talent KB był wyczuwalny na kilometr i szczwany lis, Jerry West, nie miał cienia wątpliwości pozyskując go w wymianie z Charlotte Hornets (sorry Vlade). Czas pokazał jak bardzo słuszna była to decyzja i jak mocno wpłynęła na późniejsze losy drużyny z Miasta Aniołów. Przytłaczająca presja związana z występami w ekipie Lakers nie przeraziła absolwenta szkoły średniej Lower Merion. Przeciwnie, Bryant traktował słowa krytyki oraz nieprzychylne opinie ekspertów jako motywację do katorżniczej pracy i wyznaczania sobie kolejnych ambitnych celów. Taka postawa stała się jego znakiem firmowym i zapewniła mu miejsce w panteonie największych gwiazd w dziejach NBA.

Nigdy nie byłem wielkim fanem Kobe’go. Nie lubiłem jego wybujałego ego, lekceważenia przeciwników, konfliktowej natury i zbytniej pewności siebie. Z czasem zdałem sobie jednak sprawę, że właśnie te cechy, uzupełnione bogatym wachlarzem umiejętności czysto koszykarskich, uczyniły z niego gracza naprawdę wybitnego. Jeśli miałbym wskazać koszykarza, który swoim stylem gry oraz zachowaniem na parkiecie najbardziej przypominał Michaela Jordana, bez wahania wybiorę Bryanta. Kobe był chorobliwie ambitny, chciał wygrywać za wszelką cenę, a w imię końcowego tryumfu był gotowy do najwyższych poświęceń. KB nie szukał przyjaciół, nie oczekiwał poklepywania po plecach i peanów na swoją cześć. “Black Mamba” był szalenie zdeterminowany i skoncentrowany na końcowym sukcesie. Tego samego wymagał nie tylko od swoich kolegów z zespołu, ale również od zarządu Jeziorowców. Bryant po wsze czasy zostanie zapamiętany jako łowca pierścieni, pięciokrotny mistrz NBA i niekwestionowany lider ekipy z Los Angeles.

Mimo swoich licznych ułomności jako człowiek (bezmyślna przygoda w Denver już zawsze będzie dla niego powodem do wstydu), nie sposób deprecjonować jego niewiarygodnych dokonań na boiskach najlepszej koszykarskiej ligi świata. Dwukrotny MVP finałów, jedna nagroda dla najlepszego zawodnika sezonu regularnego, pamiętne zwycięstwo w konkursie wsadów w 1997 roku, osiemnaście występów w All-Star Game, dwukrotny złoty medalista igrzysk olimpijskich, legendarne 81 punktów zdobyte w spotkaniu przeciwko Toronto Raptors w 2006 roku, znakomite statystyki notowane w przeciągu całej kariery (20 sezonów -> 25 punktów, 5.2 zbiórki, 4.7 asysty). Zawodnik wybitny, żywa legenda Los Angeles Lakers. Obecnie filantrop oraz biznesmen inwestujący ogromne sumy w nowoczesne technologie. Szczęśliwy mąż oraz ojciec trzech wspaniałych córek, człowiek sukcesu i wieczny fighter – ikona NBA, Kobe Bryant.

Wojciech Zwaduch
Wojciech Zwaduch

Historia NBA

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "39-te urodziny Kobe Bryant’a"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gregor
Gość

Zadałem sobie pytanie na kim wolałbym budować drużynę od zera gdybym był miał taką możliwość? Na Kobe czy LBJ? Który z nich daje więcej możliwości dopasowania większej ilości zawodników do układanki. Trudny wybór, ale biorę jednak Kobe. Jeden podstawowy argument. Kobe dałby mi pewnego rodzaju gwarancję, że w razie gorszej sytuacji drużyny, nietrafionych transferów, potrzeby przebudowy nie ucieknie do innej drużyny, nie będzie wymuszał zmian kadrowych jak LBJ.

paweł
Gość

Gregor obczaj sobie to:) https://watch.nba.com/video/kobe-bryant-uma-carreira-passada-a-limpo ,kiedyś nie znosiłem Bryanta,za cwaniakowanie,itd. Tak to wtedy widziałem (jestem kilka lat młodszy od Kobe’ego) ale ten gość jest dla mnie wyżej w hierarchii niż LBJ i mam w tyle co kto uważa,bo gość udowodnił mi przez lata swoją grą to że moja niechęć była niesłuszna( swoją drogą Jestem przed swoim prime pisał mi to samo o LBJ :),PÓKI CO NIE ZMIENIA SIĘ MOJE PODEJSCIE DO JAMESA)Gość dążył do wygrywania jak Jordan za to dozgonny szacun u mnie.

wpDiscuz