Szkoleniowiec GKS-u Tychy, Tomasz Jagiełka przyznaje, że jego zespół zagrał zbyt słabo by myśleć o wygraniu z Legią Warszawa.


Gdzie Pan upatruje powodu porażki? Potrafiliście zagrać bardzo dobrze po przerwie, ale błyskawicznie Legia odzyskała wysokie prowadzenie. Co się właściwie wtedy stało?

– Powodem porażki jest to, że musieliśmy Legię gonić. W pierwszej kwarcie Legia agresywnie na nas wyszła a my nie graliśmy swojej koszykówki. Chaotyczne akcje w ataku, błędy w defensywie. To napędzało szybki atak Legii, wyprowadzali kontry. Czarek Trybański nawrzucał dużo punktów a my nie mieliśmy na to odpowiedzi niestety. Z tą agresją rywala mieliśmy problem, ale później złapaliśmy kontakt w trzeciej kwarcie. Zdarzyła się seria 15:0 dla Legii, znowu nasze złe decyzje, które od razu wykorzystał rywal i do meczu już nie wróciliśmy. Zagraliśmy słabe zawody.

Początkowo odpowiedzią na punkty Trybańskiego były trójki Barycza, ale chyba szybko złapane trzy faule nie pozwoliły oprzeć na nim gry w kolejnych minutach?

– Niestety trójki dali nam tylko gracze wysocy, obwód nie dał  tyle ile mógł. Było również kilka rzutów z otwartych pozycji, ale nie przyniosły punków. To był bardzo słaby mecz w ataku w naszym wykonaniu a w defensywie zbytnio nakręciliśmy Legię w pierwszej kwarcie,  bo pozostałe są wyrównane. Osiem strat w pierwszej kwarcie to zdecydowanie za dużo z naszej strony.

Trochę zawiódł w tym meczu Karol Szpyrka? Słaba skuteczność zawodnika rzuca się w oczy.

– Skuteczność miał słabą, ale nie odzwierciedla to tego, co zawodnik zagrał. Nie podejmował najlepszych decyzji, ale nie zawsze się ma dzień konia. Akurat nie był to dzień Karola, ale też absolutnie nie można powiedzieć, że przez niego przegraliśmy. Cały zespół zagrał słabo, wyciągniemy z tego meczu wnioski, przeanalizujemy wideo i w następnych spotkaniach takich błędów nie będziemy popełniać. Była to dla nas sroga nauczka, lekcja przez ważnymi spotkaniami. To był sprawdzian dla naszego zespołu z tak mocnym rywalem i na gorącym terenie.

Jakie wnioski na szybko po tym sprawdzianie?

– Nie możemy grać tak chaotycznie w ataku i należy unikać drobnych błędów w obronie, bo to był nasz problem. Było dużo sytuacji w których nie potrafiliśmy skonstruować ataku, ale to również dlatego, że Legia wyszła na nas bardzo agresywnie.

Trochę zadziałały na zespół trybuny, czy nie miało to wpływu na grę GKS-u?

– Ja się wyłączam, myślę że na moich zawodników nie miało to jakiegoś dużego wpływu. Przy podobnych trybunach w zeszłym sezonie wygraliśmy z Legią. Myślę, że równie ciężko gra się w Prudniku, gdzie kibice są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Atmosfera na Torwarze była super, ale to na pewno nie był powodem naszej słabej gry.

Tuż przed końcem spotkania na trybunach pojawiły się race. Jest Pan przeciwnikiem takiej formy kibicowania na meczach koszykówki czy jednak dodaje to  kolorytu rywalizacji?

– Nie mnie to oceniać, atmosfera była świetna. Czy race były słuszne czy nie? A czy dzieje się to tylko w Warszawie? Dobrze wiemy, że nie. Takich kibiców trzeba Legii pozazdrościć za to jaki klimat tu wprowadzają.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o