Zupełnie nie wyszedł zawodnikom Kotwicy Kołobrzeg mecz z Zetkamą Doralem Nysą Kłodzko. Zajmujący ostatnią pozycję w tabeli podopieczni trenera Radosława Hyżego rozgromili rywala przed własną publicznością.


Już pierwsza kwarta była okazją dla Zetkamy do zbudowania przewagi nad rywalem, choć długo się na to nie zanosiło. Jeszcze dwie minuty przed końcem tej części meczu gospodarze prowadzili tylko 16:12, ale na przerwę Kotwica schodziła przegrywając 14:26. Druga kwarta również padła łupem Zetkamy, która wciąż nie pozwalała przeciwnikom na zbyt wiele. W trzeciej odsłonie pojedynku przewaga urosła już nawet do 21 punktów, ale dzięki punktom m.in. Łukasza Bodycha nieco zmalała przed ostatnią kwartą. Wtedy znowu to Zetkama była stroną zdecydowanie dominującą, co przełożyło się na wynik 29:13 w tej ćwiartce spotkania i 99:65 w całym meczu. Aż siedmiu koszykarzy gospodarzy zapisało na swoim koncie przynajmniej 10 oczek, najlepszym strzelcem był Marcin Bluma, który oprócz zdobycia 21 punktów zaliczył też 15 zbiórek.

– Nie byliśmy równorzędnym partnerem. Rozpoczęliśmy słabo w defensywie, otworzyliśmy przeciwnika, sami natomiast słabo zagraliśmy nasze akcje ofensywne. Straciliśmy najwięcej punktów jak do tej pory w meczu ligowym – mówił po spotkaniu trener Paweł Blechacz.

Kołobrzeżanie oddali tylko 13 rzutów za dwa punkty ze skutecznością na poziomie 48%. Gospodarze zdominowali walkę o zbiórkę, Kotwica tylko czterokrotnie zbierała piłki w ataku. Sobotnie spotkanie na pomeczowej konferencji podsumował Adrian Suliński:

– Można zobaczyć statystyki Nysy i widać po prostu, że dzielili się piłką, ona znajdowała miejsce w koszu. Ciężko było nam coś obronić, nawet jak staraliśmy się rotować, łapać w obronie, to dostawaliśmy trójkę, albo ponowienie. Jeśli Nysa utrzyma taką dyspozycję to na pewno będzie ciężkim przeciwnikiem dla innych zespołów – ocenił zawodnik Kotwicy Kołobrzeg.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o