Kończący sezon będzie tym ostatnim w karierze zawodnika Zetkamy Doralu Nysy Kłodzko. W klubie był od samego początku jego istnienia, cieszył się z sukcesów i przeżywał porażki. Czesław Radwański podjął ostateczną decyzję o zakończeniu kariery zawodniczej, ale nikomu w Kłodzku na pewno nie przechodzi przez myśl, że koszykarz z basketem nie będzie miał już nic wspólnego.


Doświadczenie Czesława Radwańskiego na pewno spożytkuje Zetkama Doral Nysa Kłodzko, która po osiągnięciu historycznego sukcesu jakim jest awans do play-off I ligi, na pewno nie spocznie na laurach. Kłodzki zespół z każdym rokiem robił krok do przodu, czynił to wraz z Czesławem Radwańskim, który w czasach, gdy klub występował w III lidze, pełnił rolę trenera zespołu. Po długich latach drugoligowej rywalizacji przyszedł przełomowy sezon 2014/15, kiedy to Zetkama awansowała do I ligi. Koszykarska Polska przecierała oczy ze zdumienia, gdy beniaminek rozgrywek zajął ósme miejsce po sezonie zasadniczym, niestety z małym udziałem legendy klubu. Z powodu kontuzji Czesław Radwański rozegrał w obecnym sezonie tylko sześć spotkań, pauzując przez cztery miesiące – od połowy listopada do połowy marca. Koszykarz zdecydował się skierować kilka słów do swoich fanów, kibiców klubu i całej koszykarskiej społeczności:

W życiu każdego sportowca zawsze nadchodzi taki moment, w którym to musi podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji dla niego samego.
Byłem w tym klubie od samego początku. 14 niesamowitych, pełnych wzlotów i upadków lat. Nigdy nie przypuszczałem, że tworząc ten klub z przyjaciółmi, napiszemy tak piękną sportową historię dla naszego miasta. Najpierw była to przygoda w trzeciej lidze, później przez dziewięć sezonów drugoligowe zmagania, w której to również musieliśmy walczyć o pozostanie w niej, aż w końcu, w zeszłym roku, osiągnęliśmy niewyobrażalny  dla wielu sukces, i awansowaliśmy na zaplecze ekstraklasy wpisując już na dobre Kłodzko na koszykarską mapę Polski.
Tym samym spełniło się jedno z moich najskrytszych marzeń. I choć los tak chciał, że kontuzje nie pozwoliły mi w pełni przepracować ten sezon, to jestem dumny z tego, że w tym historycznym starcie byłem częścią czegoś wielkiego nie tylko dla klubu, ale i Kłodzka.
Jednak po wielu tygodniach trudnych przemyśleń, z bólem serca i łzami w oczach chciałbym oświadczyć, że mecze z najlepszą drużyną pierwszej ligi będą moim ostatnimi w sportowej karierze. Nie była to prosta decyzja, i wszyscy ci, którzy choć trochę mnie znają, wiedzą, że nie przychodzi mi to łatwo ogłosić.

Bo koszykówka była, jest i będzie na zawsze w moim sercu. Kocham Ją, i to się nie zmieni.

Czesław Radwański

Tym samym, jeśli nic nie ulegnie zmianie, w zespole pozostanie jedna osoba wciąż biegająca po parkiecie w błękitno – białej koszulce, która jest w klubie od początku jego istnienia. Michał Weiss kariery póki co nie kończy, fani Zetkamy dalej oglądać będą jego grę. Kłodzko żyje koszykówką, kibice licznie stawiają się w miejscowej hali, a zawodnicy robią regularne postępy. Oby w przyszłości Kłodzko doczekało się podobnych  postaci, które z klubem będą związane na dobre i złe.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o